15 września 2017

Rozdział 6

"Chcę, żebyś wiedziała, że słucham Twojego głosu
I że żyję tęskniąc za Tobą
Że nie ma dystansu między Tobą a mną 
Że przez moje życie będę dalej Cię kochać"*
Ja i Leon odrywamy się od siebie dopiero po kilku minutach. Chowam zawstydzony twarz w jego szyję.
-Zapomnijmy o tym-szepcze schodząc z jego nóg. On mnie przytula.
-Daj spokój. To tylko jeden pocałunek. Zwykły przyjacielski buziak. Nikt się o tym nie dowie-tym razem to on szepcze. Ja się delikatnie do niego uśmiecham.
-Dzieciaki chodźcie na kolację-do pokoju chłopaka wchodzi jego tata. Posyła nam szeroki uśmiech, kiedy zauważa, w jakiej pozycji jesteśmy. My z Leonem spuszczamy zawstydzeni głowę i schodzimy na dół. Siadamy przy stole i wszyscy razem zaczynamy jeść. Co chwilę czuje na sobie wzrok Leona, co mnie po prostu bawi. Zaczynam się cicho śmiać, w czym on mi wtóruje. Jego tata zrezygnowany kręci głową.
-Brak mi do was słów-mówi mężczyzna sprzątając po kolacji. My z Leonem głośniej się śmiejemy.
-Tato idę odprowadzić Viole-mówi szatyn. Wstajemy od stołu i kierujemy się do korytarza. Razem wychodzimy z jego domu.
-Twój tata ma nas chyba czasami dość-mówię ciągle się śmiejąc.
-Chyba na pewno. Ale cóż. Myślę, że po tylu latach się przyzwyczaił-odpowiada Leon kręcąc się ze mną.
-Musiał-szepcze mu do ucha i szybko przed nim uciekam. On zaczyna się śmiać i biegnie za mną. Zatrzymujemy się dopiero pod moim domem. Ze środka dobiegają mnie krzyki. Patrzę zdziwiona na Leona.
-Wejdziesz tam ze mną?-pytam zaniepokojona. On kiwa głową na tak. Razem wchodzimy w głąb mojego domu.
-Ale German, dlaczego ci tak na tym zależy?! Chcesz ją stracić?!-pyta podniesionym głosem moja mama. Patrzę na Leona, co raz bardziej zaniepokojona. On mnie obejmuje.
-Nie. Nie chce jej stracić. Kocham ją.  Ale ona za niedługi czas będzie pełnoletnia. A wtedy i tak wszystkiego się dowie!-i mimo to, że pierwsze zdania powiedział spokojnie ostatnie głośno wykrzyczał. Im dłużej słucham ich rozmowy tym, co raz mniej rozumiem.
-Violetta nie może poznać prawdy. Nie może wiedzieć, że nie jest naszą biologiczną córką-dodaje a ja na jej słowa zamieram. Razem z Leonem cicho wychodzimy z mojego domu. Kiedy jesteśmy od niego w bezpiecznej odległości stylami się w szatyna i zalewam się łzami. Jak oni mogli to przede mną zataić?

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


2 tygodnie później

Od dwóch tygodni nie rozmawiam z rodzicami. Nie wiedzą, że słyszałam ich rozmowę. Schodzę na dół ubrana w to:

Biorę do ręki jabłko. Przy wyjściu zatrzymuje mnie tata.
-Violetta, coś się stało? Martwimy się o ciebie z mamą-mówi mężczyzna. Prycham na jego słowa.
-Przecież ja nie jestem waszą córką-mówię, po czym wychodzę z domu. Przed bramą czeka już na mnie Leon. Od razu się w niego wtulam. On zaczyna gładzić mnie po włosach.
-Chodźmy stąd-szepcze. Razem ruszamy w stronę szkoły.
-Co się stało?-pyta mnie szatyn, kiedy już się oddalamy od domu. Ja wzdycham.
-Powiedziałam tacie, ze przecież nie jestem ich córką. Więc on wie o tym, że ja wszystko wiem-odpowiadam. Chłopak mocno mnie przytula.
-Arturo się o ciebie cholernie martwi. Powinnaś mu powiedzieć. W końcu to twój chłopak-mówi. Ja wzdycham. Wiem, że ma rację, ale na razie nie chce nikomu o tym mówić.
-Leon, wole żebyś na razie wiedział tylko ty, Fran i Diego. Nie chce nikomu mówić o tym, co się dzieje-tłumacze. On całuje mnie w czubek głowy. Idziemy razem do szkoły. Wchodzimy do środka. Od razu w oczy rzuca mi się moja paczka. Podchodzimy do nich. Arturo na powitanie całuje mnie delikatnie w usta, po czym mocno mnie przytula.
-Viola dobrze się czujesz?-pyta mnie Fede. Patrzę na niego i kiwam głową na tak. 
-Ona się po prostu nie wyspała. Ostatnio kiepsko sypia-wyjaśnia za mnie Leon. Jestem mu za to cholernie wdzięczna. Fran patrzy na mnie ze współczuciem.
-Viola wiesz już, kim jest ten chłopak, który cię obserwuje?-Pyta mnie blondynka. Ja kiwam głową na nie.
-Ciągle się zastanawiam, z której strony mam się zabrać za po szukanie informacji-odpowiadam. Patrzę na wejście do szkoły. Przy nim zauważam chłopaka, który od dłuższego czasu mnie obserwuje. Postanawiam do niego podejść.
-Kim pan jest i dlaczego mnie pan śledzi?-pytam prosto z mostu. Chłopak nic nie mówi tylko na mnie patrzy. Dotyka mojego policzka. Mrużę oczy a on po prostu mnie przytula. Zdziwiona stoję jak słup soli.
-Nareszcie cię znalazłem malutka-szepcze gładząc mnie po włosach. Ja czując się przy nim bezpiecznie mocno go obejmuje.
-Wyrosłaś na taką piękną dziewczynę. Aniołku tak bardzo za tobą tęskniłem-szepcze w moje włosy. Przymykam oczy na to jak mnie nazywa.
-I nie mów mi na pan. Jestem Lucas-odsuwa się ode mnie.
-Kim jesteś?-pytam ponownie. On wzdycha.
-Musisz się najpierw dowiedzieć innych rzeczy. Po południu będę czekał przed szkołą. Za biorę cię gdzieś-odpowiada i wychodzi. Ja wracam do przyjaciół.
-Kto to jest?-pyta Arturo. Wzruszam ramionami.
-Powiedział tylko, że wreszcie mnie znalazł i że tęsknił. Ale ja go nie znam-odpowiadam. Leon mnie mocno przytula.
-Po południu mam gdzieś z nim iść. Nie wiem gdzie, ale czuje, że ma to związek z sam wiesz, czym Leon-dodaje. Chłopak w ducha, po czym udajemy się do klasy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


Od prawie 15 minut idę z Lucasem w nieznaną mi stronę. Coraz bardziej się stresuje. Leon dla bezpieczeństwa idzie z chłopakami tuż za nami. W końcu dochodzimy pod bramę cmentarza. Patrzę przerażona na chłopaka.
-Co my tutaj robimy?-pytam. Chłopak na mnie patrzy.
-Chce ci przybliżyć rysopis pewnych ważnych osób, które mają bliski związek z tobą-odpowiada mi. Razem wchodzimy na teren cmentarza. Idziemy uliczkami aż w końcu zatrzymujemy się przy podwójnym grobie. Siadamy na ławce i się modlimy.
-Kim są ci ludzie pytam zniecierpliwiony. On odwraca głowę na grób.
-Viviana i Miguel Lopez twoi biologiczni rodzice-odpowiada. Patrzę na niego z nadzieją, że żartuje, ale nic takiego nie widzę.
-Twoja mama jednego dnia dowiedziała się, że jest z tobą w ciąży i że ma guza mózgu. Viviana to starsza siostra kobiety, która cię wychowała-dodaje. Ja nic nie mówię tylko cierpliwie czekam na kontynuację. Dostaje SMS-a, ale go na razie nie odczytuje.
-Kiedy ty się urodziłaś twoja biologiczna mama, jako rodziców podała swoją siostrę i Pana Germana. Dała ci ich nazwisko. Więc w papierach to oni są zapisani, jako twoi rodzice. Twoja mama zmarła 3 miesiące po porodzie. Nie chciała się leczyć, bo było ryzyko, że ci to zaszkodzi. Twój tata zginą tydzień później. Pijany kierowca tira przejechał na czerwonym. wjechał w niego. Zginą na miejscu. Państwo Castillo mieli ci powiedzieć całą prawdę w twoje 15 urodziny. Nie zrobili tego. Dlatego jestem tu ja. Przez najniższe kilka dni będę cię zabierał do miejsc, które wiążą się z twoimi rodzicami. Na sam koniec powiem ci, kim jestem-mówi. Moje oczy zaczynają zachodzić się łzami. Nie wiem, co mną kieruje, ale po prostu się do niego przytulam. Sama nie wiem ile tam siedzimy.

*Volverte a ver-CNCO


~~~~~

Witam was bardzo serdecznie w rozdziale 6. Odkryłam wam pierwszą tajemnice rodziny Violetty. W rozdziale 8 dowiecie się kim jest ten chłopak. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba. Buziaki Blanca

8 września 2017

Rozdział 5

"Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie."*

Po skończonych lekcjach wszyscy razem wychodzimy ze szkoły. Jakże duże jest moje zdziwienie, kiedy przed wejściem widzę moją dziewczynę. Z uśmiechem podchodzę do Isabell. Dziewczyna całuje moje usta z wielką czułością, co oczywiście oddaje. Po chwili się od niej odrywam. Zanim zdążę coś powiedzieć podbiega do nas Violetta.
-Idziesz z nami na miasto?-pyta przytulając się do mojego boku. Patrzę na Isabell, bo nadal nie wiem, co ona tutaj robi. Po jej minie widzę, że powstrzymuje wybuch.
-Spokojnie. Przyszłam tylko dać ci klucze. Twojego taty nie ma a ja z mamą jedziemy na tydzień do Hiszpanii-mówi a w jej głosie słychać zdenerwowanie. Podaje mi klucze. Biorę od niej pęk.
-Zaraz do was przyjdę tylko chwile z porozmawiam z moją dziewczyną-odpowiadam. Ona kiwa głową i odchodzi do reszty. Widzę, że mój brat od nich odchodzi. Patrzę na blondynkę.
-Dlaczego jesteś zazdrosna o Violettę?-pytam. Ona cicho pycha na moje słowa.
-Bo ona ma na ciebie ochotę. Leon ona jest w tobie zakochana-stwierdza Isabell a ja na jej słowa zaczynam się śmiać. Patrzy na mnie zabójczym wzrokiem.
-Po pierwsze gdyby była we mnie zakochana powiedziałaby mi to. Po drugie, kiedy zostawałaś moją dziewczyną po raz pierwszy powiedziałem chyba jasno, że Violetta jest najważniejszą kobietą w moim życiu i to się nigdy nie zmieni. I że dla mnie zawsze będzie na pierwszym miejscu. Tak ci powiedziałem?-pytam. Ona kiwa głową na tak.
-I wiesz od tamtej pory nic się nie zmieniło. Tak było, tak jest i tak będzie. Więc jeśli mnie na prawdę kochasz to to zaakceptuj-dodaje i bez pożegnania z nią odchodzę do mojej paczki.
-Gdzie idziemy?-pytam od razu przytulając Viole. Ona na mnie patrzy tymi swoimi dużymi brązowymi oczkami. Całuje ją w czoło, na co ona się rumieni. 
-Idziemy na pizzę gołąbeczki-mówi Diego. My z V posyłamy mu mordercze spojrzenie. Całą ekipą ruszamy w stronę pobliskiej pizzerii.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Siedząc w pizzerii z przyjaciółmi mogę spokojnie stwierdzić, że decyzja o przyjechaniu tutaj z tatą była najlepsza, jaką mogłem podjąć. W sumie kierowałem się głównie Violą, Diegiem i Fran, ale i tak nie żałuje. Poznałem na prawdę fajne osoby, z którymi złapałem dobry kontakt.
-A wy jesteście z V pewni, że wy bliźniakami nie jesteście?-pyta mnie Federico, na co po raz kolejny wszyscy wybuchamy śmiechem. Jedynie Viola jest jakby w swoim świecie. Nie reaguje na nic. Pstrykam jej palcami przed oczami, przez co na mnie patrzy.
-Co się stało kwiatuszku?-pytam obejmując szatynkę. Ona aa mój gest szeroko się uśmiecha. 
-Nie daje mi spokoju to, co powiedzieli moi rodzice-mówi a ja patrzę na nią wzrokiem proszącym o wyjaśnienie.
-Moi rodzice wrócili wcześniej z wyjazdu, bo się pokłócili-wyjaśnia. Diego krztusi się napojem w swojej buzi.
-Przecież twoi rodzice nigdy się nie kłócą-mówi Fran.
-No właśnie. Dlatego nie daje mi to spokoju-odpowiada. Ja ją mocno do siebie przytulam. 
-Mnie zastanawia, dlaczego chłopak dwa stoliki dalej nas ciągle obserwuje. A głównie, Violettę-szepcze Ludmiła. Patrzymy w tamto miejsce i faktycznie jakiś chłopak nas obserwuje.
-Ja go gdzieś już widziałam-stwierdza Viola. Patrzę na nią.
-Tylko nie pamiętam gdzie-dodaje. Odwraca się twarzą do stolika.
-Może to z nim jest związana kłótnia twoich rodziców-wysuwam wnioski.
-Nie wiem. Możliwe-mówiąc to opiera głowę na moim ramieniu.
-Załóżmy, że jest powodem ich kłótni. Ale w takim razie, kim on jest?-pyta raper. Viola patrzy się przed siebie.
-Tego muszę się dowiedzieć-szepcze. Wstajemy z krzeseł i płacąc rachunek wychodzimy z pizzerii. Rozchodzimy się w swoje strony. Ja i Viola idziemy na mały spacer po mieście. Ciągle się śmiejemy i robimy sobie dużo zdjęć. Razem spędzamy całe po południe ciągle się śmiejąca i sobie żartując.


~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

-Jak myślisz, kim może być ten chłopak?-pyta mnie Viola, kiedy razem przyrządzamy kolację.
-Nie wiem malutka. Ale to dziwne. Obserwował nas w pizzerii a potem nas śledził. Myślę, że to na prawdę ma związek z twoimi rodzicami-odpowiadam, na co dziewczyna wzdycha.
-Leon boję się-mówiąc wtulając się w mój tors.
-Ale, czego?-pytam zdziwiony.
-Tego, że oni się wpakowali w jakieś kłopoty-szepcze nadal się we mnie wtulając. Ja zaczynam gładzić ją po włosach.
-Violuś kochanie ty moje twoi rodzice są rozsądni-staram się uspokoić dziewczynę, co mi się chyba udaje.
-Może on jest jakoś powiązany z moją ciocią-wysuwa hipotezę wracając do krojenia warzyw.
-Z Angeles?-pytam. Ona kiwa głową na nie.
-Oprócz Angie moja mama miała jeszcze jedną siostrę. Z tego, co mówiła mi babcia była najstarsza z nich wszystkich. Tylko nie rozumiem, dlaczego mówiła o niej w czasie przeszłym-odpowiada.
-A mnie zastanawia, dlaczego twoja mama ci wcześniej o tym nie powiedziała. Za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. A twoi rodzice nie chcą byś ją poznała-odpowiadam jej. Ona cicho wzdycha.
-Boli mnie to, że coś przede mną ukrywają. Tym bardziej, że chodzi tutaj o mnie-stwierdza.
-Zmieńmy temat. Co to za piosenka, którą wczoraj śpiewałaś?-pytam ciekawy. Ona się uśmiecha.
-Tak jakoś na nią wpadłam. Podoba ci się?-pyta posyłając mi uśmiech. Ja kiwam głową na tak. Ona całuje mój policzek
-Zaśpiewasz mi ją potem?-pytam a ona ze śmiechem kiwa głową na tak. Do kuchni wbiega moja mała siostrzyczka rzucając się na Viole. Szatynka mocno ją przytula. Uśmiecham się na ten widok.
-Klarita, bo udusisz Viole-mówi mój tata śmiejąca się. Violcia wywraca oczami.
-Zmykajcie na górę a ja i Klara dokończymy kolacje-dodaje po czym bierze małą na ręce. Razem z Violcią udajemy się na górę.
-Będziesz kiedyś wspaniałą matką-mówię do szatynki kładąc się na łóżku. Ona siada na moich udach.
-Czemu tak twierdzisz?-pyta przytulając się do mojego torsu.
-Widzę, jaka jesteś w stosunku do mojej młodszej siostry-odpowiadam jej. Ona się cicho śmieje.
-Jest urocza i słodka. Po za tym na prawdę ją lubię-szepcze. Patrzę z uśmiechem w jej oczka. Ona chucha mi w prosto w twarz. Ja za to przewracam ją na plecy i zaczynam łaskotać. Ona za to zwija się ze śmiechu. Zawsze tak jest. Viola uderza mnie poduszką. Ja głośno zaczynam się śmiać, w czym wtóruje mi Viola.
-Wygrałam-mówi Viola ponownie na mnie siadając. Pochyla się ku mnie i delikatnie całuje mnie w policzek. Patrzę jej w oczy, przez co ona delikatnie się do mnie zbliża. Ja już całkowicie zmniejszam odległość miedzy nami i delikatnie całuje jej usta. Będziemy tego żałować.

*Nuestro camino-Violetta 2
~~~~

Witam was bardzo serdecznie w rozdziale 5. Mamy beso Leonetty. Kto się cieszy? No muszę wam powiedzieć, ze ich relacja będzie skomplikowana. Mam nadzieje, że rozdział się wam spodobał. Buziaki Blanca.

1 września 2017

Rozdzial 4

"Chcę tylko
Trzymać cię za rękę
Być przy tobie
Oh, oh oh
Dać ci całusa
Być twoim Romeo
Przełammy lody
Chcę tylko
Żebyś była
Moją księżniczką"*

Jesteśmy już w kinie od 10 minut a na ekranie nadal widnieją reklamy. Zaczyna mnie to powoli nudzić. Opieram niepewnie głowę na ramieniu mojego towarzysza. On w odpowiedzi na mój gest obejmuje mnie i zaczyna gładzić po ramieniu. Uśmiecham się na ten gest i patrzę na ekran gdyż właśnie zaczyna się film. Z zaciekawieniem oglądam każdą scenę. Po 2 godzinach wychodzimy zadowoleni z sali. Jestem zadowolona, bo film był na prawdę bardzo ładny.

–Podobał ci się film?–pyta mnie mój dzisiejszy towarzysz. Ja na niego lekko spoglądam.
–Nawet nie wiesz jak bardzo –odpowiadam i szerzej się uśmiecham. On także posyła mi uśmiech.
–Mi też. Był całkiem ciekawy, mimo, że był to romans–śmieje się. Ja wywracam oczami.
–Chodź. Odprowadzę cię do domu–mówi i łapie mnie za rękę. Kierujemy się w stronę mojego domu cały czas rozmawiając. Dowiaduje się o nim wielu ciekawych rzeczy.
–Więc jesteśmy na miejscu. Dziękuje ci za ten wspaniały wieczór. Świetnie się bawiłam–mówię patrząc mu w oczy. On poszerza swój uśmiech. Pochyla się i składa na moich ustach czuły pocałunek. Lekko zaskoczona nie wiem, co mam robić. Dopiero po chwili oddaje pocałunek. Oboje się uśmiechamy zatracając się w pocałunku. Po kilku minutach się od siebie odrywamy. 
–Do jutra mała–szepcze mi do ucha, po czym odchodzi w stronę swojego domu. Ja sama także idę do środka. Jakże ogromnym zaskoczeniem dla mnie jest, kiedy widzę na kanapie moich rodziców. Co oni tutaj robią skoro mieli wrócić dopiero za prawie 2 tygodnie?
-Co wy tutaj robicie?-pytam zaskoczona siadając obok nich na kanapie. Oni na mnie patrzą.
-Trochę się posprzeczaliśmy i postanowiliśmy wrócić wcześniej-wyjaśnia mi mój tata. Patrzę na nich jeszcze bardziej zdziwiona. Przecież oni nigdy się nie kłócili.
-Jakbyś myślał logicznie to by kłótni nie było-syczy w jego stronę moja matka. On wzdycha i idzie do gabinetu. Patrzę na mamę zaniepokojona. Ona nic nie mówi tylko idzie do kuchni. Ja natomiast kieruję się do mojego pokoju. Biorę do ręki mój pamiętnik i zaczynam w nim pisać.


Drogi pamiętniku!

Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Randka z Arturo była świetna. A pocałunek jeszcze lepszy. Nadal mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam namawiając Leona do tego by wrócił do Isabell, ale kiedy widzę, jaki jest szczęśliwy wiem, że takiego chce go widzieć już zawsze. Dodatkowo nie daje mi spokoju sprawa z rodzicami. Dlaczego się pokłócili skoro każdy problem zawsze rozwiązywali rozmową? Nie wiem, co mam o tym myśleć.

Kończę wpis i odkładam pamiętnik na szafkę nocną. Schodzę na dół i siadam przy pianinie. Zaczynam grać melodię, która ostatnio wpadła mi do głowy. Zaczynam śpiewać pierwsze słowa piosenki. 


Odkryłam, że w moim lustrze
Jest coś więcej niż
Moje odbicie
Nie ma sposobu, by to ukryć
Nie ma rozumu, który pokona serce
Odkryłam, że istnieje strach
I zauważyłam, że nie daje mi marzyć

I może dziś jest ten 
Właściwy moment
Żeby skoczyć trzymając
się za rękę

I ani chwili dłużej
Wiem, że mogę marzyć
Chcę śpiewać
Uczynić marzenia prawdziwymi
Wiem, że możemy wierzyć
I nic nas nie zatrzyma

Dzisiaj chcę śpiewać
A strach nie wróci
Bo mój anioł stróż
Wie, którą drogą mnie poprowadzić**

Kiedy kończę słyszę za sobą oklaski. Odwracam się a moim oczom ukazuje się Leon. Uśmiecham się do niego. Chłopak siada obok mnie.
-Jak tam było na randce?-pyta mnie od razu w tym czasie spoglądając na nuty oraz tekst piosenki. Uśmiecham się.
-Było fajnie. A na koniec mnie pocałował-mówię rozmarzona opierając głowę na jego ramieniu. W tym samym czasie z kuchni wychodzi moja mama.
-Dobry wieczór-mówi Leon do mojej mamy. Ona podchodzi i mocno go przytula.
-Hej Leon-mówi i całuje go w czubek głowy. Leon się śmieje.
-Jak ja cię dawno nie widziałam-dodaje niszcząc mu włosy. Mina Leona bezcenna. Nie wytrzymuje i zaczynam się śmiać. Moja mama podnosi ręce w geście poddania i idzie z uśmiechem na górę.
-Czy twoja mama zawsze musi niszczyć mi fryzurę?-jęczy jak mały chłopiec, który po raz kolejny nie dostał od mamy cukierka.
-Ona to po prostu lubi Leoś-mówię wtulając się w jego ciało. On mnie obejmuje i sadza na swoich kolanach.
-Cieszę się, że jesteś szczęśliwa aniołku-mówi cicho chowając twarz w moją szyję. Ja zaczynam się bawić jego włosami. 
-Viola, myślisz, że uda mi się zbudować z Isabell szczęśliwy i trwały związek?-pyta szepcząc te słowa w moją szyje. Ja cicho wdycham.
-Mam nadzieje, że tak, ponieważ chce cię widzieć takie szczęśliwego już zawsze-odpowiadam, po czym całuje go w głowę. On się szeroko uśmiecha i całuje mnie w szyje. Po moim ciele przechodzi przyjemny dreszcz.
-Zostaniesz ze mną na noc?-pytam. On kiwa głową na tak. Ciągnę do swojego pokoju. Daje Leonowi jego rzeczy. On idzie jak mniemam do łazienki. Ja kieruje się do drugiej. Biorę szybki prysznic. Po 20 minutach wychodzę. Suszę włosy i ubieram piżamę. Wracam do pokoju gdzie znajduje się Leon.
-To, co? Lecimy spać księżniczko–mówi i ciągnie mnie na łóżko. Śmieje się głośno wtulając w jego ciało. On mnie przytula i nas nakrywa. Tak zasypiamy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy rano się budzę nie dostrzegam obok mnie Leona. Od razu smutnieje. Miałam nadzieję, że rano się w niego wtulę. Cicho wzdycham i biorę do ręki telefon. Widzę godzinę 6:30 rano. Do mojego pokoju wchodzi szatyn z taca pełną jedzenia.
-Dzień dobry Panienko Castillo-mówi i stawia tacę na moich nogach. Całuje mój policzek. Szerzej się uśmiecham.
-Witaj Leonie-odpowiadam i wtulam się w jego tors. Chłopak składa na mojej głowie czuły pocałunek.
-Zajadamy?-pyta mnie Leoś. Kiwam głową na tak. Razem z Leosiem zaczynamy jeść śniadanie.
-Mogę ci wybrać zestaw do szkoły?-płyta szatyn, kiedy kończymy jeść. Ja kiwam głową na tak i idę ogarnąć swoją fryzurę. Postanawiam po prostu je wyprostować. Wychodzę z łazienki a Leon podaje mi ten zestaw:

Ja szybko się przy nim przebieram. Wiem, że nie muszę się go wstydzić. Razem wychodzimy z mojego pokoju.
-Skąd ty masz w ogóle rzeczy i książki?-zadaje mu pytanie. On się cicho śmieje.
-Tata mi przywiózł wczoraj wieczorem. Poprosiłem go o to-odpowiada mi. Ja uderzam go w ramię. Ciągle się śmiejąc udajemy się do szkoły.
-Wiesz cio?-pytam go słodziutkim głosem. Patrzy na mnie wzrokiem, przekazując mm i abym mówiła dalej.
–Czasami mam wrażenie, że znasz mnie lepiej niż moi własni rodzice-szepcze bawiąc się jego włosami. On się szeroko uśmiecha.
-A może to nie wrażenie? Tylko szczera prawda. A ja czytam w twoich brudnych myślach-mówi zaczynając mnie łaskotać. Ja zaczynam się głośno śmiać. On dumny z siebie bierze mnie na ręce i wnosi do szkoły. Wszyscy patrzą na nas jak na debili a Fran i Diego śmieją się jak tylko nas widzą.
-Patrz Diego, jaka szczęśliwa-mówi Fran przez śmiech. Kiedy do nich podchodzimy, Leon odstawia mnie na ziemię. W podzięce całuje jego policzek. Nagle czuje jak od tyłu ktoś mnie obejmuje. Składa pocałunek na moim policzku.
-Hej piękna-szepcze mi do ucha Arturo. Uśmiecham się i odwracam w jego stronę.
-Hej Arturo-mówię posyłając mu szeroki uśmiech. Brunet wita się z resztą. Tak zaczyna się jakże nudny dzień w szkole.

*Mi princesa-Violetta 3
**Descubri-Violetta 3

~~~~

Witam was bardzo serdecznie pierwszego wsześnia. Czy tylko dla mnie ten dzień nie jest początkiem nowego roku szkolnego? Napiszcie w komach kiedy wy wracacie do szkoły. Mamy randkę Arturo i Violi. Później nocowanko leonetty. Następny rozdział już za tydzień. Do zobaczenia Blanca.

26 sierpnia 2017

Rozdział 3

"Teraz wiem, że wszystko jest inne
Widzę, że nic nas nie zatrzyma
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty"*


Po wyjściu Leona postanowiłam pójść na spacer. Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza i przemyśleć kilka spraw. Boje się, że popełniła błąd namawiając go na to, aby wrócił do Isabell. Patrząc na to jednak z drugiej strony Leon ją kocha i przy niej jest szczęśliwy. A to, że raz postąpiła źle nie znaczy, że postąpi tak po raz kolejny. Być może przez te 3 miesiące coś zrozumiała i teraz uda się zbudować szczęśliwy związek.
–Violetta!–słyszę jak ktoś z tyłu krzyczy moje imię odwracam się w tamtą stronę. Widzę, że w oddali biegnie jakaś postać. Kiedy zatrzymuje się przede mną okazuje się, że to cioteczny brat Leona.
–Wreszcie udało mi się ciebie dogonić–mówi przytulając mnie do siebie. Obejmuje go zdziwiona ramionami i lekko się wtulam w jego ciało. Spełnienie moich marzeń. Arturo od dawna mi się bardzo podoba. Można powiedzieć, że się w nich zakochała. I to bezgranicznie. Nie wiem nawet, kiedy to się stało.
–Dawno cię nie widziałam. A dzisiaj w szkole też cię nie było –mówię odsuwając się od niego. On posyła mi uśmiech.
–Nie było mnie w szkole, bo dopiero jakieś 4 godziny temu wróciłem z rodzicami z wakacji –wyjaśnia. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy.
–Przejdziemy się?–pyta delikatnie i nie pewnie mnie obejmując. Ruszamy przed siebie powoli idąc do naszego bliżej nieokreślonego celu.
–Jak tam u Leona?–pyta, przerywając ciszę między nami. Ja cicho wzdycham.
–Namówiłam go do tego, aby wrócił do Isabell–informuje chłopaka. On patrzy na mnie zaskoczony.
–Żartujesz?–po raz kolejny zdaje mi pytanie. Kiwam głową na nie. –Viola, ale dlaczego? Okej. Iza jest moją przyjaciółką, ale zdecydowanie nie zasłużyła na drugą szanse od Leona. Nie po tym, co zrobiła–wyjaśnia zdeterminowany chłopak. Spuszczam wzrok na swoje buty.
–Ale jest z nią szczęśliwy. I wierze, że uda im się zbudować szczęśliwy związek–odpowiadam. Chłopak wzdycha.
–Masz rację. Leon jest z nią szczęśliwy. Myślisz, że teraz im się uda ale ja mam przeczucie, że teraz to skończy się jeszcze gorzej–dodaje. Patrzę na jego twarz i widzę pewność, co do wypowiedzianych przez niego słów.
–Ale zmieńmy temat. Mam 2 bilety na jutro na fajny film.–zaczyna dość nie pewnie. Ja się lekko uśmiecham.
–Pomyślałem, że może chciałabyś wybrać się na niego ze mną–dodaje. Ja się uśmiecham szerzej.
–Tak. Bardzo chętnie z tobą pójdę na ten film–odpowiadam i posyłam mu słodki uśmiech. On go odwzajemnia.
–Jesteśmy pod moim domem. Więc do jutra–całuje jego policzek i wchodzę szybko do środka. Chwile później dostaje SMS.

Od:Pan A

Do jutra mała😃

P.S. Zgodziłaś się iść ze mną na randkę😉

Widząc treść wiadomości szeroko się uśmiecham. Idę do swojego pokoju i kładę się na łóżko. Wchodzę na messenger'a. Wyszukuje konwersacje z Leonem i widząc, że jest aktywny piszę do niego wiadomość.

Blondyneczka😍:Twój brat zaprosił mnie na randkę!!!!!!!!

Leoś:Słyszę twój krzyk szczęścia

Blondyneczka😍:Pomożesz mi?

Leoś:Oczywiście. Od tego jestem. A teraz idź spać. Wypocznij psychicznie przed jutrem. Mnie czeka jeszcze rozmowa z Isabell i też kładę się spać

Blondyneczka😍:Powodzenia ci życzę. I dobranoc😘

Leoś:Dziękuje. Przyda się. Dobranoc aniołku😘

Kiedy kończę pisać z Verdasem odkładam telefon na szafkę nocną a sama idę pod prysznic. Biorę dość długą kąpiel. Wychodzę po około godzinie. Wycieram się i wykonuje wieczorne czynności. Klasę się i podłączam telefon. Zasypiam w bardzo szybkim czasie.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Siedząc na przeciwko blondynki strasznie się stresuje. Wszystko, co chciałem jej powiedzieć nagle w ogóle nie pasowało.
–Więc, o czym chciałeś ze mną porozmawiać?–pyta nie pewnie dziewczyna. Ja patrzę na nią wzrokiem przepełnionym niepewnością.
–O nas –w końcu odpowiadam dziewczynie. Widać, że na moje słowa się spięła.
–Wiele o tym wszystkim myślałem. Miałem sporo czasu, aby wszystko sobie po układać. I myślę, że jestem w stanie ci wybaczyć i dać nam jeszcze jedną szansę–mówię. Mój głos trzęsie się z powodu stresu. Widzę uśmiech na twarzy Isabell po tym, co powiedziałem. Ja sam także się delikatnie uśmiecham.
–Mówisz poważnie?–pyta z nadzieją i zawahaniem w głosie. Ja kiwam głową na tak. Ona rzuca mi się na szyję. Automatycznie moje ramiona ją obejmują. Tak bardzo za tym tęskniłem.
–Obiecaj mi, że więcej mnie nie zdradzisz– proszę dziewczynę gładząc ją po włosach. Ona się ode mnie lekko odsuwa i patrzy w moje oczy.
–Obiecuje Leon. Nie wytrzymałabym bez ciebie–odpowiada, po czym delikatnie całuje mnie w usta. Na moich ustach pojawia się uśmiech. Oddaje jej pocałunek lekko go pogłębiając.
–Tak bardzo za tobą tęskniłam–szepcze dziewczyna odrywając się ode mnie. Mój uśmiech się poszerza.
–Ja za tobą też–odszeptuje. Dziewczyna się we mnie wtula. Teraz znowu jestem szczęśliwy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Siedzę z przyjaciółkami i rozmawiamy o mojej dzisiejszej randce. Jestem strasznie podjarana tym, że spotkam się z Arturo tak sam na sam.
–Wiesz już, co założysz?–pyta mnie Ludmiła. Ja cicho wzdycham i kiwam głową na nie. Mimo to szeroko się uśmiechem, bo wiem, że Leon pomoże mi się dobrze do tego przygotować.
–Leon wie o twojej randce?–pyta mnie tym razem Naty. Patrzę na nią zdziwiona jej słowami.
–Czy ty myślisz, że ja nie powiedziałabym mojemu bff o mojej randce?–pytam czarnowłosej. Ona nie odpowiada.
–Leon wiedział już wczoraj wieczorem. Nie ukryłabym tego. Nie przed nim –opowiadam Naty na pytanie. Dziewczyna się lekko uśmiecha.
–Widać, że ty i Leon jesteście ze sobą na prawdę zżyci–tym razem mówi Lu.
–Cała nasza czwórka jest ze sobą mega zżyta. Wiele razem przeszliśmy. Znamy się już tyle lat–mówi Francesca. Uśmiechem się szeroko na jej słowa.
–Frania a pamiętasz nasz typowy sposób na doła?–pytam Włoszki. Dziewczyna na moje słowa się uśmiecha bardzo szeroko.
–Gorąca czekolada. Maraton naszego ulubionego serialu. I towarzystwo pozostałej trójki–śmieje się. Ja do niej dołączam. W tym o to momencie podchodzą do nas chłopaki. Ja wstaje ze swojego miejsca. Siada na nim Leon. Ja siadam mu na kolanach i się w niego wtulam. On się cicho śmieje i mnie obejmuje.
–Jak tam przed randka?–pyta mnie szatyn z uśmiechem na twarzy. Patrzę na niego bez skrępowania.
–Jestem strasznie zestresowana–mówię cichym głosem. On całuje mnie w czoło.
–Spokojnie. Mój brat nie gryzie–śmieje się, za co uderzam go w ramię.
–Ty mi lepiej powiedz jak poszło z Isabell–patrząc na szczęśliwą twarz Leona mogę się domyślać jak poszło.
–Wróciliśmy do siebie–mówi szczęśliwym głosem. Ja szczęśliwa mocno go przytulam. On się uśmiecha. Przerywa nam dzwonek ma ostatnią w tym dniu już lekcję. Kierujemy się do sali. Siadamy w ławkach i się rozpakowujemy. Zaczyna się kolejna nudna lekcja tego dnia.Po 50 minutach jesteśmy wolni. Zegnam się z przyjaciółmi i wraz z Leonem kieruje się do mojego domu. Od razu idziemy do mojego pokoju.
-Dobra mała. Czas ci wybrać ciuszki-mówiąc to podchodzi do mojej szafy. Dość długo w niej grzebie. W końcu wyjmuje mi czarną sukienkę, która sięga mi do połowy ud i czarne botki na koturnie. Szeroko się uśmiecham. Ubieram się w to, co wybrał mi przyjaciel. Reszta przygotowań zleciała nam bardzo szybko.

*Junto a ti-Violetta 1


~~~~

Witam was serdecznie w kolejnym rozdziale. Mamy pocałunek Leona i Isabell. Nie zabijacie proszę. Mam nadzieje, że rozdział wam się spodoba. Buziaki Blanca.

19 sierpnia 2017

Rozdział 2

,,Odkąd Pamiętam Przy Mnie Jest
Przychodzi Kiedy Jest Mi Źle
Odpływam z Nią w Magiczny Świat
Nie Zawiodła Nigdy Mnie
Za Nią Oddam Życie Swe"*




Wzrok całej klasy jest skupiony na mojej osobie, jednak ja patrzę tylko na jedną postać –Violettę. Widzę, że Vilu jest zaskoczona moją obecnością, ale bardzo szczęśliwa. Posyłam jej szeroki uśmiech i puszczam do niej oczko. Ona na ten gest schyla głowę i się rumieni. Uroczo wygląda.
–Proszę o ciszę! –krzyczy na całą klasę nasza wychowawczyni. Od razu rozmowy cichną a wszyscy skupiają wzrok na niej i na mnie, co mnie trochę krępuje.
–Witam was w nowym roku szkolnym. Mam nadzieje, że cieszycie się z tego spotkania tak samo jak ja–mówi. Klasa zaczyna się cicho śmiać. Ja ukradkiem spoglądam na moją przyjaciółkę.
–Jak możecie zauważyć mamy nowego kolegę w klasie – dodaje i patrzy na mnie. Delikatnie się uśmiecha. 
–Przedstaw się i odpowiedz nam coś o sobie – siada przy biurku i skupia wzrok na mnie.
–Nazywam się Leon Verdas. Mam prawie 17 lat. Interesuje się motorami i wszystkim, co się z tym wiąże, a także muzyką. Jestem pewny siebie, ale z tego, co mi wiadomo u mnie to urocze –przy tych słowach patrzę wymownie na Violettę, przez co dziewczyna rumieni się jeszcze bardziej.
–Coś jeszcze?–pyta nauczycielka. Ja kiwam głową na nie. Ona się tylko uśmiecha. Zaczyna opowiadać o tym, co będzie się dziać w bieżącym roku szkolnym.


~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

–Tydzień tak?–słysząc za sobą głos Violetty odwracam się w jej stronę, przerywając tym samym rozmowę z Diego i jego przyjaciółmi.
–Niespodzianka aniołku–mówię, cicho się śmiejąc, po czym mocno przytulam szatynkę. Ona się we mnie wtula i całuje mój policzek.
–Zabij cię kiedyś, Leoś–odpowida, niszcząc ręką moje idealnie ułożone włosy. Ja posyłam jej delikatny uśmiech i składam na jej czole delikatny jak piórko pocałunek.
–Słodcy jesteście–mówi rozczulona Francesca. Śmieje się słysząc ton jej głosu. Violetta kręci rozbawiona głową.
–Tworzycie naprawdę piękną i słodką parę–mówi jakaś blond włosa dziewczyna. Na jej słowa ja i Viola wybuchamy głośnym niekontrolowanym śmiechem. Wszyscy patrzą na nas jak na debili, a my nie umiem powstrzymać śmiechu.
–Co was tak śmieszy?–pyta zaskoczony Federico. Już chce odpowiedzieć, ale znów wybucham śmiechem. 
–Ja i Leon nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy parą. To tylko i wyłącznie przyjaźń–odpowiada im w końcu Violetta.
–No tak w końcu pani Violetta Castillo jest szaleńczo zakochana w jego ciotecznym braciszku–mówi Fran przytulając się do mnie. Vilu wywraca oczami.
–Braterski kodeks obowiązuje –stwierdza Diego głośno się śmiejąc. Kiwam głową na tak. On kręci rozbawiony głową.
-A właśnie. My tu się śmieje my i gadamy a Leon nie zna dziewczyn. Więc miśku poznaj Ludmiłę-Viola wskazuje na blondynkę-Camilę-tym razem pokazuje palcem na rudą-i Naty-mówi patrząc na dziewczynę w czarnych kręconych włosach. Wszystkie mi machają, a ja z uśmiechem im odmachuje.
–Dziewczyny to jest Leon–tym razem zwraca się do przyjaciółek, a ręką wskazuje na mnie.
-Idziemy na lody?-proponuje Diego. Wszyscy ochoczo kiwamy głowami na tak. Wychodzimy ze szkoły i kierujemy się do lodziarni. No to czas poznać nowych ludzi.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Po kilku godzinach spędzonych w lodziarni ja i Viola wracamy do domu. Ciągle się śmiejemy i żartujemy.
-I jak? Fajnie się z nami bawiłeś?-pyta mnie Viola, kiedy wchodzimy do jej domu. 
-Wierz, że tak. Fajni są-mówię szczerze, rzucając się na jej kanapę. Viola siada obok mnie cicho się śmiejąc. Po chwili jednak przyjmuje poważny wyraz twarzy. 
–Leon wybacz, że pytam, ale jak sytuacja z twoimi rodzicami?–zadaje mi pytanie, którego nie chciałem usłyszeć. Cicho wdycham. Mimo, że jest to dla mnie bolesny temat odpowiadam na zadane przez nią pytanie. To moja przyjaciółka. Najważniejsza dziewczyna w moim życiu.
–Rozwiedli się –mówię smutnym tonem głosu, na co Viola od razu mocno mnie przytula.
–Mama mieszka w Meksyku ze swoim partnerem, a ja z tatą i Carol wróciłem tutaj dodaje. Violetta na moje słowa zaczyna gładzić mnie po włosach. Uśmiecham się na jej czuły gest. Ona wie, że to zawsze poprawia mi humor.
–Leon nie jesteś sam. Masz wsparcie moje i reszty– odpowiada i całuje mnie w czubek głowy. 
–Viola myślisz, że jest szansa, że oni do siebie wrócą–pytam nie pewnie, patrząc na dziewczynę. Ona zagryza wargę, co oznacza, że nie wie, co ma mi powiedzieć. Cicho wzdycham i wtulam się w nią bardziej.
–Bądź dobrej myśli–szepcze gładząc mnie tym razem po plecach. Mieć taką przyjaciółkę jak ona to prawdziwe szczęście.
–A teraz idziemy do kuchni–dodaje i ciągnie mnie za rękę do wymienionego pomieszczenia. Wyciąga wszystko, co będzie jej potrzebne i gotuje kakao. Po kilku minutach wlewa je do kubków. Dodaje pianki i siada obok mnie podając mi jeden z kubków. Stukamy się brzegami kubków i pijemy napój. Oddajemy się pysznemu smakowi naszego picia.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


–Ciekawi mnie tylko i wyłącznie to, co mnie w tobie wtedy tak urzekło–śmieje się komentując kolejne zdjęcie w albumie. Postanowiliśmy z Leonem, że, powspominamy sobie trochę stare czasy.
–Byłaś uroczym dzieckiem–mówi Leon, przekładając kolejną kartę ze zdjęciami.
–Twoje 3 urodziny–pokazuje mi zdjęcie, na którym zdmuchuje świeczki. Szeroko się uśmiecham.
–Byłam taka malutka–mówię, wtulając się w jego ramię. On mnie obejmuje i zaczyna gładzić po włosach.
–Viola–szepcze mi do ucha chłopak. Unoszę na niego swój wzrok.
–Dziękuje ci–dodaje i całuje mnie w czoło. Marszczę zdziwiona brwi.
–Nie masz, za co dziękować, Leon–mówię i mocno go w siebie wtulam.
–Mam. Za to, że, jesteś i że, się ode mnie nie odwróciłaś tak jak reszta. To wiele dla mnie znaczy –odpowiada i zaczyna gładzić mnie po rękach. Szeroko się uśmiecham i zaczynam się bawić jego włosami.
–Jak twoje relacje z blondi?–pytam cicho z szybko bijącym sercem chcąc zmienia temat. Nie wiem jak on zareaguje na moje pytanie. Ostatnimi czasy ich relacje są lekko mówiąc napięte. On na mnie patrzy zrezygnowanym wzrokiem.
–Dobrze wiesz, że ja i ona się rozstaliśmy–odpowiada. Ja kiwam głową na znak, że wiem.– Mimo to tata nadal liczy, że do niej wrócę–dodaje. Po tonie jego głosu domyślam się, że nie za bardzo mu to pasuje.
-Przyjechała z wami tutaj?-po raz kolejny zadaje mu pytanie. On kiwa głową na tak. Przymykam oczy zastanawiając się czy zapytać go oto, co chce wiedzieć. 
–Wierz jak ciężko jest żyć z daleka od osoby, którą się tak bardzo kocha–szepcze. Ja cicho wzdycham. Właśnie odpowiedział na pytanie, które chciałam zadać.
-Leon, skoro ją kochasz to jej wybacz. Wiem zraniła cię. Ale ona żałuje. Daj wam jeszcze jedną szansę. Tobie na niej zależy i jej na tobie także-daje mu radę nie będąc do końca pewną czy robie dobrze.
-Chyba masz racje. Tak zrobię-odpowiada. A do mnie dociera, w co ja go wpakowałam.



*Savicky ft Noizz Bros-Zakochałem się
~~~~

Witam was serdecznie w 2 rozdziale tej historii. Wczoraj wróciłam z gór, w które wyjechałam 4 sierpnia. I to był powód braku rozdziału. Teraz będą się pojawiać w miarę regularnie. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba. Buziaki Blanca.

27 lipca 2017

Rozdział 1

„I teraz czuję, że
Możemy spacerować
I z tobą
Odważę się iść po więcej
Droga się zmienia
A ty zawsze po mojej stronie”*



Zabije człowieka, który wymyślił budzik. Przysięgam wam. Wstaje niechętnie z łóżka i idę od razu do łazienki. Biorę szybki prysznic i wychodzę z kabiny. Ubieram zwykłe dresy i T-Shirt, po czym schodzę na dół. Idę do kuchni i robię sobie śniadanie. Jednak moje plany niweluje dzwonek do drzwi. Niechętnie do nich podchodzę i otwieram. Za drzwiami widzę osobę, której bym się nie spodziewała.
–Leon!–szczęśliwa rzucam się chłopakowi na szyję. On mnie okręca w okół własnej osi, po czym całuję mocno w policzek. Przez chwile tak trwamy w mocnym uścisku jednak po kilku sekundach wpuszczam mojego najlepszego przyjaciela do środka i ciągnę go za sobą do kuchni.
–Co ty tutaj robisz?–pytam zdziwiona, ale bardzo szczęśliwa jego obecnością. Widujemy się kilka razy w roku, ponieważ on mieszka w innym kraju. Leon na mnie patrzy, po czym ponownie przytula. Ja wtulam się w niego jak w misia.
–Po pierwsze to hej aniołku–całuje mnie w czubek głowy. Wywracam oczami, na co on mrozi mnie wzrokiem.–Po drugie po prostu przyjechałem was odwiedzić–dodaje. Uśmiecham się szerzej na jego słowa.
–Zastanawia mnie jedna rzecz –stwierdza. Patrzę na niego pytającym wzrokiem. –Co się stało, że ty już nie śpisz–dodaje, czym wywołuje u mnie śmiech. On jest nie wiarygodny.
–Mam wrednych rodziców i nastawili mi budzik na godzinę 7 rano–odpowiadam mu, czym tym razem to ja wywołuje jego śmiech.
–Jedz śniadanie śpiochu –sadza mnie przy stole a sam siada na przeciwko. Szybko zjadam śniadanie rzucając w niego jedzeniem.
–Ale ci się nudzi –mówi a raczej stwierdza, zjadając owoce. Posyłam mu uśmiech. Łapie go za rękę i prowadzę do mojego pokoju.
–Co będziemy robić?-pytam siadając obok niego. On się chwile zastanawia, po czym podchodzi do mojej szafy. Chwilę w niej szpera, po czym podaje mi ubranie. Patrzę na niego zirytowana.
–Idziemy na zakupy. Więc się przebieraj–mówi kładąc się na moim łóżku. Ja się szybko przebieram, po czym staje przed nim z uśmiechem. On wstaje z łóżka i razem wychodzimy z domu. Ciągle rozmawiając kierujemy się do centrum.


~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Po 6 godzinach chodzenia po sklepach razem z Leonem kierujemy się do naszej ulubionej kawiarni.
–Więc twoi rodzice chcą stworzyć ci rodzeństwo –interpretuje moje słowa chłopak. Jak kiwam głową na tak a on się cicho śmieje. Ja mu wtóruje.
–Tak się zastanawiam, co im na stare lata odbiło –mówię ciągle się śmiejąc. Leon wzrusza ramionami i w tej oto chwili znajdujemy się pod drzwiami kawiarni. Wchodzimy do środka i kierujemy się w stronę stolika. Siadamy na miejsca i czekamy aż kelner do nas podejdzie. Kiedy koło naszego stolika pojawia się wyżej wymieniony osobnik z trudem powstrzymuje śmiech. Leon składa za nas zamówienie, po czym chłopak od nas odchodzi a ja wybucham śmiechem. Szatyn siedzący na przeciwko mnie dźga mnie lekko w żebro, na co śmieje się głośniej. Verdas tylko kręci rozbawiony głową.
–Tęskniłem za tobą –mówi, kiedy w końcu się uspokajam. Ja słysząc jego słowa szeroko się uśmiecham.
–Ja za tobą też –odpowiadam i w tym momencie kelner przynosi nam kawę. Stawia ją na stoliku i szybko odchodzi.
–Brakowało mi ciebie –dodaje i siadam obok niego, po czym mocno się do niego przytulam. Nie widzę jego twarzy, ale wiem, że się uśmiecha. Obejmuje mnie ramionami i składa pocałunek na moim czole. Pijemy swoje kawy cały czas się uśmiechając i żartując.
–Na ile zostajecie?–pytam. On lekko smutnieje.
–Niestety tylko na tydzień –mówi. Mój humor od razu się trochę psuje. Mocniej się w niego wtulam, chociaż myślałam, że to nie możliwe. Cicho wzdycham chowając twarz w jego koszuli.
–Aniołku–słyszę szept Leon przy swoim uchu. Podnoszę swój wzrok na niego, po czym opieram podbródek na jego ramieniu.
–Musimy wracać –mówi nadal szeptem. Cicho wzdycham i smutnieje jeszcze bardziej, ale go rozumiem. Chce pewnie odpocząć po podróży. Bo znając jego od razu po wylądowaniu przyjechał do mnie. Jutro rozpoczęcie roku szkolnego. Czyli muszę rano wstać. On widząc moją smutną minę całuje mnie w czoło a w jego oczach pojawia się tajemniczy błysk. Wstajemy ze swoich miejsc i płacimy za kawy. Kierujemy się z zakupami w stronę mojego ukochanego domu. Jak dobrze, że rodzice wracają dopiero za dwa tygodnie. Docieramy do mojego domku po 40 minutach wędrówki. Uśmiecham się, a on na pożegnanie całuje mnie w usta. Taka nasza tradycja. Żeby nie było–to zwykły przyjacielski pocałunek. Nic więcej.
–Cześć Vilu–przytula mnie do swojego torsu. Wtulam się w niego.
–Pa Leoś–odpowiadam i wchodzę do domu. Od razu kieruje się do swojego pokoju. Zostawiam tam torby i kieruje się do łazienki. Biorę prysznic i przebieram się w moją piżamkę. Wracam do pokoju i kładę się na łóżko. Biorę do ręki mój telefon i pisze wiadomość do Leona.

Do:Kotuś😻

Dziękuje za dzisiejszy dzień. Bawiłam się wspaniale.

Od:Kotuś😻

Ja też. A teraz wybacz po mimo wczesnej godziny idę spać. Muszę odespać podróż

Do:Kotuś😻

Dobranoc❤

Kiedy nie otrzymuje już odpowiedzi włączam sobie na laptopie kolejny odcinek mojego ulubionego serialu. Około godziny 21 zasypiam.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Następnego dnia wstaje o godzinie 7 rano. Do szkoły mam na godzinę 9, więc mam 2 godziny na przygotowanie się. Idę do łazienki i biorę prysznic. Wychodzę po 30 minutach. Robię sobie delikatny makijaż i idę do pokoju. Tam zakładami czarną rozkloszowaną spódniczkę i białą koszulę. Do tego czarne szpilki oraz naszyjnik, który dostałam od Leona na urodziny. Włosy po prostu kręcę w fale. Psikam się moimi ulubionymi perfumami i wychodzę z domu. Po 30 minutach jestem już na miejscu. Od razu dostrzegam moją paczkę. Podchodzę do nich, po czym się z nimi witam.
–Słyszeliście, że mamy mieć nową osobę w klasie?–pyta Fran, na co wszyscy kiwamy przecząco głową. Czarnula wzdycha, po czym przytula się do swojego chłopaka. Zaczynamy rozmawiać o wszystkim. Po chwili dostaje wiadomość. Biorę do ręki telefon i odczytuje SMS-a.

Od:Kotuś😻

Dzień dobry piękna. Życzę Ci miłego dnia😍

Uśmiecham się do telefonu i od razu odpisuje na wiadomość.

Do:Kotuś😻

Hej kochany. Dziękuje i także życzę ci bardzo miłego dnia😉

Zaraz po wysłaniu wiadomości wyłączam telefon i z przyjaciółmi idę do środka budynku. Siadamy w sali na wolnych miejscach. Zaczyna się mega nudna pogawędka dyrektora. Po 30 minutach dyrektor kończy pogawędkę. Wreszcie możemy udać się do naszych klas. Wchodzimy do środka i czekany na naszą nauczycielkę. 
-Ciekawe, jaki będzie nowy uczeń naszej klasy-mówi Cami. Śmieje się pod nosem. W tym samym czasie wychowawczyni wchodzi do klasy a ja doznaje totalnego szoku. Ja mam chyba jakieś zwidy.


*A mi lado–Violetta 3


~~~~

Witam serdecznie w nowej historii. Rozdział pierwszy za nami. Ja już teraz mogę spokojnie skupić się na blogu i Wattpadzie. Zostawiam was z rozdziałem i mówię do zobaczenia.

29 czerwca 2017

Epilog

Verba-Młode wilki cz 10-polecam całą serie

–Uważaj na siebie –szepcze po czym całuje jego usta. On się delikatnie uśmiecha.
–Spokojnie. Tyle razy jeździłem i nic sie nie stało to i teraz nic sobie nie zrobię–zapewnia mnie mój chłopak.
–Jorge, po prostu się o ciebie martwie–odpowidam. Chłopak mocno mnie przytula.
–Wiem Tini. Ale wiesz, że w ciąży nie powinnaś się denerwować–poucza mnie. Ja cicho wzdycham.
–Jedź już–mówię. On odpala motor i wyjeżdża z garażu. Ja wracam do domu. Martwie się o niego za każdym razem kiedy gdzieś jedzie. Szaleje na tym motorze jak nie normalny. Nagle słyszę pisk opon w pobliżu. Wybiegam z domu i biegne na miejsce. Kiedy widzę mojego chłopaka przygniecionego przez motor zalewam się łzami.

Budzę się cała zalana potem. Po raz kolejny śni mi się sytuacja z przed dwóch lat. Wypadek Jorge. Jego śpiączka. Nasza córeczka ma już roczek. Szkoda że Jorge nie mógł jej poznać. Wstaje. Ubieram się w moje ulubione czarne rurki i do tego biały sweterek. Tak ubrana idę do szpitala. Od razu kieruje się do sali ukochanego. Siadam przy nim i składam na jego ustach delikatny pocałunek.
–Hej, Jorge. Jak się czujesz? Bo ja źle. Tęsknie za tobą. I Amelia też. Brakuje nam ciebie. Mi ciebie brakuje. Twoich pocałunków, twoich ramion i twojego zabójczo pięknego uśmiechu. OH Jorge. Błagam wróć do mnie. Ja już sobie nie daje sama rady –mówię przez łzy. Przytulam się do jego klatki piersiowej. Wsłuchuje w rytm bicia jego serce. Podchodzi do na lekarz. Sprawdza wszystkie parametry.
–Możeny porozmawiać?–pyta mnie. Ja kiwam głową na tak i nie chętnie odchodze od łóżka mojego ukochanego.–Mam dla pani złą wiadomość. Serce pani chłopaka przestaje bić. I albo on umrze, a jego sprawne narządy wewnętrzne zgodnie z jego wolą pójdą na przeszczepy dla innych, albo on sam przejdzie przeszczep serca–mówi lekarz z przykrością w głosie. Ja siadam załamana na krześle. Lekarz obok mnie.–Pani Stoessel jaka decyzja?–pyta z wielkim bólem.
–Oddam mu swoje serce–mówię pewna swoich słów. Lekarz daje papiery do podpisania. Ja podpisuje w odpowiednim miejscu. Lekarz każe mi się przygotować na zabieg. Ja w tym czasie pisze krotki list do Jorge.


Drogi Jorge

Oddałam ci moje serce. Zrobiłam to z miłości do ciebie. I mam ogromną prośbę:opiekuj się naszą córeczką. Ma na imię Amelia. Ja będę patrzeć na was z gory. Nigdy was nie opuszcze.


                          Kocham cię
Twoja niedoszła pani Blanco


Kłade list obok jego łóżka. Zawożą mnie na sale. Wykonują zabieg. Odchodze do pana szczęśliwa. Oddałam życie w imię miłości.


Po kilku latach kiedy Amelia dorosła Jorge zabrał ją na grób matki i opowiedział jej całą historię. Dziewczynka jest dumna z tego jaka była jej matka.

****
Iiii koniec. Mamy epilog. Nie skończyło się dobrze. Taki był plan. Ale spokojnie. Niedługo pojawi się prolog nowego FF k Leonettcie. Niedługo czyli po 7 lipca. Ogólnie co kolowiek pojawi się po 7 lipca. W miedzy czasie zapraszamy was na mój nowy blog: Blog. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Tam jest prolog ale myślę,że niedługo pojawi się rozdział 1. W

Rozdział 18

Tini

Nie wiem jak dużo czasu spędzam w tym pokoju. Na pewno jest to długich kilka godzin. Czytam wszystkie artykuły. Oglądam zdjęcia. Zastanawiam się czemu ona to zrobiła. Własna matka mnie okłamywała. Przez tyle czasu. Słyszę jak ktoś wchodzi do domu. Rozpoznaje głosy moich rodziców. Oni wchodzą do pomieszczenia. Patrzę na moją matkę.
-Jak mogłaś mi o tym nie powiedzieć mamo?-pytam z żalem w głosie. Ona do mnie podchodzi chcąc przytulić, ale ja się odsuwam.
-To nie tak. To na prawdę nie tak-szepcze. Śmieje się. Czy ona ma mnie za głupią? -Chciałam cię chronić. Chciałam dobrze-mówi.
-Myślałam, że wiem o tobie wszystko mamo. Pomyliłam się, bo nie wiem o tobie nic-odpowiadam jej patrząc prosto w jej oczy. Po moich policzkach płyną łzy. Ona chowa twarz w dłonie. -Proszę was o to żebyście wyszli z mojego domu-mówię. Oni niechętnie wykonują moje polecenie. Ja wychodzę z pomieszczenia i zamykam je na klucz. Pisze do Jorge z prośbą o spotkanie wysyłając mu mój adres. Po 15 chłopak jest już u mnie. Witam się z nim buziakiem w policzek.
-Opowiadaj o co chodzi Tini-mówi od razu.Siadam z nim na kanapę.
-Moja matka mnie okłamywała przez całe życie. Zataiła to, że była gwiazdą. Dowiedziałam się przez przypadek-mówię mu. Chłopak patrzy zdziwiony. Mimo to i tak mocno mnie przytula. Ja się wtulam. Zaczynam płakać. On gładzie mnie po włosach.
-Wow. Nie spodziewałem się tego. Nie po niej. Przecież zawsze była taka szczera-szepcze w moje włosy. Ja tylko wtulam się bardziej. Jak zawsze jest kiedy go potrzebuje. Jestem mu wdzięczna. Jak zawsze jego ramiona mnie uspokajają. Jest nie tylko wspaniałym bratem, ale też przyjacielem. Bardzo wiele mi pomógł. Szkoda tylko, że moi rodzice tego nie rozumieją.
-Dziękuje ci, Jorge. Bardzo ci dziękuje za to, że zawsze jesteś przy mnie. Za to, że mnie wspierasz. Ciesze się, że mam w tobie oparcie-mówię patrząc mu w oczy. On się uśmiecha.
-Nie masz za co mi dziękować, Tini. Po prostu od zawsze byłaś, jesteś i będziesz moja ukochaną siostrzyczką-odpowiada i całuje moje czoło. Wtulam twarz w jego szyję. Delikatnie ją całuje. On na mnie patrzy. Uderzam go poduszką. On mi oddaje. I tak zaczyna się nasza bitwa na poduszki. Trwa to tak długo, dopóki nie dzwoni jego telefon. Chłopak niechętnie odbiera.
–Tak mamo?..... Coś się stało?...... Ale spokojnie. Przestań płakać i powoli powiedz o co chodzi–mówi zmartwoiny chłopak. Nagle bladnieje, a telefon wypada mu z rąk. Rozbija się o podłogę.
–Jorge, co się dzieje?–pytam szatyna. On tylko chowa twarz w dłonie. Widzę że powstrzymuje łzy. Ja go mocno przytulam.
–Nasza babcia nie żyje. Miała zawał –mówi a ja od razu rozpłakuje się jak małe dziecko. Przytulam go mocniej. Nasz babcia. Nasza kochana babcia umarła. Jedyna osoba która nas wspierała. Długo tak siedzimy przytuleni do siebie. Jednak w końcu jedziemy do domu moich rodziców. Tam są rodzice Jorge i moi. Wszyscy razem siedzimy wspominamy. Mimo wielkiego smutku jaki czuje dostrzegam plus tej sytacucji. Mój tata i mama Jorge wreszcie się pogodzili i znowu zachowują się jak rodzeństwo.

Dzień pogrzebu

Jorge

Wszyscy ubrani na czarno stoimy nad grobem najwspanialsze kobiety na świecie –babci mojej i Tini. Oboje byliśmy z nią bardzo zżyci. Tam zawsze byliśmy uśmiechnieci. Teraz ta wspaniała osoba odeszła. Ale cóż takie życie. Coś się kończy by coś mogło się zacząć. Jestem pewien, że babcia będzie szczęśliwa tam na górze. Po godzinie nabożeństwo pogrzebowe się kończy, a my wracamy do domu. Ja i Tini od razu zamykany się w moim pokoju.
–Wow. Co my w wakacje będziemy robić? Zawsze przecież jeździliśmy do niej–mówi moja siostra. Ja gładze ręką jej włosy.
–Nie wiem,Tini. Ale wiem, że już nigdy nie zjemy tych pumysznych ciasteczek które zawsze nam piekła–odpowiadam cicho się śmiejąc. Martina mi wtóruje.
–Pamiętasz jak kiedyś wymkneliśmy się na imprezę do sąsiadów? Jak wróciliśmy babcia myślała, że jesteśmy włamywaczami i z patelnią z kuchni wyleciała–kończę mówić przez śmiech. Martina też zaczyna się śmiać. Wspomniamy sobie całe popołudnie. Niestety wieczorem musimy się rozstać. Po ich wyjściu od razu biorę prysznic. Przebieram się w  piżame i kładę do łóżka. Zaczynam myśleć o wszystkie co wydarzyło się w ostatnim czasie. Z takimi myślami zasypiam.

Następny dzień

Budzi mnie dźwięk telefonu informujący mnie o tym, że ktoś wysłał mi wiadomość. Zaspany biorę telefon do ręki.

Od:Słodka Idiotka😍
Wychodzimy dzisiaj?

Do:Słodka Idiotka😍
Zależy gdzie chcesz iść

Od:Słodka Idiotka😍
Kino, a potem spacer. Co ty na to?

Do:Słodka Idiotka😍
W sumie spoko. A teraz daj mi spać

Od:Słodka Idiotka😍
Jest 11. O 12 masz być u mnie. Do zobaczonka

Wzdycham cicho po czym podnosze się z łóżka. Idę do łazienki gdzie wykonuje wszystkie poranne czynności. Ubieram się w czarne dresy,szarą koszulkę i granatową bluzę. Schodzę na śniadanie. Witam się z rodzicami i siadam przy stole. Zaczynamy jeść śniadanie. Rozmawiamy o naszych planach na dzisiejszy dzień. Kiedy kończe jeść wychodze z domu. Kieruje się do domu Tini. Punkt 12 dzwonie do jej drzwi. Od razu mi je otwiera. Uśmiecha się i wychodzi z domu. Zamyka drzwi i idziemy do kina.
–No to jaki film chcesz obejrzeć?–pytam dziewczynę patrząc na ropiske.
–Auta 3–mówi radośnie. Ja się szeroko uśmiecham i kupuje bilety. Kupujemy popcorn i Cole. Idziemy do sali. Zajmujemy swoje miejsca. Zaczynamy rozmawiać.
–Jak myślisz co się wydarzy w przyszłości?–pyta mnie moja towarzyszka. Patrzę na nią zdziwiony pytaniem. Ona jednak patrzy przed siebie.
–W przyszłości spotkamy nasze drugie połówki, założymy rodziny, znajdziemy sobie prace, ale mimo to i tak będziemy się widywać–odpowiadam. Ona się uśmiecha po czym całuje mój policzek. Zaczyna się film więc przestajemy rozmawiać. Oglądamy film co jakiś czas się śmiejąc. Po skończeniu filmu tajejak zaplanowała Tini udajemy się na spacer. Wchodzimy po parku śmiejąc się z byle czego. Śpiewamy i tańczymy, a ludzie patrzą się na nas jak na nie normalnych. Nagle Tini się potyka o jakiś kamień i ląduje prosto w moich ramionach. Patrzymy sobie głęboko w oczy. Delikatnie się do niej zbliżam, przez co nasze twarze dzielą zaledwie milimetry. Tini zmniejsza tą odległość łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku...


****
Takim o to momentem kończe ostatni rozdział tej historii. Został mi tylko epilog. No cóż. Planowałam to inaczej rozegrać ale wena poniosła mnie tak. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Do zobaczenia Ros---ie
UWAGA:Błędy są niesprawdzone.

7 maja 2017

Rozdział 17

Jorge

Kiedy nasze usta mają się spotkać do pokoju wchodzi ojciec dziewczyny. Od razu się od siebie odsuwamy.
-Co on tutaj robi?!-pyta z krzykiem wujek Alejandro. Wiedziałem, że tak zareaguje na mój widok.
-Ja już pójdę -całuje Tini w policzek i szybko wychodzi z ich domu. Idę do lasu. Do miejsca o którym nikt nie ma pojęcia. Oby Tini nie miała problemów.


Tini

Od kiedy wyszedł Jorge, tata daje mi wykład na jego temat. Mam powoli dość tych krzyków. Patrze na tatę trochę znudzona.
-Nie patrz tak na mnie tylko się zastosuj-mówi do mnie groźnie. Już mam coś powiedzieć kiedy odzywa się moja mama.
-Tini,jesteśmy twoimi rodzicami i wszystko co robimy to dla twojego dobra. Tak będzie najlepiej -mówi po czym oboje wychodzą z mojego pokoju. Kładę się na łóżku i zaczynam płakać. Rodzice jak zawsze mają w dupie to co ja czuje. Leże tak jakiś czas. Nagle odzywa się mój telefon. Patrzę na ekran i widzę, że dzwoni moja chrzestna. Odbieram bez zastanowienia.
-Tini,mam dla ciebie dobrą wiadomość -mówi entuzjastycznie ciocia. Uśmiecham się szeroko.
-O co chodzi ciociu?-pytam wesoło. Bardzo ją kocham.
-Kupiłam ci w Buenos własne mieszkanie. Zaraz będę u ciebie i dam ci klucze. Kocham cię. Do zobaczenia -mówi szybko i się rozłącza. Jestem zaskoczona jej słowami. Odkładam telefon na szafkę i czekam na chrzestną. Po kilku minutach wchodzi do mojego pokoju ciocia. Mocno ją przytulam. W drzwiach widzę rodziców. Ciocia podaje mi pakunek. Patrzę na nią morderczym wzrokiem. Ona się śmieje. 
-Więc wierz w jakim celu tu jestem. Ono jest urządzone ale możesz wszystko po zmieniać. A o to i klucze do twojego królestwa-mówi i wyciąga z kieszeni klucze. Biorę jedno reki i mocno przytulam ciocię.-To jest dom. Przy plaży. Z widokiem na morze -dodaje a ja się uśmiecham.
-Dziękuje-szepcze. Bardzo się cieszę z tego domu. Spadł mi jak grom z jasnego nieba. Odsuwam się od niej. Kobieta całuj mnie w czoło.
-Lece na lotnisko. Pa-szybko mówi i wychodzi. Obracam w dłoni klucze. Rodzice patrzą na mnie zaskoczeni.
-Wyjdźcie z mojego pokoju-proszę rodziców. Zamykam drzwi. Rozpakowuje prezent od cioci. Widzę tam IPhone 7s. Kocham ciocie bardzo mocno. I ciesze się, że mam ten telefon. Prosiłam o niego rodziców, ale nie. Bo rodzice uwarzają, że to zły telefon a ja mam uważać tak samo. Kiedy tak Brawie się telefonem wpadam na pomysł aby wyjść z przyjaciółkami na zakupy. Pisze do dziewczyn na Facebook'u.

😍😍Zajebiste laseczki😍😍

Tinita😜:Hej laski. Co powiecie na zakupy? 

Czarnula😘:Jestem za

Glamour💅:Zgadzam się na ten pomysł.

Albita😃:Mówię na to: Tak

Rudzielec😤:Spoko

Tinita😜:Za 2 godziny w centrum?

Wszystkie:Ok

Idę do łazienki. Prostuje włosy i ubieram ten zestaw:

i idę do centrum. Tam już są moje przyjaciółki. Po sklepach chodzimy 4 godziny. Kupiłyśmy wiele rzeczy. Teraz sobie siedzimy w naszej ulubionej kawiarni. Rozmawiamy, śmiejemy się. Fajnie spędzamy czas do puki przy stoliku nie pojawia się Pepe. Biorę głęboki wdech. Dziewczyny patrzą na niego morderczym wzrokiem.
-Tini,skarbie czemu nie odbierasz moich telefonów?-pyta a ja patrzę na niego jak na debila. Cicho wzdycham. Biorę kubek z kawą. Na szczęście już za nią zapłaciłam. Wylewam ją Pepe na Głowę. Dodatkowo daje mu w twarz.
-Z nami koniec. Nie będę z kimś kto mnie zdradza. Biorę torebkę i wychodzę. Dziewczyny za mną. Żegnam się z nimi i idę do domku w lesie. Miejsce o którym wie tylko Jorge. Kiedy docieram już do mojego celu wchodzę do środka. Siadam na kanapę. Piszę do brata żeby mnie spakował. Całą noc spędzam w domku. Nie chce wracać do domu. Nie chce rozmawiać z rodzicami. Mam ich po prostu dość. Tak rozmyślając nie wiem nawet kiedy zasypiam.

Budzę się na kanapie w domku. Ze zdziwieniem odkrywamy,że przy mnie jest Jorge.
–Co ty tutaj robisz?-pyta kiedy widzi, że już nie śpiew. Nic nie odpowiada tylko się wtulam w jego ciało. On mnie obejmuje. Gładzi moje włosy a ja nawet nie zamierzam się od niego odsuwać. –Odpowiesz?-pyta przerywając ciszę miedzy nami. Na szczęście nadal mnie przytula.
–Pokłóciłam się z rodzicami. Nie chciałam wracać do domu i tak wylądowałam tutaj–szpecze mu do ucha. On przyciska mnie do siebie.–Po za tym widziałam Pepe. Zachowywał się jak gdyby nigdy nic się nie stało–dodaje także szeptem. On chowa twarz w moje włosy. Czuje jak wdycha ich zapach. Przejeżdżam nosem po jego szyki. Nie wiem co mną kieruje, że to robię. Jednak nie umiem przestać. Nie pewnie całuje jego szyję. Mogę usłyszeć jak wciąga powietrze.
–Chodź odwiozę cię do domu–mówi całując moją szyję. Ja się nie chętnie na to zgadzam. Wychodzimy z domku. Przytulam się do jego pleców. Całuje jego policzek. On obkręca mnie tak, że staje przed nim. Opiera mnie o maskę swojego samochodu. Wbija się w moje usta. Całujemy się namiętnie. On mnie dotyka po całym ciele. Schodzi z pocałunkami na moją szyje. Robi mi malinki. Schodzi co raz niżej. Kładę się na masce samochodu. Schodzi z pocałunkami na moje uda. Kiedy ma zdjąć moje majtki ja......

Budzę się zalana potem. Skąd u mnie taki sen i to w dodatku z Jorge. Czy ja podświadomie chce się z nim przespać? Z mętlikiem w głowie wracam do domu. Od razu kieruje się do swojego pokoju. Zabieram walizkę i klucze do nowego domu. Wychodzę z mojego starego już domu. Kieruje się do mojego nowego domu. Po 2 godzinach jestem już na miejscu. Staje zaskoczona widokiem mojego nowego "domu". Chyba raczej willi bo dom wygląda tak:

Wchodzę do środka. Stawiam walizkę w przedpokoju. Idę dalej przez znajduje się w ogromnym salonie. Jest w ciemnych kolorach przez co nie bardzo mi się podoba. Ja preferuje jasne kolorki. Idę do kuchni. Kuchnia jest biało–czarna co mi się bardzo podoba. Zawsze o takiej marzyłam. Na dole jest jeszcze łazienka, też w ciemnych kolorach oraz drzwi zamknięte na klucz. Postanawia znaleźć klucz do nich. Kiedy go znajduje otwieram drzwi i tam wchodzę. Doznaje totalnego szoku. Wszędzie są jakieś ubrania, nagrody,rzeczy co najważniejsze dyplomy. Na każdym jest imię i nazwisko jakiejś kobiety która do złudzenia przypomina moją matkę. Zaczynam przeglądać gazety. Na trafiam na ciekawy artykuł.

Szokujące odkrycie. Znana i popularna aktorka oraz piosenkarka Isabell Martinez żyje! Kobieta ostatnio była widziana w Buenos Aires wraz ze swoim mężem. Udało nam się ustalić,że zmieniła ona imię i nazwisko a po ślubie nazywa się Maria Stoessel....

Po tych słowach gazeta wypada mi z rąk. Nie wierze w to. Nie wierze, że oni tak mnie okłamali. Siadam na fotelu. Chowam twarz w dłonie. Czego jeszcze o sobie nie wiem do jasnej cholery.



****

Cud. Alleluja. 2 rozdziały w ciągu tygodnia. Jestem zaskoczona. Ale mam taki przypływ weny i motywacji, że rozdział skończyłam w 3 godziny. Do końca tej części zostało jakieś 3 rozdziały i epilog. Potem lecimy z drugą częścią tego i powiem wam, że z pewną niespodzianką dla tych którzy nie lubią czytać o leonettcie. Więc ja się z wami żegnam. Buziaki Vivi

30 kwietnia 2017

Rozdział 16

Tini

Podczas pocałunku robi mi się ciemno przed oczami. Tracę grunt pod nogami i upadam na ziemie. Potem już nic nie pamiętam. Budzę się w zupełnie innym miejscu. Ściany są całe białe. Rozglądam się po pomieszczeniu.

-Witamy wśród żywych Panno Stoessel-mówi...lekarz? Dlaczego jestem w szpitalu? Patrzę na niego zdziwiona. -A tak poważnie jak się czujesz córeczko?-pyta mnie. Jestem jeszcze bardziej zszokowana.
-Gdzie ja jestem? I co się stało?-pytam zszokowana.
-Miałaś wypadek. Przez rok byłaś w śpiączce-odpowiada. Patrze na niego zdziwiona.
-Gdzie Jorge?-zadaje najważniejsze pytanie. Najprawdopodobniej mój tata patrzy na mnie zdziwiony.
-Dlaczego o niego pytasz? Przecież wierz że masz zakaz utrzymywania z nim kontaktu. Jasno wam powiedzieliśmy z moją siostrzyczkę od siedmiu boleści, że macie się trzymać od siebie z daleka–syczy przez zęby. Kiwam głową na znak że rozumiem chociaż tak na prawdę nie rozumiem. Mój tato wychodzi z mojej sali. Kładę się na łóżko. Patrzę za okno i widzę że jest już ciemno. Zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi. Po kilku godzinach rozmyślania zasypiam.

2 tygodnie później

Od tygodnia jestem już w domu. Jako że telefon który miałam wcześniej uległ zniszczeniu podczas wypadku to zaraz po wyjściu ze szpitala rodzice kupili mi nowy. Dzięki temu mogę mieć kontakt z innymi. Pamięć wróciła mi kilka dni temu. Już wiem jakie relacje łączą mnie z poszczególnymi osobami. Przede wszystkim wiem, że ja i Jorge mamy przyjazne relacje. I widujemy się mimo zakazu rodziców. Mamy ze sobą wręcz idealne relacje. Szkoda tylko,że nasi rodzice się nienawidzą. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk mojego telefonu. Biorę do ręki złotego Huawei'a. Odblokowuje go i wchodzę w znaczek wiadomości.

Od:Kochany Debil❤
Witaj siostro. Dasz radę się dzisiaj wymknąć z domu???

Do:Kochany Debil❤
Jasne. O 19 w naszym miejscu????

Od:Kochany Debil❤
Tak. Buziaki Tinka. Widzimy się o 19💞

Do:Kochany Debil❤
Buziaki Jorges. Widzimy się💗

Patrzę na zegarek i widzę godzinę 17. Postanawiam zacząć się szykować. Idę do łazienki i biorę szybki prysznic. Po wyjściu suszę włosy. Ubieram ten zestaw:

i robię delikatny makijaż. Włosy sobie prostuje. Zakładam naszyjnik który dostałam właśnie od Jorge. Biorę torebkę i choeam tam telefon i błyszczyk. –Wychodzę, mamo–mówię do rodzicielki i wychodze z domu. Idę do małego domku w lesie. Ja i Jorge często się tam widujemy. Rodzice nie wiedza o tym miejscu więc nas nie znajdą. Dochodzę tam punktualnie. Mój cioteczny brat już na mnie czeka. Rzucam mu się w ramiona. On mocno mnie przytula śmiejąc się przy tym. Całuje jego policzek mierzwiąc mu włosy.
–Hej malutka–wita się ze mną kiedy już siadamy na kanapie. Patrzę na niego groźnie.
–Hej olbrzymie–mówię do niego a on się śmieje. Uderzam go poduszką. On posyła mi mroźne spojrzenie. Uśmiecham się do niego. On też ale w jego oczach dostrzegam smutek.–Co się dzieje?–pytam zaniepokojona. On wzdycha cicho.
–Stephi mnie zdradziła–szepcze. Otwieram szeroko usta ze zdziwienia.–Twój chłopak i syn siostry mojego ojca przeleciał moją dziewczynę. W dodatku nie on jedyny. Dowiedziałem się o tym dzień przed tym jak chciałem się jej oświadczyć–dodaje. Mocno go przytulam. Nie wierze. Mój chłopak mnie zdradził. W dodatku zranił tym nie tylko mnie ale i własnego brata. Zalewam się łzami. Jak on mógł.

Jorge

Od kilku godzin staram się uspokoić Tini. Dziewczyna jest roztrzęsiona. Wcale się jej nie dziwie. Jej rodzice dzwonią do niej już któryś raz z rzędu a ona ma to kompletnie gdzieś. Siedzi wtulona w moje ciało. Mi pasuje. Bije od niej cudowne ciepło.
–Jorge–wypowiada moje imię przez łzy. Gładze ją po policzku. Ocieram słone krople spływające po jej policzku.–Dlaczego oni nam to zrobili? Gdzie popełniłam błąd, że on to zrobił?–pyta mnie z wyraźną rozpaczą w głosie. Nie rozumiem jak ten cały Pepe pan dziobak mógł tak bardzo ją zranić. 
–To nie twoja wina. A Pepe jeszcze zrozumie co stracił. Jesteś wyjątkowoł osobą–mówię jej na ucho. Ona delikatnie się uśmiecha.
–Jakbyś nie był moim bratem to pomyślałabym, że się we mnie zakochałeś–mówi przez śmiech. Zaczynam się śmiać razem z nią.–Będę wracać do domu. Jest późno–dodaje. Ja kiwam głową że rozumiem. Żegnamy się buziakiem w policzek. Tini wraca do siebie a ja do siebie. Od razu idę do swojego pokoju ignorując rodziców. Biorę szybki prysznic. Kładę się do łóżka. Biorę swój telefon i pisze do Tini.

Do:Słodka Idiotka😘
Dobranoc malutka😘😘

Od:Słodka Idiotka😘
Dobranoc wielkoludzie😍😂

Po tej wiadomości zasypiam.

Następny dzień

Wstaje bardzo wcześnie rano–jak na mnie–bo o godzinie 11. W końcu mamy weekend. Biorę od razu telefon do ręki. Widnieje w nim wiadomość od Lodovici– przyjaciółki mojej i Tini

Od:Szalona Czarnula😂
Jorge, co się dzieje z Tini??

Do: Szalona Czarnula😂
Dziobak ją zdradził

Od:Szalona Czarnula😂
😱😱😱😱

Od:Szalona Czarnula😂
Z kim???

Do:Szalona Czarnula😂
Z kobietą na którą mówisz "syrena"

Od:Szalona Czarnula😂
Oh. Tak mi przykro Jorge

Do:Szalona Czarnula😂
Jest spoko. Idę na śniadanie. Na pisze potem.

Wysyłam wiadomość po czym odkładam telefon i schodzę na śniadanie. Witam się z mamą i robię sobie płatki. Zjadam śniadanie i wychodzę z domu. Spaceruje po mieście. Zastanawiam się co musi się stać by nasze rodziny się pogodziły. Może jak Romeo i Julia. Ja i Tini się zabijemy. Rodziców pochłonie żałoba. I w tym trudnym czasie będą w stanie się pogodzić. Nogi poniosły mnie do domu Tini. Jestem trochę zdziwiony ale idę pod drzwi. Dzwonie dzwonkiem i czekam aż ktoś mi otworzy. Na szczęście otwiera mi ciocia.
–Hej Jorge–przytula mnie na powitanie. Uśmiecham się. Wpuszcza mnie do środka. 
–Wujka nie ma?–pytam dla pewności. Kiwa głową na tak. Oddycham z ulgą.–Tini w domu?–zadaje kolejne pytanie. Ona cicho wzdycha.
–Wierz co się wczoraj stało prawda?–raz to ona pyta mnie. Kiwam głową na tak.
–Pepe ją zdradził–tłumacz jej mamie. Ona cicho wzdycha.
–Jest u siebie w pokoju. Od wczoraj z niego nie wychodzi–mówi do mnie. Ja kiwam głową na tak. Idę do pokoju siostry. Wchodzę bez pukania. Kładę się obok niej. Ona patrzy na mnie przestraszona. Na mój widok wypuszcza powietrze. 
–Przestraszyłeś mnie–mówi i całuje mnie w policzek. Trafia bardzo blisko moich ust. Uśmiecham się szeroko.–Co tu robisz?–pyta z lekkim i smutnym uśmiechem. Gładzę ją po włosach. Ona się we mnie wtula. 
–Martwiłem się o ciebie. Wczoraj byłaś roztrzęsiona–szepcze. Ona na mnie patrzy z uśmiechem.–Po za tym chciałem sprawdzić jak się czujesz. I czy nie zrobiłaś nic głupiego–dodaje. Ona uderza mnie poduszką.
–To prawda, że zostałam zraniona, ale nie jestem desperatką–mówi przez śmiech. Patrzę na nią i zaczynam łaskotać w zemście za poduszkę. Ona zaczyna się śmiać. Ja razem z nią. Spędzamy razem kilka godzin. Patrze na Tinke wyczuwając na sobie jej wzrok. Nasze spojrzenia się spotykają a mnie przeszywa dziwny prąd. Kierowany przez nieznane mi uczucie zbliżam się do niej delikatnie. Ona robi to samo co ja. Kładzie rękę na mojej twarzy. Kiedy nasze usta mają się spotkać do pokoju wchodzi.......


****
Kolejny rozdział ląduje tutaj. Kto się tego spodziewał?? Pomysł zaczerpnięty został z tego bloga:
http://wieczna-milosc-mimo-przeszkod.blogspot.com . Tylko ja go Rozwinęłam inaczej.  Mam nadzieje, że się podoba.  BŁĘDY SĄ NIESPRAWDZANE. Zrobię to w najbliższym czasie. Buziaki Vivi