21 listopada 2016

Rozdział 10

2 miesiące później
Tini
Siedzę właśnie u siebie w pokoju. Od 2 miesięcy moje relacje z Jorge nie są dobre. Sytuacja z Lodo wszystko zmieniła. Unikam go, ponieważ nie chcę stracić przyjaciółki. Szkoda tylko, że trzymanie się od niego z daleka jest coraz trudniejsze. Każdego dnia tęsknota za nim daje o sobie coraz bardziej znać. Zakochuje się w nim coraz bardziej. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk, informując mnie o tym, że ktoś przysłał mi SMS-a. Biore telefon i sprawdzam od kogo dostałam wiadomość. Okazuje się, że jest ona od Cande. Czytam ją.

Od:Cande:)

Hej Tinita. Jutro organizuje impreze urodzinową? Będziesz?

Do:Cande:)
Jasne. Na którą mam być?

Od:Cadne:)
14. Pasuje ci?

Do:Cande:)
Tak jasne. Widzimy się jutro.

Odpisuje przyjaciółce. Nie dostaje odpowiedzi. Podchodzę do szafy i wybieram rzeczy na jutro. Potem zabieram telefon i torebke, po czym wychodze z domu. Idę do parku, a do kładnie w miejsce gdzie poznałam Jorge. Siadam na ławce i zamykam moje oczy. Przypomina mi się ten moment. Po moich policzkach zaczynają płynąć łzy. Dlaczego to wszystko musi być tak skomplikowane. Nagle czuje jak ktoś siada obok i mnie przytula. Wtulam się w Jorge. Skąd wiem, że to on? Po zapachu perfum. Tylko jego tak cudownie pachną.
–Co się stało aniołku?–zadaje mi pytanie. Ja zaczynam płakać jeszcze bardziej. Ta odległość tak cholernie boli.–Skarbie już. Nie płaczemy–dodaje. Ja się od niego odsówam. On głośno wzdycha.
–Co ty tutaj robisz?–pytam go. Jego obecność mi nie pomaga. Wręcz przeciwnie potęguje mój smutek.
–Chciałem powspomiać. Tęsknie za tobą. Nie odzywasz się do mnie. Całkowicie się ode mnie odsunęłaś–mówi. Ja na niego patrze. On swój wzrok ma skupiony na jakimś punkcie przed sobą.–Ta odległość między nami tak cholernie boli Tini. Dlaczego nie pozwalasz mi być blisko?–pyta. Ja już całkowicie się rozklejam.
–Nie chce ranić Lodovici. Zrozum to–odpowiadam mu.
–Czyli to przeznią. To wszystko wina Lodo. Jak zawsze niszczy wszystko na czym mi zależy–mówi. Patrze na niego zdziwona tym co usłyszałam. Jak zawsze? O czym on mówi.–Tini, Cande jutro organizuje impreze. Pójdźmy tam razem. A w piątek wyjedźmy razem na weekend. Spędzimy razem czas i wszystko sobie wyjaśmy–proponuje. Jestem lekko zdezorientowana jego prośbą. Nie wiem co mu odpowiedzieć. W końcu po minutach się odzywam.
–Zgadzam się–mówię.–Ale obiecaj, że nikt się nie dowie–dodaje. On tylko kiwa głową na tak. Przytula mnie do siebie.
–Kocham Cię–szepcze mi do ucha. Uśmiecham się na te słowa 
–Ja ciebie też–odpowiadam mu. Odsówamy się od siebie. Jorge delikatnie się do mnie zbliża. Wiem, że chce mnie pocałować. Ja sięod niego oddalam. Patrzy na mnie zdziwiony. Ja odwracam od niego wzrok.
–Nie, Jorge–mówię i idę do domu. To się nie uda. Nie ma mowy.


Jorge

Po odejściu Tini, ja także kieruje się w stronę domu. Tak bardzo się cieszę, że zgodziła się ze mną wyjechać. Zależy mi na niej, jak cholera. Wchodzę do domu i idę do swojego pokoju, ignorując Mechi i Lodo siedzące w salonie. W pomieszczeniu siadam na łóżko i już mam odpalić fejsa kiedy ktoą bez pukania wchodzi do mojego pokoju.
–Jeszcze Ci nie mineło?!–pyta krzykiem moja siostra.
–Nikt Cię nie nauczył pukać?–tym razem pytam ja. Przynajmniej spokojny jestem. Jeszcze.
–A weź się wal–odpowiada.– Ranisz ją Jorge–dodaje. Już mam coś powiedzieć, ale siostra mi to nie umożliwia.–Ja wiem, że czujesz się oszukany, ale to nie może tal dłużej być. Jesteście przyjaciółmi, Jorge–kończy swoją wypowiedź. Ja kręcę głową nie dowierzając w to.
–Ona już nie jest moją przyjaciółką, Mechi. Przez nią osoba, którą tak bardzo kocham, nie chce ze mną być–odpowiadam mojej siostrze. Ona patrzy na mnie zaskoczona.–Wyjdź z mojego pokoju i zamknij drzwi–dodaje. Mercedes wykonuje moje polecenie. Kiedy zostaje sam, loguje się na Facebook'a. Pisze chwile ze znajomi, a potem się wylogowuje. Do samego wieczora siedze w pokoju. Idę do łazienki, wykonuje wszystkie wieczorne czynności. Kiedy kończe wracam do pokoju i idę spać.

Następnego dnia

Tini


Wychodzę właśnie z domu. Idę do Cande, tak jak się z nią umówiłam. Jestem ubrana w tą sukienke:

i do tego te buty:

Dochodzę do jej domu i pukam do drzwi. Otwiera mi moja przyjaciółka. Witamy się przytulając. Ruda wpuszcza mnie do środka. Zaczynamy szykować impreze. Po 3 godzinach zaczynają się schodzić goście. Kiedy wszyscy już są impreza się zaczyna. Siedze z dziewczynami przy stole i rozmawiamy. Nagle Mechi patrzy ze złością w oczach na kogoś za maną. Odwracam się i widze Jorge.
–Zatańczysz?–puta wyciągając rękę w moją stronę. Ja ją po chwili chwytam. Idziemy na parkiet. Wtedy właśnie DJ-którym jest Facu-włącza wolną puosenkę. Blanco mnie do siebie przyciąga. Przytuleni do siebie zaczynamy poruszać się w rytm muzyki. Rozmawiamy i śmiejemy się. Zapominam, że patrzą na nas innych. Pod koniec piosenki Jorge patrzy mi w oczy. Olewa to, że jest tutaj Lodo i całuje mnie w usta. Nie jestem w stanie się już dłużej opierać i odwzajemniam pocałunek. Coś mi się wydaje, że będę tego żałować.


****
Nie podoba mi się ten rozdział.
Jest beznadziejny.
Nie wiem kiedy pojawi się następny. Teraz mam egzaminy
w szkole i sprawdziany.
Szkoła dała mi o sobie znać.
Komentujcie i oceniajcie.
Buziaki Viola