29 czerwca 2017

Epilog

Verba-Młode wilki cz 10-polecam całą serie

–Uważaj na siebie –szepcze po czym całuje jego usta. On się delikatnie uśmiecha.
–Spokojnie. Tyle razy jeździłem i nic sie nie stało to i teraz nic sobie nie zrobię–zapewnia mnie mój chłopak.
–Jorge, po prostu się o ciebie martwie–odpowidam. Chłopak mocno mnie przytula.
–Wiem Tini. Ale wiesz, że w ciąży nie powinnaś się denerwować–poucza mnie. Ja cicho wzdycham.
–Jedź już–mówię. On odpala motor i wyjeżdża z garażu. Ja wracam do domu. Martwie się o niego za każdym razem kiedy gdzieś jedzie. Szaleje na tym motorze jak nie normalny. Nagle słyszę pisk opon w pobliżu. Wybiegam z domu i biegne na miejsce. Kiedy widzę mojego chłopaka przygniecionego przez motor zalewam się łzami.

Budzę się cała zalana potem. Po raz kolejny śni mi się sytuacja z przed dwóch lat. Wypadek Jorge. Jego śpiączka. Nasza córeczka ma już roczek. Szkoda że Jorge nie mógł jej poznać. Wstaje. Ubieram się w moje ulubione czarne rurki i do tego biały sweterek. Tak ubrana idę do szpitala. Od razu kieruje się do sali ukochanego. Siadam przy nim i składam na jego ustach delikatny pocałunek.
–Hej, Jorge. Jak się czujesz? Bo ja źle. Tęsknie za tobą. I Amelia też. Brakuje nam ciebie. Mi ciebie brakuje. Twoich pocałunków, twoich ramion i twojego zabójczo pięknego uśmiechu. OH Jorge. Błagam wróć do mnie. Ja już sobie nie daje sama rady –mówię przez łzy. Przytulam się do jego klatki piersiowej. Wsłuchuje w rytm bicia jego serce. Podchodzi do na lekarz. Sprawdza wszystkie parametry.
–Możeny porozmawiać?–pyta mnie. Ja kiwam głową na tak i nie chętnie odchodze od łóżka mojego ukochanego.–Mam dla pani złą wiadomość. Serce pani chłopaka przestaje bić. I albo on umrze, a jego sprawne narządy wewnętrzne zgodnie z jego wolą pójdą na przeszczepy dla innych, albo on sam przejdzie przeszczep serca–mówi lekarz z przykrością w głosie. Ja siadam załamana na krześle. Lekarz obok mnie.–Pani Stoessel jaka decyzja?–pyta z wielkim bólem.
–Oddam mu swoje serce–mówię pewna swoich słów. Lekarz daje papiery do podpisania. Ja podpisuje w odpowiednim miejscu. Lekarz każe mi się przygotować na zabieg. Ja w tym czasie pisze krotki list do Jorge.


Drogi Jorge

Oddałam ci moje serce. Zrobiłam to z miłości do ciebie. I mam ogromną prośbę:opiekuj się naszą córeczką. Ma na imię Amelia. Ja będę patrzeć na was z gory. Nigdy was nie opuszcze.


                          Kocham cię
Twoja niedoszła pani Blanco


Kłade list obok jego łóżka. Zawożą mnie na sale. Wykonują zabieg. Odchodze do pana szczęśliwa. Oddałam życie w imię miłości.


Po kilku latach kiedy Amelia dorosła Jorge zabrał ją na grób matki i opowiedział jej całą historię. Dziewczynka jest dumna z tego jaka była jej matka.

****
Iiii koniec. Mamy epilog. Nie skończyło się dobrze. Taki był plan. Ale spokojnie. Niedługo pojawi się prolog nowego FF k Leonettcie. Niedługo czyli po 7 lipca. Ogólnie co kolowiek pojawi się po 7 lipca. W miedzy czasie zapraszamy was na mój nowy blog: Blog. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Tam jest prolog ale myślę,że niedługo pojawi się rozdział 1. W

Rozdział 18

Tini

Nie wiem jak dużo czasu spędzam w tym pokoju. Na pewno jest to długich kilka godzin. Czytam wszystkie artykuły. Oglądam zdjęcia. Zastanawiam się czemu ona to zrobiła. Własna matka mnie okłamywała. Przez tyle czasu. Słyszę jak ktoś wchodzi do domu. Rozpoznaje głosy moich rodziców. Oni wchodzą do pomieszczenia. Patrzę na moją matkę.
-Jak mogłaś mi o tym nie powiedzieć mamo?-pytam z żalem w głosie. Ona do mnie podchodzi chcąc przytulić, ale ja się odsuwam.
-To nie tak. To na prawdę nie tak-szepcze. Śmieje się. Czy ona ma mnie za głupią? -Chciałam cię chronić. Chciałam dobrze-mówi.
-Myślałam, że wiem o tobie wszystko mamo. Pomyliłam się, bo nie wiem o tobie nic-odpowiadam jej patrząc prosto w jej oczy. Po moich policzkach płyną łzy. Ona chowa twarz w dłonie. -Proszę was o to żebyście wyszli z mojego domu-mówię. Oni niechętnie wykonują moje polecenie. Ja wychodzę z pomieszczenia i zamykam je na klucz. Pisze do Jorge z prośbą o spotkanie wysyłając mu mój adres. Po 15 chłopak jest już u mnie. Witam się z nim buziakiem w policzek.
-Opowiadaj o co chodzi Tini-mówi od razu.Siadam z nim na kanapę.
-Moja matka mnie okłamywała przez całe życie. Zataiła to, że była gwiazdą. Dowiedziałam się przez przypadek-mówię mu. Chłopak patrzy zdziwiony. Mimo to i tak mocno mnie przytula. Ja się wtulam. Zaczynam płakać. On gładzie mnie po włosach.
-Wow. Nie spodziewałem się tego. Nie po niej. Przecież zawsze była taka szczera-szepcze w moje włosy. Ja tylko wtulam się bardziej. Jak zawsze jest kiedy go potrzebuje. Jestem mu wdzięczna. Jak zawsze jego ramiona mnie uspokajają. Jest nie tylko wspaniałym bratem, ale też przyjacielem. Bardzo wiele mi pomógł. Szkoda tylko, że moi rodzice tego nie rozumieją.
-Dziękuje ci, Jorge. Bardzo ci dziękuje za to, że zawsze jesteś przy mnie. Za to, że mnie wspierasz. Ciesze się, że mam w tobie oparcie-mówię patrząc mu w oczy. On się uśmiecha.
-Nie masz za co mi dziękować, Tini. Po prostu od zawsze byłaś, jesteś i będziesz moja ukochaną siostrzyczką-odpowiada i całuje moje czoło. Wtulam twarz w jego szyję. Delikatnie ją całuje. On na mnie patrzy. Uderzam go poduszką. On mi oddaje. I tak zaczyna się nasza bitwa na poduszki. Trwa to tak długo, dopóki nie dzwoni jego telefon. Chłopak niechętnie odbiera.
–Tak mamo?..... Coś się stało?...... Ale spokojnie. Przestań płakać i powoli powiedz o co chodzi–mówi zmartwoiny chłopak. Nagle bladnieje, a telefon wypada mu z rąk. Rozbija się o podłogę.
–Jorge, co się dzieje?–pytam szatyna. On tylko chowa twarz w dłonie. Widzę że powstrzymuje łzy. Ja go mocno przytulam.
–Nasza babcia nie żyje. Miała zawał –mówi a ja od razu rozpłakuje się jak małe dziecko. Przytulam go mocniej. Nasz babcia. Nasza kochana babcia umarła. Jedyna osoba która nas wspierała. Długo tak siedzimy przytuleni do siebie. Jednak w końcu jedziemy do domu moich rodziców. Tam są rodzice Jorge i moi. Wszyscy razem siedzimy wspominamy. Mimo wielkiego smutku jaki czuje dostrzegam plus tej sytacucji. Mój tata i mama Jorge wreszcie się pogodzili i znowu zachowują się jak rodzeństwo.

Dzień pogrzebu

Jorge

Wszyscy ubrani na czarno stoimy nad grobem najwspanialsze kobiety na świecie –babci mojej i Tini. Oboje byliśmy z nią bardzo zżyci. Tam zawsze byliśmy uśmiechnieci. Teraz ta wspaniała osoba odeszła. Ale cóż takie życie. Coś się kończy by coś mogło się zacząć. Jestem pewien, że babcia będzie szczęśliwa tam na górze. Po godzinie nabożeństwo pogrzebowe się kończy, a my wracamy do domu. Ja i Tini od razu zamykany się w moim pokoju.
–Wow. Co my w wakacje będziemy robić? Zawsze przecież jeździliśmy do niej–mówi moja siostra. Ja gładze ręką jej włosy.
–Nie wiem,Tini. Ale wiem, że już nigdy nie zjemy tych pumysznych ciasteczek które zawsze nam piekła–odpowiadam cicho się śmiejąc. Martina mi wtóruje.
–Pamiętasz jak kiedyś wymkneliśmy się na imprezę do sąsiadów? Jak wróciliśmy babcia myślała, że jesteśmy włamywaczami i z patelnią z kuchni wyleciała–kończę mówić przez śmiech. Martina też zaczyna się śmiać. Wspomniamy sobie całe popołudnie. Niestety wieczorem musimy się rozstać. Po ich wyjściu od razu biorę prysznic. Przebieram się w  piżame i kładę do łóżka. Zaczynam myśleć o wszystkie co wydarzyło się w ostatnim czasie. Z takimi myślami zasypiam.

Następny dzień

Budzi mnie dźwięk telefonu informujący mnie o tym, że ktoś wysłał mi wiadomość. Zaspany biorę telefon do ręki.

Od:Słodka Idiotka😍
Wychodzimy dzisiaj?

Do:Słodka Idiotka😍
Zależy gdzie chcesz iść

Od:Słodka Idiotka😍
Kino, a potem spacer. Co ty na to?

Do:Słodka Idiotka😍
W sumie spoko. A teraz daj mi spać

Od:Słodka Idiotka😍
Jest 11. O 12 masz być u mnie. Do zobaczonka

Wzdycham cicho po czym podnosze się z łóżka. Idę do łazienki gdzie wykonuje wszystkie poranne czynności. Ubieram się w czarne dresy,szarą koszulkę i granatową bluzę. Schodzę na śniadanie. Witam się z rodzicami i siadam przy stole. Zaczynamy jeść śniadanie. Rozmawiamy o naszych planach na dzisiejszy dzień. Kiedy kończe jeść wychodze z domu. Kieruje się do domu Tini. Punkt 12 dzwonie do jej drzwi. Od razu mi je otwiera. Uśmiecha się i wychodzi z domu. Zamyka drzwi i idziemy do kina.
–No to jaki film chcesz obejrzeć?–pytam dziewczynę patrząc na ropiske.
–Auta 3–mówi radośnie. Ja się szeroko uśmiecham i kupuje bilety. Kupujemy popcorn i Cole. Idziemy do sali. Zajmujemy swoje miejsca. Zaczynamy rozmawiać.
–Jak myślisz co się wydarzy w przyszłości?–pyta mnie moja towarzyszka. Patrzę na nią zdziwiony pytaniem. Ona jednak patrzy przed siebie.
–W przyszłości spotkamy nasze drugie połówki, założymy rodziny, znajdziemy sobie prace, ale mimo to i tak będziemy się widywać–odpowiadam. Ona się uśmiecha po czym całuje mój policzek. Zaczyna się film więc przestajemy rozmawiać. Oglądamy film co jakiś czas się śmiejąc. Po skończeniu filmu tajejak zaplanowała Tini udajemy się na spacer. Wchodzimy po parku śmiejąc się z byle czego. Śpiewamy i tańczymy, a ludzie patrzą się na nas jak na nie normalnych. Nagle Tini się potyka o jakiś kamień i ląduje prosto w moich ramionach. Patrzymy sobie głęboko w oczy. Delikatnie się do niej zbliżam, przez co nasze twarze dzielą zaledwie milimetry. Tini zmniejsza tą odległość łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku...


****
Takim o to momentem kończe ostatni rozdział tej historii. Został mi tylko epilog. No cóż. Planowałam to inaczej rozegrać ale wena poniosła mnie tak. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Do zobaczenia Ros---ie
UWAGA:Błędy są niesprawdzone.

7 maja 2017

Rozdział 17

Jorge

Kiedy nasze usta mają się spotkać do pokoju wchodzi ojciec dziewczyny. Od razu się od siebie odsuwamy.
-Co on tutaj robi?!-pyta z krzykiem wujek Alejandro. Wiedziałem, że tak zareaguje na mój widok.
-Ja już pójdę -całuje Tini w policzek i szybko wychodzi z ich domu. Idę do lasu. Do miejsca o którym nikt nie ma pojęcia. Oby Tini nie miała problemów.


Tini

Od kiedy wyszedł Jorge, tata daje mi wykład na jego temat. Mam powoli dość tych krzyków. Patrze na tatę trochę znudzona.
-Nie patrz tak na mnie tylko się zastosuj-mówi do mnie groźnie. Już mam coś powiedzieć kiedy odzywa się moja mama.
-Tini,jesteśmy twoimi rodzicami i wszystko co robimy to dla twojego dobra. Tak będzie najlepiej -mówi po czym oboje wychodzą z mojego pokoju. Kładę się na łóżku i zaczynam płakać. Rodzice jak zawsze mają w dupie to co ja czuje. Leże tak jakiś czas. Nagle odzywa się mój telefon. Patrzę na ekran i widzę, że dzwoni moja chrzestna. Odbieram bez zastanowienia.
-Tini,mam dla ciebie dobrą wiadomość -mówi entuzjastycznie ciocia. Uśmiecham się szeroko.
-O co chodzi ciociu?-pytam wesoło. Bardzo ją kocham.
-Kupiłam ci w Buenos własne mieszkanie. Zaraz będę u ciebie i dam ci klucze. Kocham cię. Do zobaczenia -mówi szybko i się rozłącza. Jestem zaskoczona jej słowami. Odkładam telefon na szafkę i czekam na chrzestną. Po kilku minutach wchodzi do mojego pokoju ciocia. Mocno ją przytulam. W drzwiach widzę rodziców. Ciocia podaje mi pakunek. Patrzę na nią morderczym wzrokiem. Ona się śmieje. 
-Więc wierz w jakim celu tu jestem. Ono jest urządzone ale możesz wszystko po zmieniać. A o to i klucze do twojego królestwa-mówi i wyciąga z kieszeni klucze. Biorę jedno reki i mocno przytulam ciocię.-To jest dom. Przy plaży. Z widokiem na morze -dodaje a ja się uśmiecham.
-Dziękuje-szepcze. Bardzo się cieszę z tego domu. Spadł mi jak grom z jasnego nieba. Odsuwam się od niej. Kobieta całuj mnie w czoło.
-Lece na lotnisko. Pa-szybko mówi i wychodzi. Obracam w dłoni klucze. Rodzice patrzą na mnie zaskoczeni.
-Wyjdźcie z mojego pokoju-proszę rodziców. Zamykam drzwi. Rozpakowuje prezent od cioci. Widzę tam IPhone 7s. Kocham ciocie bardzo mocno. I ciesze się, że mam ten telefon. Prosiłam o niego rodziców, ale nie. Bo rodzice uwarzają, że to zły telefon a ja mam uważać tak samo. Kiedy tak Brawie się telefonem wpadam na pomysł aby wyjść z przyjaciółkami na zakupy. Pisze do dziewczyn na Facebook'u.

😍😍Zajebiste laseczki😍😍

Tinita😜:Hej laski. Co powiecie na zakupy? 

Czarnula😘:Jestem za

Glamour💅:Zgadzam się na ten pomysł.

Albita😃:Mówię na to: Tak

Rudzielec😤:Spoko

Tinita😜:Za 2 godziny w centrum?

Wszystkie:Ok

Idę do łazienki. Prostuje włosy i ubieram ten zestaw:

i idę do centrum. Tam już są moje przyjaciółki. Po sklepach chodzimy 4 godziny. Kupiłyśmy wiele rzeczy. Teraz sobie siedzimy w naszej ulubionej kawiarni. Rozmawiamy, śmiejemy się. Fajnie spędzamy czas do puki przy stoliku nie pojawia się Pepe. Biorę głęboki wdech. Dziewczyny patrzą na niego morderczym wzrokiem.
-Tini,skarbie czemu nie odbierasz moich telefonów?-pyta a ja patrzę na niego jak na debila. Cicho wzdycham. Biorę kubek z kawą. Na szczęście już za nią zapłaciłam. Wylewam ją Pepe na Głowę. Dodatkowo daje mu w twarz.
-Z nami koniec. Nie będę z kimś kto mnie zdradza. Biorę torebkę i wychodzę. Dziewczyny za mną. Żegnam się z nimi i idę do domku w lesie. Miejsce o którym wie tylko Jorge. Kiedy docieram już do mojego celu wchodzę do środka. Siadam na kanapę. Piszę do brata żeby mnie spakował. Całą noc spędzam w domku. Nie chce wracać do domu. Nie chce rozmawiać z rodzicami. Mam ich po prostu dość. Tak rozmyślając nie wiem nawet kiedy zasypiam.

Budzę się na kanapie w domku. Ze zdziwieniem odkrywamy,że przy mnie jest Jorge.
–Co ty tutaj robisz?-pyta kiedy widzi, że już nie śpiew. Nic nie odpowiada tylko się wtulam w jego ciało. On mnie obejmuje. Gładzi moje włosy a ja nawet nie zamierzam się od niego odsuwać. –Odpowiesz?-pyta przerywając ciszę miedzy nami. Na szczęście nadal mnie przytula.
–Pokłóciłam się z rodzicami. Nie chciałam wracać do domu i tak wylądowałam tutaj–szpecze mu do ucha. On przyciska mnie do siebie.–Po za tym widziałam Pepe. Zachowywał się jak gdyby nigdy nic się nie stało–dodaje także szeptem. On chowa twarz w moje włosy. Czuje jak wdycha ich zapach. Przejeżdżam nosem po jego szyki. Nie wiem co mną kieruje, że to robię. Jednak nie umiem przestać. Nie pewnie całuje jego szyję. Mogę usłyszeć jak wciąga powietrze.
–Chodź odwiozę cię do domu–mówi całując moją szyję. Ja się nie chętnie na to zgadzam. Wychodzimy z domku. Przytulam się do jego pleców. Całuje jego policzek. On obkręca mnie tak, że staje przed nim. Opiera mnie o maskę swojego samochodu. Wbija się w moje usta. Całujemy się namiętnie. On mnie dotyka po całym ciele. Schodzi z pocałunkami na moją szyje. Robi mi malinki. Schodzi co raz niżej. Kładę się na masce samochodu. Schodzi z pocałunkami na moje uda. Kiedy ma zdjąć moje majtki ja......

Budzę się zalana potem. Skąd u mnie taki sen i to w dodatku z Jorge. Czy ja podświadomie chce się z nim przespać? Z mętlikiem w głowie wracam do domu. Od razu kieruje się do swojego pokoju. Zabieram walizkę i klucze do nowego domu. Wychodzę z mojego starego już domu. Kieruje się do mojego nowego domu. Po 2 godzinach jestem już na miejscu. Staje zaskoczona widokiem mojego nowego "domu". Chyba raczej willi bo dom wygląda tak:

Wchodzę do środka. Stawiam walizkę w przedpokoju. Idę dalej przez znajduje się w ogromnym salonie. Jest w ciemnych kolorach przez co nie bardzo mi się podoba. Ja preferuje jasne kolorki. Idę do kuchni. Kuchnia jest biało–czarna co mi się bardzo podoba. Zawsze o takiej marzyłam. Na dole jest jeszcze łazienka, też w ciemnych kolorach oraz drzwi zamknięte na klucz. Postanawia znaleźć klucz do nich. Kiedy go znajduje otwieram drzwi i tam wchodzę. Doznaje totalnego szoku. Wszędzie są jakieś ubrania, nagrody,rzeczy co najważniejsze dyplomy. Na każdym jest imię i nazwisko jakiejś kobiety która do złudzenia przypomina moją matkę. Zaczynam przeglądać gazety. Na trafiam na ciekawy artykuł.

Szokujące odkrycie. Znana i popularna aktorka oraz piosenkarka Isabell Martinez żyje! Kobieta ostatnio była widziana w Buenos Aires wraz ze swoim mężem. Udało nam się ustalić,że zmieniła ona imię i nazwisko a po ślubie nazywa się Maria Stoessel....

Po tych słowach gazeta wypada mi z rąk. Nie wierze w to. Nie wierze, że oni tak mnie okłamali. Siadam na fotelu. Chowam twarz w dłonie. Czego jeszcze o sobie nie wiem do jasnej cholery.



****

Cud. Alleluja. 2 rozdziały w ciągu tygodnia. Jestem zaskoczona. Ale mam taki przypływ weny i motywacji, że rozdział skończyłam w 3 godziny. Do końca tej części zostało jakieś 3 rozdziały i epilog. Potem lecimy z drugą częścią tego i powiem wam, że z pewną niespodzianką dla tych którzy nie lubią czytać o leonettcie. Więc ja się z wami żegnam. Buziaki Vivi

30 kwietnia 2017

Rozdział 16

Tini

Podczas pocałunku robi mi się ciemno przed oczami. Tracę grunt pod nogami i upadam na ziemie. Potem już nic nie pamiętam. Budzę się w zupełnie innym miejscu. Ściany są całe białe. Rozglądam się po pomieszczeniu.

-Witamy wśród żywych Panno Stoessel-mówi...lekarz? Dlaczego jestem w szpitalu? Patrzę na niego zdziwiona. -A tak poważnie jak się czujesz córeczko?-pyta mnie. Jestem jeszcze bardziej zszokowana.
-Gdzie ja jestem? I co się stało?-pytam zszokowana.
-Miałaś wypadek. Przez rok byłaś w śpiączce-odpowiada. Patrze na niego zdziwiona.
-Gdzie Jorge?-zadaje najważniejsze pytanie. Najprawdopodobniej mój tata patrzy na mnie zdziwiony.
-Dlaczego o niego pytasz? Przecież wierz że masz zakaz utrzymywania z nim kontaktu. Jasno wam powiedzieliśmy z moją siostrzyczkę od siedmiu boleści, że macie się trzymać od siebie z daleka–syczy przez zęby. Kiwam głową na znak że rozumiem chociaż tak na prawdę nie rozumiem. Mój tato wychodzi z mojej sali. Kładę się na łóżko. Patrzę za okno i widzę że jest już ciemno. Zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi. Po kilku godzinach rozmyślania zasypiam.

2 tygodnie później

Od tygodnia jestem już w domu. Jako że telefon który miałam wcześniej uległ zniszczeniu podczas wypadku to zaraz po wyjściu ze szpitala rodzice kupili mi nowy. Dzięki temu mogę mieć kontakt z innymi. Pamięć wróciła mi kilka dni temu. Już wiem jakie relacje łączą mnie z poszczególnymi osobami. Przede wszystkim wiem, że ja i Jorge mamy przyjazne relacje. I widujemy się mimo zakazu rodziców. Mamy ze sobą wręcz idealne relacje. Szkoda tylko,że nasi rodzice się nienawidzą. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk mojego telefonu. Biorę do ręki złotego Huawei'a. Odblokowuje go i wchodzę w znaczek wiadomości.

Od:Kochany Debil❤
Witaj siostro. Dasz radę się dzisiaj wymknąć z domu???

Do:Kochany Debil❤
Jasne. O 19 w naszym miejscu????

Od:Kochany Debil❤
Tak. Buziaki Tinka. Widzimy się o 19💞

Do:Kochany Debil❤
Buziaki Jorges. Widzimy się💗

Patrzę na zegarek i widzę godzinę 17. Postanawiam zacząć się szykować. Idę do łazienki i biorę szybki prysznic. Po wyjściu suszę włosy. Ubieram ten zestaw:

i robię delikatny makijaż. Włosy sobie prostuje. Zakładam naszyjnik który dostałam właśnie od Jorge. Biorę torebkę i choeam tam telefon i błyszczyk. –Wychodzę, mamo–mówię do rodzicielki i wychodze z domu. Idę do małego domku w lesie. Ja i Jorge często się tam widujemy. Rodzice nie wiedza o tym miejscu więc nas nie znajdą. Dochodzę tam punktualnie. Mój cioteczny brat już na mnie czeka. Rzucam mu się w ramiona. On mocno mnie przytula śmiejąc się przy tym. Całuje jego policzek mierzwiąc mu włosy.
–Hej malutka–wita się ze mną kiedy już siadamy na kanapie. Patrzę na niego groźnie.
–Hej olbrzymie–mówię do niego a on się śmieje. Uderzam go poduszką. On posyła mi mroźne spojrzenie. Uśmiecham się do niego. On też ale w jego oczach dostrzegam smutek.–Co się dzieje?–pytam zaniepokojona. On wzdycha cicho.
–Stephi mnie zdradziła–szepcze. Otwieram szeroko usta ze zdziwienia.–Twój chłopak i syn siostry mojego ojca przeleciał moją dziewczynę. W dodatku nie on jedyny. Dowiedziałem się o tym dzień przed tym jak chciałem się jej oświadczyć–dodaje. Mocno go przytulam. Nie wierze. Mój chłopak mnie zdradził. W dodatku zranił tym nie tylko mnie ale i własnego brata. Zalewam się łzami. Jak on mógł.

Jorge

Od kilku godzin staram się uspokoić Tini. Dziewczyna jest roztrzęsiona. Wcale się jej nie dziwie. Jej rodzice dzwonią do niej już któryś raz z rzędu a ona ma to kompletnie gdzieś. Siedzi wtulona w moje ciało. Mi pasuje. Bije od niej cudowne ciepło.
–Jorge–wypowiada moje imię przez łzy. Gładze ją po policzku. Ocieram słone krople spływające po jej policzku.–Dlaczego oni nam to zrobili? Gdzie popełniłam błąd, że on to zrobił?–pyta mnie z wyraźną rozpaczą w głosie. Nie rozumiem jak ten cały Pepe pan dziobak mógł tak bardzo ją zranić. 
–To nie twoja wina. A Pepe jeszcze zrozumie co stracił. Jesteś wyjątkowoł osobą–mówię jej na ucho. Ona delikatnie się uśmiecha.
–Jakbyś nie był moim bratem to pomyślałabym, że się we mnie zakochałeś–mówi przez śmiech. Zaczynam się śmiać razem z nią.–Będę wracać do domu. Jest późno–dodaje. Ja kiwam głową że rozumiem. Żegnamy się buziakiem w policzek. Tini wraca do siebie a ja do siebie. Od razu idę do swojego pokoju ignorując rodziców. Biorę szybki prysznic. Kładę się do łóżka. Biorę swój telefon i pisze do Tini.

Do:Słodka Idiotka😘
Dobranoc malutka😘😘

Od:Słodka Idiotka😘
Dobranoc wielkoludzie😍😂

Po tej wiadomości zasypiam.

Następny dzień

Wstaje bardzo wcześnie rano–jak na mnie–bo o godzinie 11. W końcu mamy weekend. Biorę od razu telefon do ręki. Widnieje w nim wiadomość od Lodovici– przyjaciółki mojej i Tini

Od:Szalona Czarnula😂
Jorge, co się dzieje z Tini??

Do: Szalona Czarnula😂
Dziobak ją zdradził

Od:Szalona Czarnula😂
😱😱😱😱

Od:Szalona Czarnula😂
Z kim???

Do:Szalona Czarnula😂
Z kobietą na którą mówisz "syrena"

Od:Szalona Czarnula😂
Oh. Tak mi przykro Jorge

Do:Szalona Czarnula😂
Jest spoko. Idę na śniadanie. Na pisze potem.

Wysyłam wiadomość po czym odkładam telefon i schodzę na śniadanie. Witam się z mamą i robię sobie płatki. Zjadam śniadanie i wychodzę z domu. Spaceruje po mieście. Zastanawiam się co musi się stać by nasze rodziny się pogodziły. Może jak Romeo i Julia. Ja i Tini się zabijemy. Rodziców pochłonie żałoba. I w tym trudnym czasie będą w stanie się pogodzić. Nogi poniosły mnie do domu Tini. Jestem trochę zdziwiony ale idę pod drzwi. Dzwonie dzwonkiem i czekam aż ktoś mi otworzy. Na szczęście otwiera mi ciocia.
–Hej Jorge–przytula mnie na powitanie. Uśmiecham się. Wpuszcza mnie do środka. 
–Wujka nie ma?–pytam dla pewności. Kiwa głową na tak. Oddycham z ulgą.–Tini w domu?–zadaje kolejne pytanie. Ona cicho wzdycha.
–Wierz co się wczoraj stało prawda?–raz to ona pyta mnie. Kiwam głową na tak.
–Pepe ją zdradził–tłumacz jej mamie. Ona cicho wzdycha.
–Jest u siebie w pokoju. Od wczoraj z niego nie wychodzi–mówi do mnie. Ja kiwam głową na tak. Idę do pokoju siostry. Wchodzę bez pukania. Kładę się obok niej. Ona patrzy na mnie przestraszona. Na mój widok wypuszcza powietrze. 
–Przestraszyłeś mnie–mówi i całuje mnie w policzek. Trafia bardzo blisko moich ust. Uśmiecham się szeroko.–Co tu robisz?–pyta z lekkim i smutnym uśmiechem. Gładzę ją po włosach. Ona się we mnie wtula. 
–Martwiłem się o ciebie. Wczoraj byłaś roztrzęsiona–szepcze. Ona na mnie patrzy z uśmiechem.–Po za tym chciałem sprawdzić jak się czujesz. I czy nie zrobiłaś nic głupiego–dodaje. Ona uderza mnie poduszką.
–To prawda, że zostałam zraniona, ale nie jestem desperatką–mówi przez śmiech. Patrzę na nią i zaczynam łaskotać w zemście za poduszkę. Ona zaczyna się śmiać. Ja razem z nią. Spędzamy razem kilka godzin. Patrze na Tinke wyczuwając na sobie jej wzrok. Nasze spojrzenia się spotykają a mnie przeszywa dziwny prąd. Kierowany przez nieznane mi uczucie zbliżam się do niej delikatnie. Ona robi to samo co ja. Kładzie rękę na mojej twarzy. Kiedy nasze usta mają się spotkać do pokoju wchodzi.......


****
Kolejny rozdział ląduje tutaj. Kto się tego spodziewał?? Pomysł zaczerpnięty został z tego bloga:
http://wieczna-milosc-mimo-przeszkod.blogspot.com . Tylko ja go Rozwinęłam inaczej.  Mam nadzieje, że się podoba.  BŁĘDY SĄ NIESPRAWDZANE. Zrobię to w najbliższym czasie. Buziaki Vivi

1 kwietnia 2017

Rozdział 15

Jorge


-Nie mam dobrych wiadomości- mówi. Tini mocno ściska moją dłoń. Moje serce na moment się zatrzymała.-Przykro mi to mówić, ale–zawiesza głos –poroniła Pani–szepcze. Tini zalewa się łzami. Ja otulam ją ramionami.–Na prawdę bardzo mi przykro–mówi po czym wychodzi z sali. Dziewczyna mocniej się we mnie wtula. Gładzę ją po plecach. Do sali ktoś wchodzi. Patrzę w tamtą stronę i widzę moją siostrę z Ruggerem. Mercedes podchodzi do łóżka. Patrzy na Tini a jej oczy zachodzą się łzami.
-Tak mi przykro,Tini-mówi blondynka i przytula dziewczynę. Jej zachowanie mnie lekko dziwi, ale nic nie mówię. Ruggero patrzy na Tini z bólem w oczach. Moja ukochana odrywa się od Mercedes.
-Jorge-szepcze Tini. Patrzę na dziewczynę pytającym wzrokiem. -Wyjedźmy stąd i to jak najszybciej-dodaje. Chwile się zastanawiam.
-Dobrze. Wyjedziemy najszybciej jak to możliwe-odpowiadam. Ona się we mnie wtula.
-Tini,nie możesz tego zrobić-szepcze moja siostra. Patrzę na nią.
-Mogę. Nie chce tu być -odpowiada Tini i wtula się we mnie bardziej. Mechi siada obok niej. Przytula ją.
-Nie mieści mi się w głowie to, że Lodo mogła zrobić coś takiego-szepcze Rugge. Ja delikatnie mrużę oczy. To wszystko to jakiś koszmar
.

Tini


Moje maleństwo. Mój malutki dzidziuś. Ona go zabiła. Myślałam,że jest moją przyjaciółką. Jak widać się pomyliłam. Zabiła małą nie winną istotkę. Wtulona w ciało Jorge siedzę na szpitalnym łóżku. Mechi i Rugge już dawno poszli.
-Tini, jak tylko wyjdziesz ze szpitala wyjeżdżamy. Tylko gdzie?-pyta mnie mój ukochany. Chwile się zastanawiam.
-Włochy albo Stany Zjednoczone. To moje marzenie-cicho szepcze.
-Dobrze królewno-całuje mnie w czubek głowy. Leżymy w ciszy, którą po kilku chwilach przerywa on.-Tini wiem,że to nie zbyt dobry moment i miejsce, ale czy uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i.....
-Tak-przerywam mu wypowiedź. Patrzy na mnie zdziwiony.-Tak. Zostanę twoją dziewczyną. Bo o to chciałeś mnie zapytać?-pytam lekko zaniepokojona. Chłopak się uśmiecha. Całuje szczęśliwy moje usta. Oddaje jego pocałunek.
-Tak. Właśnie o to chciałem zapytać- uśmiecha się do mnie. Ja do niego także. Wtulam się w mojego chłopaka. Jak to ładnie brzmi. Mój chłopak. Zamykam oczy. Jorge całuje mnie w czubek głowy.
–Idź spać. Jesteś zmęczona. Dużo wrażeń–szepcze. Kiwam głową i klasę się na łóżko. On całuje moje usta.-Pojadę do ciebie i cię spakuje.  Jak wyjdziesz od razu pojedziemy na lotnisko. Dobranoc-szepcze i wychodzi. Ja szczęśliwa zasypiam.

4 dni później

–Powierz gdzie lecimy?-pytam kiedy wsiadam do samochodu. Jorge się śmieje. Patrzę na niego jak na debila.
–Lecimy do Nowego Yorku kochanie. Stany–uśmiecha się. Mocno się do niego przytulam.
–Dziękuje–szepcze. Całuje jego policzek.
–Jedziemy?-pyta. Kiwam głową na tak. Jedziemy na lotnisko. Po godzinie siedzimy w samolocie. Startujemy. Żegnaj Buenos Aires.


Diego

Jadąc do nowej pracy cholernie się denerwuje. Zupełnie nowe miejsce,inne otoczenie,inni ludzie. Ale cóż. Tak będzie lepiej. Dojeżdżał do mojego nowego miejsca pracy. Wchodzę do szpitala. Pracuje w szpitalu psychiatrycznym. Lubię pomagać ludziom. Idę do dyrektora szpitala. Uzupełniam dokumenty. Idę do gabinetu. Zakładam kitel. Siadam przy biurku. Biorę do ręki teczkę z danymi mojej pacjentki. Czytam dokładnie jej kartę. Zapowiada się ciekawie. Kieruje się do jej sali. Wchodzę nie pukając do drzwi.
–Witaj młoda damo–mówię do niej z uśmiechem. Śliczna czarnulka patrzy na mnie z nienawiścią w oczach. Będzie ciekawie.-Co ty narobiłaś malutka?-siadam na przeciwko niej. Dziewczyna się nie odzywa ani słowem. To będzie trudna współpraca.
-On jeszcze zrozumie, że to mnie kocha. Zostawi tą sukę i przyjedzie po mnie. To ja jestem idealną dziewczyną dla niego-mówi pewnie. Czyli nieodwzajemniona miłość. 
-Okej. Czaje. On nie odwzajemnia twojej miłości,ale...-niestety dziewczyna nie pozwala mi dokończyć.
-On czuje to co ja. Tylko ta jebana Tini go omotała. Ale on jeszcze zrozumie jak jest naprawdę-Szepcze. To będzie trudniejsze niż myślałem.
-Powiedzmy,że masz rację. Myślisz, że tak łatwo wybaczy ci to,że zabiłaś jego dziecko?-pytam dziewczyny.
-Przecież zrobiłam to dla naszej miłości. Zrobiłam to dla naszej miłości-mówi podchodząc do okna. Staje obok niej.
-Spójrz na mnie-proszę. Czarnowłosa kieruje nie pewnie na mnie swój wzrok.-Nie zrobiłaś dobrze. Jakby na to nie patrzeć, zabiłaś jego dziecko. Nie ważne dlaczego. Nawet jeśli będziecie razem on nigdy w 100% ci nie wybaczy tego co zrobiłaś-tłumaczę. Ona chyba przyjmuje to do wiadomości. Spuszcza wzrok.
-A co jeśli on mnie nie kocha. A ja sobie to wmawiam?-pyta się mnie. Cicho wzdycham.
-Od tego jestem ja. Aby ci pomóc dojść do prawdy. I zrobić wszystko byś stąd wyszła-odpowiadam jej. Ona niespodziewanie się we mnie wtula. Nie pewnie ją obejmuje. Czeka mnie długa praca z nią.

Tini

Od kilku godzin jesteśmy z Jorge w NY. Miasto jest cudowne. Właśnie wracamy z małego zwiedzania.
–Szczęśliwa?-pyta się mnie chłopak. Wtulam się w jego ciało i kiwam głową na tak. Szatyn całuje mnie we włosy. Patrzę na jego twarz. Nasz wzrok się spotyka. Wbijam się w jego usta. On odwzajemnia mój pocałunek. Całujemy się namiętnie. Nagle z nieba zaczyna padać deszcz. Nam to nie przeszkadza. Całujemy się dalej. Najwyżej będziemy chorzy.

****
Ten rozdział mi się nie podoba. Ani trochę. Jest nie sprawdzony z błędów. Zrobię to kiedy indziej. Następny będzie nie wiem kiedy. W czwartek bierzmowanie. Potem egzaminy. Więc totalny brak czasu. Ale oddaje go w wasze ręce. Buziaki Vivi


20 lutego 2017

Rozdział 14

Tini


,,Jest Pani w ciąży". Te słowa wywróciły mój świat do góry nogami. Spodziewam się dziecka. A jego ojcem jest Jorge. Na tą myśl po moich policzkach płyną łzy. To nie może być prawda. Nie mogę być z nim w ciąży. Nie teraz. Nie w tej chwili. Patrze na zdjęcie USG. Widzę na nim moją małą fasolkę. Za równo 8 miesięcy zostanę mamą. Nie wiem czy mam się cieszyć czy nie. Pisze do Jorge by przyszedł do parku w którym się znajduje. Muszę z nim porozmawiać. Powiedzieć mu prawdę.

Do:Jorge

Przyjedź do parku. Musimy pogadać

Od:Jorge

Już jadę. Coś się stało??

Do:Jorge

Jak przyjedziesz to się dowiesz

Od:Jorge

Okej

Czekam na szatyna 30 minut. W końcu przychodzi.
-Hej skarbie. Co się stało?-pyta od razu kiedy siada obok mnie. 
-Muszę ci coś powiedzieć- odpowiadam mu nie patrząc na jego twarz.
-Tini,co się dzieje?-pyta zniecierpliwiony.
-Będziesz ojcem. Jestem z tobą w ciąży-mówię po kilku minutach ciszy. On się nie odzywa przez długi czas
-Mówisz poważnie?-pyta w końcu. Kiwam głową na tak i zalewam się łzami. On mnie mocno do siebie przytula.
-Przepraszam-szepcze będąc w niego wtuloną.-Zniszczyłam ci życie-dodaję. On całuje mnie w czubek głowy.
-Nie mów tak. To nie prawda-szepcze mi do ucha. Patrze na niego.-Bardzo się cieszę z tego, że będziemy mieć dziecko-dodaje. Wyciera moje łzy. Wbijam się w jego usta. On oddaje mój pocałunek.-Kocham cię. Jestem pewny,że sobie poradzimy. Nie martw się -mówi po oderwaniu. Ja się w niego wtulam.-Jedziemy do mnie? Nie ma nikogo w domu a ty musisz odpocząć-pyta mnie szatyn. Ja kiwam głową na tak. Idziemy do jego samochodu. Potem kierujemy się do domu gdzie mieszka szatyn. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Jorge położył mnie do łóżka i kazał spać. Tak też zrobiłam. Po kilku minutach odpływam w inny świat.

Lodo


Nie mogę uwierzyć w to co usłyszałam. Tini i Jorge będą mieli dziecko. Czyli ze sobą spali. Jak mogła to zrobić. Idę właśnie w kierunku domu należącego do mojego przyjaciela. Będąc pod drzwiami mocno w nie pukam. Po chwili otwiera mi właściciel.
-Hej Lucey-mówię przytulając się do przyjaciela.
-No hej piękna-odpowiada. Odsówam się od niego. Patrzę na niego znacząco-Jaką?-pyta chłopak wiedząc o co chodzi.
-Taką którą nie zabije-mówię. Chłopak kiwa głową, że rozumie. Podchodzi do skrzyni i wyjmuje odpowiednią broń.
-Proszę-Luc mi ją podaje. Biorę ją do ręki.-Powiesz mi chociaż po co ci ona?-pyta chłopak. Patrzę na niego.
-Przepraszam, ale nie mogę. Do zobaczenia Lucey-całuje go w policzek i wychodzę. Kieruje się w stronę domu przyjaciółki. Dzwonie do drzwi. Otwiera mi ona sama we własnej osobie.
-Hej-Witam się z nią buziakiem w policzek. Udawanie miłej nie jest łatwe.
-Hej-odpowiada markotna dziewczyna. -Wejdź-wpuszcza mnie do środka. Wchodzę do domu. Idę do salonu. Wyciągam broń i mierze nią w Tini. Mina dziewczyny kiedy się odwraca i widzi mnie z pistoletem wymierzonym w jej stronę-bezcenna.
-Co ty robisz? -pyta przerażona. Uśmiecham się. Uroczo.
-Zapłacisz mi za wszystkie cierpienia -mówię w stronę dziewczyny. Tini patrzy na mnie zdziwiona.
-O co ci chodzi?-pyta zdezorientowana. Śmieje się.
-Słyszałam twoją rozmowę z Jorge. Jesteś z nim w ciąży -mówię. Ona spusza głowę.-Jak mogłaś?! Wiedziałaś, że mi się podoba. A i tak poszłaś z nim do łóżka. Dlaczego?! -krzyczę. Po moich policzkach płyną łzy. Ona na mnie patrzy.
-Powiedzialaś,że ci to nie będzie przeszkadzać. A ja i Jorge mamy brawo być szczęśliwi -odpowiada. Patrzę na nią. Naciskam spust. Pocisk trafia prosto w brzuch Tini. Zamieram. Dopiero teraz dociera do mnie co zrobiłam. Dzwonie po pogotowie. Przyjeżdża ono po 15 minutach. Zaberają Tini do szpitala. Ja jadę za karetka. Nie potrafię się uspokoić. Co ja narobiłam. 

Mechi


Kiedy wchodziłam do domu minełam się z Jorge. Mój brat był ewidentnie zdenerwowany. Postanowiłam jechać za nim. Po kilku minutach docieram za Jorge do szpitala. Trochę mnie to dziwi. Wchodzę za nim do środka. Śledze go cały czas. W końcu wchodzi do jakiejś sali. Nagle czuje jak ktoś mnie klepie po ramieniu. Odwracam się i widzę Rugga. Chłopak patrzy na mnie podejrzliwie. Już mam się odezwać,kiedy zauważam, że do szpitala wbiega Lodovica. Dziewczyna jest roztrzęsiona. Pyta o coś recepcjonistki. Ona odpowiada, a czarnowłosa kieruje się pod tą samą sale,do której wszedł Jorge. Patrzę na Ruggera. On jest tak samo zaskoczony tym wszystkim. W końcu jednak zadaje mi pytanie.
-Co ty tutaj robisz?-pyta mnie Rugge. Patrzę na niego. Nie wiem czy powiedzieć prawdę czy skłamać. W końcu się odzywam.
-Śledziłam Jorge–szepcze. On patrzy na mnie zabójczym wzrokiem. Owiera usta, aby coś powiedzieć, jednak rezygnuje z tego pomysłu, kiedy słyszymy krzyki Jorge.
–Jak mogłaś to zrobić?!–słychać w jego głosie złość. Ja i Rugge patrzymy w tamtą stronę by zobaczyć z kim się kłóci mój brat. Wkurzam się kiedy widzę tam Lodovice. Mój brat znowu ma do niej pretensje. Razem z Ruggerem nie zauważalnie tam podchodzimy.
–Nie wiem. Zazdrość przyćmiła mi umysł–odpowiada włoszka. Podchodzi do niego.–Ale to dla tego że cię kocham. I wiem że gdyby nie ona dałbyś mu szansę–dodaje i próbuje go pocałować, ale Jorge się odsówa. Patrzy na nią z nienawiścią w oczach. Ja patrzę na Rugga zaniepokojona.
–Strzeliłaś do swojej przyjaciółki, wiedząc,że ona jest w ciąży. Jesteś potworem–mówi Jorge z bólem w oczach. Lodo przymyka oczy. Ja i Rugge jesteśmy zdziwieni. Nie wierze. Nagle podchodzą do nich policjanci i lekarz. Jeden z nich zwraca się do czarnowłosej.
–Pójdzie pani z nami–zabierają ją. Nie wierze w to, że ona tak postąpiła.
–Zapraszam Panie Blanco do sali –wchodzą do sali w której nie wiem nawet kto leży. Rugge mocno mnie przytula. Rozpłakuje się. Jak ja mogłam nie zauważyć, że zazdrość tak nią kieruje.

Jorge


Kiedy wchodziłem z lekarzem do sali nie mogłem uwierzyć w to co się wydarzyło. Lodovica strzeliła do Tini. Nadal nie mieści mi się to w głowie. Teraz siedze obok Tini i trzymam jej dłoń. Czekamy aż lekarz powie to co ma nam do przekazania. Doktorem patrzy raz na mnie raz na Tini.
–Nie mam dobrych wiadomości– mówi. Tini mocno ściska moją dłoń. Moje serce na moment się zatrzymała.–Przykro mi to mówić, ale....


****
Witam bardzo serdecznie.
Mamy 14. Kto się cieszy?
Ja bardzo. Dużo się dzieje.
A będzie dziać jeszcze więcej.
I pytanie do was:kiedy skończe
to opo to wolicie 2 część czy OS'a?
To ważne. Po 2: mam dość tego,że 
ciągle ktoś pyta kiedy następny rozdział. To miłe,ale to wcale nie
motywuje. Wręcz przeciwnie.
Mam w kwietniu egzaminy,a także
życie prywatne i nie poświęce całego swojego czasu na bloga. Lubię to robić ale ja nie traktuje tego jak pracę. I kiedy widzę takie komentarze to odechviewa mi się pisać. Mam nadzieje że zrozumiecie mnie chodź trochę. Zaraz pojawi się ankieta. Zapraszam do głosowania. Buziaki Vivi.

PS: ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY. ZROBIE TO W NAJBLIŻSZYM CZASIE.

23 stycznia 2017

Rozdział 13

2 dni później


Jorge

Razem z Tini świetnie bawiliśmy się na wyjeździe. Tak cudownie było budzić się z nią w moich ramionach. Jeść z nią śniadanie, przytulać i całować bez strachu,że może to komuś zaszkodzić. Teraz właśnie słucham kazania od siostry. Opieram głowę na ramie mojego łóżka. Przypomina mi się jedna ze wspólnych nocy z Tini. Było wtedy tak cudownie. Za każdym razem kochając się z nią, czułem się jak w niebie.
–Jorge–siostra krzyczy mi do ucha. Patrzę na nią jak na idiotkę.–Powiedz prawdę. Czy między tobą i Tini coś zaszło?–pyta po raz kolejny. Wzdycham. Nie chce mi się z nią na ten temat rozmawiać. To moja sprawa. Chyba mam prawo do krzty prywatności.
–Nie powinno cię to interesować. To moje życie i to moja sprawa co robię, z kom,gdzie i kiedy. A tobie nic do tego–odpowiadam patrząc na jej twarz. Jej oczy się szklą –Wyjdź z mojego pokoju–dodaje.
–Nie. Chce poznać prawdę-mówi twardo. Ja wzdycham zdenerwowany.
–Nie będę ci się spowiadał. Ja mam prawo do prywatności. Mam prawo być szczęśliwy. A ty przestań się tak tym interesować. Nie jestem dzieckiem-odpowiadam jej. Ona ze łzami w oczach wychodzi z mojego pokoju. Nie chciałem zranić mojej siostry ale nie dała mi wyboru. Chyba mogę żyć swoim życiem i nikomu się z tego nie spowiadać. Chce prywatności.


Mechi

Nie mogę w to uwierzyć. Mój brat tak mnie potraktował. Ja tylko chciałam wiedzieć co się między nimi wydarzyło. A on? Nawet nie jest mi łaskaw odpowiedzieć. Mam prawo wiedzieć co się dzieje w życiu moje brata. Tym bardziej, że Tini to moja przyjaciółka. Ale nie. Wielki książę Jorge mi nie powie. Siedząc u siebie w pokoju wybieram numer Tini. Po kilku sygnałach dziewczyna odbiera.


T–Halo
M–Hej Tinita
T–Hej Mechita. Co tam?
M–Słuchaj dzwonie do ciebie z pewnym pytaniem...
T–Niech zgadne. Chcesz zapytać się o to czy między mną a twoim bratem coś się wydarzyło podczas wyjazdu?
M–Tak dokładnie. Więc jak?
T–Powiem tak jak wszystkim-na te słowa robię zdziwioną minę. Jacy wszyscy?–To nie jest twoja sprawa. Ja i twój brat już wystarczająco się wycierpieliśmy przez tą sytuacje. Dość. Mamy prawo być szczęśliwi.–dodaje. Tw słowa wprawiają mnie w jeszcze większe osłupienie.–Pa Mechi.

Tini się rozłącza. Ja siadam na łóżku i chowa twarz w dłonie. Czyli się niczego nie dowiem.


Tini

Ciągle ktoś do mnie wydzwania i zadaje to samo pytanie. A ja odpowiadam za każdym razem tymi samymi słowami. Czy na prawdę aż tak trudno zrozumieć znaczenie słowa prywatność. Siedze u siebie w pokoju. Nagle słyszę jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Nie patrzę nawet w tamtą stonę. Tajemnicza osoba siada obok mnie. Obejmuje moje ciało swoimi ramionami i całuje w czoło. Do moich nozdrzy dociera zapach perfum Jorge. Odwracam głowę i widzę twarz szatyna. Wpijam się w jego usta. On oddajr mój pocałunek. Po chwili się ode mnie odrywa.
–Hej skarbie–szepcze mi do ucha. Ja się uśmiecham.
–Hej kochanie–odpowiadam. Tak bardzo chciałabym być jego dziewczyną. Ale jak widać to chyba nie możliwe.-Co ty tutaj robisz?-pytam szeptem przy jego ustach.
–Chciałem cię z tobą zobaczyć–także szepcze. Uśmiecham się.–Po za tym miałem dość siostry. Musiałem odpocząć-odpowiada. Ja spuszczam wzrok.
–Dzwoniła do mnie–mówię mu. Patrzy na mnie. –Pytała o to czy...–nie jest dane mi jednak dokończyć.
–Czy między nami coś zaszło–kończy za mnie szatyn. Ja kiwam głową na tak.
–Dokładnie–mówię. Jorge wzdycha.
–Mam jej dość. Czy ona nie może dać sobie spokoju. Chce mieć trochę prywatności–mówi zdenerwowany. Łapie go za dłoń. Całuje w usta. On oddaje pocałunek. Przejeżdżam rękmi po jego torsie i zaczynam rozpinać guziki jest go koszuli.
–Co ty robisz?–szepcze odrywając się od moich ust. Przyciągam go do siebie.
–Podejmuje próbę rozluźnienia ciebie–odpowiadam i znowu wpijam się w jego usta. On ochoczo oddaje moje pocałunki. Kładzie mnie na łóżko. Po kilu minutach jesteśmy nadzy. Możecie domyślać się co się stało.

Od pamiętnych wydarzeń mija dwa miesiące. Ja i Jorge jesteśmy bardzo blisko siebie. Przestaliśmy się kryć z tym, że ze sobą sypiamy. Mechi robiła nam nie jednokrotnie wyrzuty,ale my to olaliśmy. Liczy się dla nas tylko to,że jest nam ze sobą dobrze. Właśnie szykuje się na wyjście z nim. Zabiera mnie na randkę, ale nie wiem gdzie. Ubieram się w tą sukienkę:

do tego zakładam te buty:

i wychodzę z domu. Po 40 minutach jestem na miejscu. Widzę pięknie przystrojony stół. Dużo świateł i płatki róż do około. Czuje jak ktoś łapie mnie w tali i odwraca do siebie. Wpija się w moje usta.Oddaje jego  pocałunek. Po kilku minutach się od siebie odkrywamy.
–Witaj aniele–szepcze mi do ucha. Szeroko się uśmiecham na te słowa.
–Witaj książe–odpowiadam szeptem tak jak on. Odwracam się do niego plecami. Patrze na stół gdzie stoi nasza kolacja.
–Podoba ci się?-pyta Jorge kładąc ręce na moją talię. Kiwam głową na tak. Szatyn łapie mnie za rękę i prowadzi do stołu. Siadamy do stołu. Kiedy docierają do mnie zapachy jedzenia robi mi się nie dobrze jednak nie wymiotuje. Zaczynamy jeść. Rozmawiamy, śmiejemy się i całujemy. Cieszyny się swoją obecnością. Po kilku godzinach Jorge odprowadza mnie do domu. Żegnamy się pocałunkiem. Wchodzę do domu. Od razu idę do łazienki. Biorę prysznic, wykonuje wieczorne czynności i ubieram moją piżame. Wracam do pokoju i idę spać.

Następnego dnia rano

Od 3 godzin nie śpie. Jest mu nie dobrze i wymiotuje. Tak wygląda każdy mój poranek od trzech tygodni. Nagle słyszę jak ktoś puka do drzwi. Patrzę w tamtą stronę i widzę mamę. Wchodzi do pokoju i stawia mi herbatę na komodzie.
–Jak się czujesz?–pyta moja rodzicielka. Uśmiecham się.
–Nie najgorzej,ale chce coś sprawdzić więc pójdę do lekarza–odpowiadam mamie. Ona kiwa głową,że rozumie. Całuje mnie w czoło.
–Odpocznij–mówi i wychodzi z pokoju. Wypijam herbatę i idę do łazienki. Wykonuje poranne czynności. Ubieram się w to:

Gotowa wychodzę z domu. Idę do szpitala i rejestruje się. Idę pod dany gabinet. Czekam na moją kolej. Po godzinie wchodzę do gabinetu. Witam się z doktorką. Klasę się na leżanke, a ona mnie bada. Po kilku minutach słyszę to czego nie chciałam usłyszeć...


**** 
Hej i czołem
kluski z rosołem.
Kolejny rozdział
napisany. Alleluja.
Jak myślicie co jest
Tini? Piszczie w kocham
co sądzcie i jak podoba
wam się rozdział.
Buziaki Viola

11 stycznia 2017

Rozdział 12 +18

Rozdział zawiera sceny erotyczne. Nie odpowiadam za zrytą psychikę po przeczytaniu! Czytacie na własną odpowiedzialność!
Fragment +18 jest oznaczony kursywą

Jorge


Kiedy poczułem usta Tini na swoich świat przestał dla mnie istnieć. Zatraciłem się w pocałunku z dziewczyną i nawet nie poczułem kiedy szatynka zaczęła rozpinać moją koszulę. Przewróciłem ją tak, że leżała pode mną. Schodzę za pocałunkami na jej szyje. Ona cichutko pojękuję. Zmienia się to jednak kiedy zaczynam robić jej malinkę. Co chwile słyszę coraz to głośniejsze jęki dziewczyny. Po chwili patrze na jej twarz a dokładniej w jej oczy.
–Zróbmy to. Tu. Teraz. Pragnę cię Jorge–szepcze mi w usta. Widać,że jest na maxa podniecona. Wbijam się w jej usta. Swoje ręce wplata w moje włosy. Ciągnie lekko za końcówki przez co wydaje z siebie jęk stłumiony przez pocałunek. Tini zdejmuje ze mnie koszule. Rzuca ją gdzieś za mnie. Nie chcąc zostać jej dłużnym ściągam jej bluzę oraz koszulkę. Na widok jej dużych krągłości zaświeciły mi się oczy. Odpinam jej stanik i zrzucam go z jej ciała uwalniając jej biust. Zaczynam je całować i przygryzać jej sutki. Ona nie umie opanować swoich jęków. Stają się one coraz głośniejsze co mnie bardzo motywuje. Nagle czuje że to ja znajduje się pod szatynką. Dziewczyna całuje mnie w usta. Porusza biodrami tak,że jej krocze ociera się o moje. Z moich ust po raz kolejny wydobywa się cichy jęk. Ona wykorzystuje to że otworzyłem usta i wkłada mi do buzi swój język. Ja także dokładam swój. ,,Pożeramy" siebie nawzajem. Nagle Tini się ode mnie odrywa.
-Jorge,chodzi o to, że...to będzie mój pierwszy raz-mówi.-Ale jestem pewna,że chcę to zrobić-dodaje szybko i ponownie wbija się w moje usta na potwierdzenie swoich słów. Po chwili jednak schodzi z pocałunkami niżej. Wyznacza nimi ścieżkę od ust przez szyję,mój tors aż do spodni. Ściska przez ich materiał moje przyrodzenie i zaczyna je ściągać. Razem z nimi ściąga mi bokserki przez co uwalnia mojego stojącego już penisa. Patrzy mi w oczy i bierze go w swoją delikatną dłoń. Porusza nią w górę i w duł sprawiając mi tym niesamowitą przyjemność.
Kiedy jej się to nudzi,nadal patrząc mi w oczy,wkłada go sobie do buzi. Ja na ten gest cicho syczę. Tini zaczyna lekko poruszać głową przez co ja wydaje z siebie coraz to głośniejsze jęki. Kładę moje ręce na jej głowie aby nadać jej rytm. Czuje jak dziewczyna go ssie,liże i przygryza. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Kiedy już nie wytrzymuje spuszczam się w jej cudowne usta. Ona grzecznie wszystko połyka. Jednym ruchem sprawiam,że teraz to ona leży pode mną.

Tini


Połykając nasienie Jorge mogę poczuć jego cudowny smak. Myśli o tym zakłócają mi jego namiętne pocałunki na moim ciele. Z moich ust wydobywają się jęki rozkoszy. Blanco bawi się moimi piersiami masując przy tym moją szparkę przez materiał spodni. Ten facet doprowadza mnie do szału. Po kilku minutach ściąga mi spodnie oraz dolną część bielizny. Dotyka mojej dziurki opuszkami palców po czym wkłada w nią swoje palce. Najpierw jednego,a zaraz potem drugiego. Porusza nimi w moim wnętrzu. Po kilku chwilach je ze mnie wyjmuje. Kładzie się obok. Patrze na niego zdziwiona.
–Usiądź na moich ustach–mówi. Patrze na niego zaskoczona jego słowami.–Zaufaj mi–dodaje. Ja wykonuje jego polecenie i opuszczam się na jego usta które stykają się od razu z moją cipką–I pamiętaj: trzymaj się ramy łóżka–poucza mnie. Ja łapie się ramy tak jak powiedział. Wtedy czuje jak jego język wślizguje się do mojego wnętrza. Wydaje z siebie cichy pisk. Jorge się uśmiecha i zaczyna lizać moje wnętrze.  Wchodzi językiem coraz głębiej, a mi to sprawia coraz to większą przyjemność. Po kilku minutach czuje jak z mojej cipy wypływają soki. On wszystko dokładnie zlizuje. Moje ciało potrzebuje chwili by dojść do siebie po tej rozkoszy. Schodzę z niego i się kładę obok. On rozchyla moje nogi i siada między nimi. Pochyla się nade mną.
–Jesteś gotowa?–pyta patrząc mi prosto w oczy. Kiwam głową na tak. On zaczyna ocierać się o moje wejście. W końcu delikatnie we mnie wchodzi. Czuje przytym ból. Z moich oczu lecą łzy.–Ból zaraz minie skarbie–szepcze mi do ucha. Zaczyna się delikatnie poruszać. Z czasem ból równa się z rozkoszą. Cały czas się całujemy.
–Jorge,przyśpiesz–mówię podniecona. Chłopak przyśpiesza dając mi wiele rozkoszy. Robi to szybko i mocno wynosząc mnie  na granice rozkoszy.
–Jorge mocniej–szepcze będąc już u kresu. Chłopak wbija się w moje usta i jeszcze mocniej zaczyna we mnie wchodzić. Krzyczałabym z rozkoszy gdyby nie fakt,że mam zatkane usta. Po kilku chwilach oboje dochodzimy. To było takie cudowne. Jorge powoli ze mnie wychodzi kładąc się obok. Patrze na jego twarz. Całuje go w usta i siadam na niego okrakiem. Nabijam się na jego penisa i zaczynam poruszać swoimi biodrami. On jęczy w moje usta co oznacza,że to co robię sprawia mu ogromną przyjemność. Z sekundy na sekundy moje ruchy stają się coraz szybsze, a jego jęki coraz cięższe i głośniejsze. Jorge patrzy mi w oczy. Widzę, że jest już na końcu. Ja także. W końcu po kilku minutach oboje doznajemy spełnienia.

Koniec fragmentu +18

Leżymy z szatynem wtuleni w swoje ciała. Jesteśmy zmęczeni ale szczęśliwi. Co jakiś czas dajemy sobie całusy.
–Podobało ci się?–pyta Jorge. Patrze mu w oczy.
–Tak. Było niesamowicie. Ty byłeś niesamowity–odpowiadam. Kreślę na jego torsie wzorki.–A tobie?–tym razem to ja zadaje pytanie.
–Mi także. Czułem się jak w niebie–szepcze mi do ucha. Uśmiecham się i wtulam jego ciało. Chciałabym aby było tak już zawsze. Żebyśmy byli razem, szczęśliwi. Aby nasza miłość miała wreszcie szanse. Jorge składa pocałunek na moim czole.–Kocham cię. Bardzo,bardzo mocno–mówi patrząc mi prosto w oczy.
–Ja ciebie też kocham. Bardziej niż myślisz–odpowiadam mu. Całuje go w usta. On odwzajemnia moje pocałunki. Odnalazłam swojego księcia.

Mechi

–Na serio nikt nie wie gdzie oni są?–pytam po raz kolejny reszty. Cała nasza ekipa siedzi i zastanawia się gdzie może być mój brat i Tini. Patrzę na ich twarze i widzę, że Ruggero zaciska wargi.–Paquarelli ty co2 wierz prawda? –pytam chłopaka. On kiwa głową na tak.
–Wiem ale nie powiem. Obiecałem to Jorge–odpowiada. Patrzę na niego.
–Rugge,proszę cię. Powiedz chociaż czy są razem–tym razem głos zabiera ruda.
–Przejmujecie się tym, że nie ma Jorge i Tini,a olewacie fakt,że nie ma także Lodo–mówi wściekły brunet. Wszyscy na niego patrzą.–Tak. Jorge i Tini wyjechali razem. Oni chcą po prostu na cieszyć się swoją miłością. To chyba nie jest przestępstwo –dodaje i wychodzi z mojego domu. Siadam na kanapie i patrzę na innych. Są tak samo zszokowani zachowanie Rugga jak ja.
–Dlaczego nic nam nie powiedzieli?–pyta Alba. Kieruje na nią swój wzrok.–Przecież nikt by im nic za to nie zrobił –dodaje. Spuszczam głowę i myślę o ostatnich wydarzeniach. Czy gdybym tak na niego nie naskakiwała wiedziałbym gdzie się teraz znajduje i co robi.
–Domek nad jeziorem–szepcze. Wszyscy na mnie patrzą.–Tam pewnie są–dodaje i wstaje ale ktoś z powrotem na kanapę. Patrzę na tą osobę. Okazuje się,że był to Facu.
–Nigdzie nie idziesz. Kiedyś wrócą. A przecież mają prawo do odrobiny prywatności–mówi czarnowłosy. Patrzę na niego. Wiem,że ma rację.–Mechi wrzuć na luz. Prędzej czy później i tak będą razem–dodaje. Opieram głowę na oparciu kanapy. Czy on zawsze musi mieć rację.

Ruggero

Chodzę teraz po parku myśląc o tym co wydarzyło się w ostatnim czasie. Współczuje Jorge. I Tini także. Wiem jak bardzo boli to,że nie możesz być z ukochaną osobą. Na myśl o blondynce uśmiecham się smutno. Denerwuje mnie już. Ma pretensje do brata o to,że chce być z osobą która jest dla niego tak cholernie ważna. Nie rozumiem tego. Po mimo tego i tak za nią szaleje. Jej śliczna buzia,pełne usta,bujne blond loki i wybuchowy temperament. To wszystko sprawia,że nie umiem zapomnieć o blondynce. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk telefonu. Patrzę na ekran i widzę imię mojej przyszywanej siostry. Odbieram telefon.

R:Ciao,bella
M:Ciao,Rugge
R:Mia,stało się coś,że dzwonisz. Bo raczej bez powodu się nie odzywasz.
M:Chciałam zapytać czy przenocujesz kuzyneczkę.
R:Przyjeżdżasz do Buenos Aires?
M:Tak. Nie cieszysz się?
R:Cieszę. Bardzo. Mia,muszę kończyć. Pa

Rozłączam się nie czekając na jej odpowiedź. Nie jestem zadowolony z tego,że przyjeżdża. Jest we mnie zakochana i robi wszystko aby oddalić ode mnie każdą dziewczynę z którą mnie widzi. Boje się,że uda się jej także oddalić ode mnie Mechi. A nie chce tego. Blondynka jest dla mnie zbyt ważna.

****
Witam was w najbardziej 
zboczonym rozdziale historii. 
Mamy sexy Jortini. Kto się cieszy?
 Powiem wam,że poniosą konsekfencje
 tej miłości. Rozdział nie sprawdzany
 dlatego może zawierać 
błędy!!!! Buziaki Viola