17 listopada 2017

Rozdział 12

Budzę się wtulony w czyjeś ciało.  Patrzę w górę i widzę Viole. Ona nadal leży nie przytomna. Czyli to wszystko to był sen. Chowam twarz w dłonid. Tak bardzo chcę aby się obudziła. Żeby wszystko zadziało się tak jak w jej śnie. Żebym znalazł w sobie odwagę i powiedział jej co do niej czuje. Całuje ją w czoło i wychodzę na chwile do barku aby zjeść obiad. Zamawiam sobie jakieś jedzenia i siadam na krzesełku. Tak bardzo tęsknie za uśmiechem Vilu. Za jej głosem,dotykiem. Po prostu za nią. Po kilku chwilach kończe jedzenie. Wracam pod salę w której leży mój aniołek. Pod nią widzę już rodziców dziewczyny. Witam się z nimi i przez szybę patrzę na mojego aniołka.
-Ona niedługo się obudzi. Zobaczysz-mówi mama dziewczyny. Patrzę na nią z lekkim uśmiechem.
-Na pewno się obudzi. Ma dla kogo-opowiadam. Do sali Violi wchodzi lekarz. Patrzę na każdy jego ruch. Na jego twarzy pojawia się uśmiech. Wychodzi z sali.
-Mam dla państwa dobrą wiadomość. Violetta się obudziła-powiadamia nas. Z radości mocno przytylam mamę szatynki. Po moich policzkach spływają łzy szczęścia.
-Zaraz przyjdę i sprawdzę co z Panią Castillo. Proszę na razie nie wchodzić do sali-dodaje i odchodzi.  Ja ignoruje jego zakaz i wchodzę do pomieszczenia gdzie leży dziewczyna. Ona patrzy w moją stronę. Kiedy tylko mnie widzi na jej ustach pojawia się uśmiech.
-Leon-szepcze szczęśliwa. Wyciąga w moją stronę swoją dłoń. Od razu ją łapie. Siadam przy niej na łóżku a Viola od razu się wtula.
-Tęskniłem kochanie-szepcze we włosy mojej ukochanej szatynki z uśmiechem. Gładzę ją po ramieniu.
-Panie Verdas dlaczego Pan mnie nie słucha hmmm?-przy jej łóżku pojawia się lekarz.
-Dzień dobry Pani Castillo-wita się z Violą. Ona mu odpowiada.
-Pamięta Pani wszystko?-zadaje jej kolejne pytanie. Ona kiwa głową na nie. Moje oczy się rozszerzają.
-Pamiętam swoje dane osobowe i wszystko co jest związane z Leonem. Nic więcej-odpowiada. Ja ją mocniej obejmuje.
-Dobrze. Zabierzemy panią na badania i być może niedługo wypuszcze panią do domu-stwierdza i wychodzi. Zostaje z Vilu sam. Ona patrzy na mnie swoimi pięknymi oczkami szeroko się uśmiechając.
-Teraz wszystko będzie dobrze-szepcze przytulając się do mnie. Ja szczęśliwy ją obejmuje. Tak spędzamy resztę dnia.
~~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~~
Po 3 dniach wreszcie mogę wyjść ze szpitala. Wrócę do domu i do rodziny. Nie odzyskałam jeszcze pamięci całkowicie ale pamiętam już nie które rzeczy oraz osoby. Dopakowuje ostatnie rzeczy. Ubrana w czarne rurki oraz żółty croop-top z napisem "Soy" wychodzę przed szpital. Tam czeka na mnie Leon oraz jego tata. Przytulam się do przyjaciela i wsoadam do samochodu.
-Twoja mama czeka na nas z obiadem. Bardzo się cieszy, że wracasz wreszcie do domu-mówi ewidentnie rozbawiony szatyn. Cicho się śmieje. Moja mama od zawsze tak miała. Ja sama także cieszę się na powrót do domu. Wreszcie zasne w swoim łóżku. Przez te 3 dni mogłam się dowiedzieć, że szpitalne łóżka są mega nie wygodne. Już po chwili znajdujemy się pod moim domem. Trzymając Leona mocno za rękę wchodzę do środka. Od razu na szyje rzuca mi się mama. Obejmuje ją cichutko się śmiejąc.
-Tak się cieszę, że już jesteś-mówi kobieta. Szeroko się uśmiecham i razem z naszymi gośćmi do środka.
-Pójdę się przebrać-informuje wszystkich i biegnę na górę. Podchodzę do mojej szafy. Wybierał sobie białą spódniczkę. Do tego zakładam czarny top z napisem "Yo Soy Perfecta" a do tego balerinki. W tym stroju zbiegam na dół. Od razu przytulam się do Leona. Chłopak z uśmiechem mnie obejmuje.
-Jak się czujesz?-pyta mnie tata patrząc na mnie i na szatyna z uśmiechem.
-Dobrze. Mam do was pytanie-szepcze nie pewnie.
-Słuchamy cię-informuje mama stawiając obiad na stole.
-Czy Leon mógłby zostać u nas na kilka dni?-pyta. Mama się uśmiecha.
-Chiciałabym spędzić z nim trochę czasu-dodaje. Mama i tata zgodnie kiwają głowami. Patrzę na Leona który cały czas się uśmiecha. To będzie cudowne kilka dni.
~~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~~
Kiedy nastaje wieczór razem Leonem szykujemy się do spania. Ubrana w piżamę wychodzę z łazienki. Od razu kieruje się do swojego pokoju. Kiedy tylko wchodzę do pomieszczenia widzę mojego przyjaciela, który szuka czegoś w moim laptopie. Uśmiecham się kiedy widzę, że jest bez koszulki. Kłade się obok i wtulam w jego tors. On od razu obejmuje mnie swoim ramieniem.
-Co byś chciała obejrzeć?-pyta szeptem szatyn. Ja się uśmiechem.
-Włącz "Zmierzch"-odszeptuje. Nakrywam nas kołdrą i bardziej się w niego wtulam. Leon włącza wymieniony przeze mnie film. Z uśmiechem patrzę w ekran. Ten film jest piękny. Opowiada cudowną historię o miłości. Chciałabym kiedyś taką przeżyć. Po prawie 2 godzinach film się kończy. Leon odkłada mojego laptopa.
-Idziemy spać?-pyta chłopak obejmując mnie w talii. Zaczyna szmyrać mnie tam kciukiem. Cicho się śmieje wywołując tym samym zadowolony wyraz jego twarzy. Kłade rękę na jego policzku. On patrzy prosto w moje oczy.
-Dziękuje-szepcze i delikatnie całuje jego usta. Kiedy czuje jak oddaje mój pocałunek ośmielona tym pogłębiam go. Czuje się jak w niebie. Po chwili się od siebie odrywamy.  Leon przymyka oczy i próbuje uspokoić oddech.
-Przepraszam. Nie powinnam była tego robić-szepcze. Leon mnie przytula i zaczyna gładzić po włosach.
-Nie przepraszaj. Nie masz za co-on także szepcze. Przymykam oczy czując jak składa na mojej głowie czuły pocałunek.
-Chodźmy już spać-dodaje szatyn. Wtulam się bardziej w Leona i zasypiam słuchając bicia jego serca.
Następny dzień
Budzę się z uśmiechem na twarzy. Obracam się na drugi bok z nadzieją, że będę mogła wtulić się w Leona ale ku mojemu zaskoczeniu jego przy mnie nie ma. Wzdycham głośno. Boje się, że tym pocałunkiem wszystko zniszczyłam. Wstaje z łóżka i podchodzę do szafy. Ubieram czarny top cały w cekinach. Do tego krótkie spodenki z wysokim stanem tego samego koloru. Na stopy wkładam szare conversy. Tak ubrana idę do łazienki. Robię sobie delikatny makijaż i prostuje włosy. Gotowa schodzę na dół. Z kuchni słyszę męskie głosy. Już mam wchodzić do pomieszczenia kiedy słyszę coś zaskakującego.
-Lucas nie mogę powiedzieć twojej siostrze prawdy. To zniszczy moją przyjaźń z nią-wyjaśnia Leon. Marszcze brwi zdziwiona.
-Wolisz cierpieć? A jak ona kogoś pozna?-zadaje mu pytania. Słowa mojego brata wywołują u mnie jeszcze większe zdziwienie.
-Violetta nie może wiedzieć o tym, że jestem w niej zakochany i koniec kropka-mówi twardo Leon. Kiedy to słyszę telefon wypada mi z rąk zdradzając moją obecność. Chłopcy jak oparzeni wychodzą z kuchni. Chyba muszę porozmawiać z Leonem. I to na poważnie.
~~~~

No to się zadziało. Viola usłyszała za dużo. To dobrze czy źle? Już nie długo wydarzy się pewna rzecz która nie źle napiesza. Do zobaczenia za tydzień. Blanca

10 listopada 2017

Rozdział 11

-Violetta bardzo mocno uderzyła się w głowę na skutek, czego może się nie wybudzić. A nawet jak się obudzi, co graniczy z cudem, może nie pamiętać swojego życia-wyjaśnia lekarz. Wszyscy stoimy wmurowani. Nie wierzę w to, co się dzieje. Opadam bezwładnie na krzesło.
-Panie doktorze serce pacjentki się zatrzymało!-krzyczy spanikowana pielęgniarka. Lekarz szybko wchodzi do jej sali. Podchodzę do szyby, aby zobaczyć mojego skarba. Lekarze ją reanimują. Patrzę na to wszystko z przerażeniem i łzami, które płyną po moich policzkach. Czuje, że mama Violi mnie przytula. Wtulam się w nią.

-Leon-podchodzi do mnie Ludmiła. Patrzę na nią. Ona cicho wzdycha i nic nie mówiąc po prostu mnie przytula.

-Obudzi się-szepcze sam do siebie. W końcu lekarz do nas wychodzi.

-Udało nam się ją uratować. Ale jej stan nadal jest bardzo poważny. A nawet krytyczny. W każdej chwili Violetta może umrzeć-mówi i odchodzi. Nie myśląc o konsekwencjach wchodzę do jej sali. Patrzę na jej bladą twarz. Siadam przy jej łóżko i łapie za jej dłoń. Składam na niej delikatny pocałunek.

-Viola, skarbie-szepcze. Mój głos się trzęsie z emocji. Tak bardzo się o nią boje.                        

-Viola musisz się obudzić. Dla mnie. Dla rodziny. Dla przyjaciół. Dla nas kochanie. Dlaczego dopiero teraz dociera do mnie to jak bardzo cię kocham? Dlaczego dopiero teraz rozumiem jak silne jest to, co nas łączy? Obiecuje ci, że jak tylko się obudzisz wszystko zaczniemy od nowa. Razem kochanie-mówię. Przytulam się do jej brzucha. Muszę być dobrej myśli. Muszę się trzymać dla niej.

~~~~~~~~~~~~~~//~~~~~~~~~~~~~~

3 miesiące później

Po raz kolejny od 3 miesięcy idę do szpitala. Violetta nadal się nie obudziła, a lekarze twierdzą, że ma na to, co raz mniejsze szanse. Mimo to ja wierzę w to, że ona się obudzi. Jest silna. Nie zostawi mnie samego. Obiecała. Wchodzę do budynku i kieruje się pod jej salę. Tam jest już jej brat. Ostatnio złapaliśmy spoko kontakt. Widać, że zależy mu na siostrze. Witam się z Lucasem i siadam obok niego.

-Zabrali ją na badania. Dzięki temu określą, jakie ma szanse na to, aby się obudzić. Lekarz każe przygotować się na najgorsze. Stwierdził, że nie powinniśmy robić sobie nadziei żeby się nie zawieźć-od razu zaczyna mówić mi, co się dzieje z szatynką. Obaj bardzo się o nią martwimy.

-Leon ja się, co raz bardziej boję, że ona się nie obudzi. Minęło już tyle czasu-dodaje smętnie. Ja cicho wzdycham. W tym samym czasie przywożą Viole z badań. Podchodzi do nas lekarz.

-Co z nią?-pytam, wstając z krzesła. Lucas robi to, co ja.

-Mam dobre wiadomości. Stan Violetty się poprawia. I to nawet bardzo. Jest silna. Widać, że walczy. Myślę, że niedługo się obudzi. Mogą być panowie dobrej myśli-odpowiada mi lekarz. Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.

-Można do niej wejść. Tylko pojedynczo-dodaje lekarz i od nas odchodzi. Ja oddycham z ulgą. Moja malutka Viola. Walczy, bo wie, że ma, dla kogo. Wchodzę do jej sali. Siadam przy jej łóżku i od razu łapie jej dłoń. Składam na jej czole delikatny pocałunek. Odgarniam włosy z jej delikatnej twarzy. Gładzę delikatnie jej policzek.

-Hej skarbie. Jak się czujesz? Bo ja dobrze. Lekarz mówi, że niedługo się obudzisz. Bardzo mnie to cieszy. Tęsknie za tobą. Fran i Diego już nie mogą się doczekać aż do nas wrócisz. Nam wszystkim bardzo cię brakuje-mówię gładząc ją po dłoni.

-Tak bardzo cię kocham Violu. Wyobraź sobie radość Diego i Fran jak im to powiedziałem. Tak bardzo chciałbym ci to powiedzieć patrząc w twoje cudowne oczy. Będę przy tobie Violu. Zawsze. Nigdy cię nie opuszczę. Nigdy nie zostawię cię samej. Nawet, jeśli ty nie odwzajemniasz moich uczuć i tak mnie nie stracisz. W końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi-mówię. Siadam na jej łóżku. Pochylam się nad nią i składam na jej ustach delikatny pocałunek. Przytula się do niej i po jakimś czasie zasypiam.

~~~~~~~~~~~~~~//~~~~~~~~~~~~~~

Budzę się pod wpływem czyichś dłoni, które bawią się moim włosami. Podnoszę wzrok i widzę Viole. Od razu mocno ją przytulam. Ona się uśmiecha.
-Obudziłaś się aniołku. Wreszcie-szepcze w jej włosy. Ona gładzi mnie po plecach. Całuje ją w szyję.
-Jak się czujesz Violu?-pytam ją odsuwając się od niej. Ona szerzej się uśmiecha.
-Dobrze. Zawołaj lekarza-szepcze cicho. Wstaje z krzesła i kieruje się w stronę gabinetu lekarza. Pukam do drzwi i po usłyszeniu pozwolenia wchodzę do środka.
-Dzień dobry. Proszę Pana Violetta się obudziła-mówię bardzo szczęśliwy. Lekarz się podnosi i razem ze mną idzie do jej sali. Kiedy do niej wchodzimy Violetta rozmawia z bratem.
-Witamy wśród żywych Pani Castillo. Jak się Pani czuje?-pyta lekarz. Uśmiecham się do szatynki. 
-Czuje się dobrze-odpowiada Viola. Cicho się śmieje i patrzy na mnie.
-Jak się Pani nazywa i ile ma pani lat?-zadaje pytani.
-Nazywam się Violetta Castillo i mam 18 lat-odpowiada. Doktor się uśmiecha.
-Czyli z pamięcią jest wszystko dobrze.  Zaraz zabierzemy cię na badania. Teraz was zostawiam-mówi i wychodzi. Zaraz po nim sale opuszcza także Lucas. Siadam przy mojej kochanej perełce. Ona od razu się we mnie wtula.
-Jak bardzo za mną tęskniłeś?-pyta szeptem szatynka. Szeroko się uśmiecham.
-Baaardzo-odszeptuje. Violka na mnie patrzy. Ja gładzę jej policzek.
-Viola muszę ci coś powiedzieć-zaczynam poważnie. Ona się lekko spina. Łapie za jej delikatne dłonie i patrzę prosto w oczy.
-Znamy się już bardzo długo i mamy ze sobą świetny kontakt. Jesteśmy ze sobą blisko, nawet bardzo blisko. Wiele razem przeszliśmy. Zawsze byliśmy zgodni. Wspieraliśmy się w każdej decyzji, wiedzieliśmy, że zawsze możemy na siebie liczyć-mówię. Ona się lekko uśmiecha.
-Nasi przyjaciele na każdym kroku powtarzali nam, że jesteśmy w sobie zakochani. I kiedy trafiłaś do szpitala po wypadku dotarło do mnie, że po części mają rację. Zakochałem się w tobie. I bez względu na to, co ty czujesz do mnie chce żebyś o tym wiedziała. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Zawsze tak będzie. Nie chce stracić twojej przyjaźni przez to, że moje głupie serce się w tobie zakochało-dodaje. Viola na mnie patrzy z uśmiechem.
-Twoje serce nie jest głupie. I nigdy nie stracisz mojej przyjaźni-odpowiada i składa na moich ustach pocałunek.
-Czujesz coś do mnie?-pytam bardzo nie pewnie. Dziewczyna na mnie patrzy z uśmiechem.
-Leon ja....

~~~~

Rozdział 11 zaliczony. Kolejna część historii naszych bohaterów. Mam nadzieje, że wam się podoba. Jak myślicie Viola na prawdę się obudziła czy to tylko sen? Buziaczki Blanca.

3 listopada 2017

Rozdzial 10

Budzę się wtulona w ramiona Leona. Uśmiecham się, kiedy widzę jego spokojny wyraz twarzy. Nie da się ukryć, że jest mega przystojny. Odgarniam na bok jego włosy. Patrzę na niego przez dłuższą chwilę. W końcu się budzi. Uśmiecha się na mój widok.
-Dzień dobry-witam się z uśmiechem i całuje jego policzek. On mnie obejmuje. Wtulam się w jego ciepły tors.
-Hej malutka-szepcze Leon w moje włosy. Zaczyna mnie po nich gładzić.
-Dzień dobry śpiochy-do mojego pokoju wchodzi Fran z Diego. Witamy się z nimi. Włoszka podaje mi laptopa.
-Włącz jakiś film-prosi mnie czarnowłosa. Patrzę na nią zrezygnowana.
-Tylko najpierw sprawdź pocztę, bo jak spałaś to ci coś przyszło-dodaje. Zrezygnowana robię to, o co mnie prosi. Wchodzę w ostatnią wiadomość. Tam znajduje się filmik.
-Zobacz, jaki jest twój chłopak na prawdę-czytam wiadomość. Otwieram zaskoczona oczy. To, co jest na nagraniu mnie szokuje.

~Treść nagrania~

Arturo:Isabell możesz się uspokoić? Wszystko pójdzie zgodnie z planem. Nie masz, o co się martwić.
Isabell:Kiedy w końcu to zakończysz?
A:Jak tylko będę pewny, że wygrałem zakład z chłopakami. Rozdziewiczę nasza malutką Violettę a potem porzucę. Ona się załamie a ja wkręcę w to Leona. Nie będzie chciała mieć z nim nic wspólnego. Wtedy to ty będziesz najważniejsza dla Verdaska-kiedy to słyszę po moich policzkach zaczynając lecieć łzy.
I:Ale nawet wtedy nie skończymy naszego romansu prawda? Wiesz jak mi jest z tobą dobrze.
A:Nig..

W tym momencie Leon nie wytrzymuje i wyłącza nagranie. Mocno mnie do siebie przytula. Ja nie hamuje łez. Jak on mógł mi to zrobić?
-Violetta-Fran szepcze zaskoczona. Ona i Diego także mnie przytulają.
-Dlaczego? Ja się pytam, dlaczego?!-krzyczę. Leon gładzi mnie po włosach chcąc uspokoić. Jednak nie bardzo mu się to udaje.
-Chce być sama-szepcze. Leon na mnie patrzy.
-Proszę. Obiecuje, że nie zrobię nic głupiego-dodaje. Oni się ze mną żegnają i wychodzą. Ja się kładę się i znowu zalewam łzami.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

-Zdradziłaś mnie poraz drugi!-krzyczę w stronę blondynki. Ona zaciska dłonie.
-Nie dałeś mi wyboru, Leon!-ona także podnosi głos. Patrzę na nią zaskoczony.
-Ja nie dałem ci wyboru?-pytam zaskoczony. Ona kiwa głową na tak.
-Moja najlepsza przyjaciółka miała poważne problemy. Potrzebowała mojego wsparcia, bo jej chłopak nie raczył jej go dać nawet jak już wiedział. I w dodatku zrobił jej takie świństwo. A ty? Miałaś gdzieś to, co dzieje się z twoją cioteczną siostrą!-krzyczę do niej. Ona przymyka oczy.
-Leon, przepraszam. Na prawdę cię przepraszam-szepcze podchodząc do mnie. Chce mnie pocałować, ale ja się od niej odsuwam. Patrzy na mnie zawiedziona.
-To koniec. Dostałaś ode mnie drugą szansę i ją zmarnowałaś. Kolejnej nie dostaniesz. Z nami koniec-wyjaśniam. Ona chce coś powiedzieć i wychodzi z mojego pokoju. Siadam na swoim łóżku i chowam twarz w dłonie. Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Ten dzień nie może być gorszy. Podchodzę do biurka. Wyrzucam wszystkie rzeczy związane z Isabell. Z rozmyśleń wyrywa mnie pukanie do drzwi.
-Proszę-niechętnie pozwalam wejść osobie za drzwiami. Do pokoju wchodzi mój tata z niezaciekawą miną. Patrzę na niego poważnie.
-Dzwoniła do mnie mama Violetty. Viola miała wypadek, kiedy szła na spotkanie z Arturo-szepcze cicho. Otwieram szeroko oczy. Tata siada obok i mnie przytula.
-Jej stan jest poważny-dodaje nie pewnie. Po tych słowach rozpłakuje się jak małe dziecko. Nie wierzę w to. Moja Viola. Mój aniołek. Największy skarb.
-Chodź po jedziemy do szpitala-stwierdza. Od razu biorę telefon i wychodzę z pokoju a następnie z domu. Wsiadam do samochodu. Tata siada obok i rusza. Po niecałych 10 minutach jesteśmy pod szpitalem. Przed wejściem czeka na mnie brat Violetty. Witamy się, po czym chłopak prowadzi mnie pod salę Violi.
-Ciociu jak to się stało?-pytam roztrzęsiony.
-Ciociu jak to się stało pytam roztrzęsiony. Kobieta wtula się w męża.
-Zeszła na dół. Miała całe czerwone i podkrążone oczy. Jakby płakała. Powiedziała, że wychodzi na spotkanie z Arturo. Wyszła z domu. A teraz jesteśmy tutaj-tłumaczy przez łzy. Siadam na szpitalnym krześle. Chowam twarz w dłonie. Przysięgam, że zabije mojego brata.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Cała ekipa, rodzice Violetty, moi i nasza święto jebliwa dwójka czekamy przed salą szatynki. Moje serce bije jak oszalałe. Tak bardzo martwię się o Viole. Wreszcie z jej sali wychodzi lekarz.
-Państwo Castillo mogę mówić przy wszystkich?-pyta rodziców Violetty. Oni kiwają głowami na tak.
-Stań państwa córki jest krytyczny. Najbliższa doba będzie decydować o wszystkim. Przykro mi to mówić, ale trzeba przygotować się na najgorsze-informuje nas smutno. Po tych słowach czuję jak mój świat się wali.
-Na prawdę mi przykro. A teraz proszę mi wybaczyć, ale muszę iść na operacje-dodaje i odchodzi. Mama Violetty wybucha mocnym i głośnym płaczem. Dziewczyny z naszej ekipy. Ja tylko chowam twarz w dłonie powstrzymując łzy.
-Leon przepraszam-na moim ramieniu ląduje ręka Isabell. Ona sama przy mnie siada. Strącam jej dłoń i wstaje.
-To wasza wina!-krzyczę. Ona się wzdryguje.
-Twoja i Arturo!-dodaje także krzykiem. Ona zaciska oczy. Podchodzę do szyby, przez którą widać mojego aniołka. Wygląda tak niewinnie. Chciałbym ją przytulic i uchronić od całego zła tego świata. Dopiero teraz dociera do mnie, że ja już od dawna nie byłem zakochany w Isabell. Byłem z nią, bo bałem się dopuścić do siebie myśl, że jestem zakochany w Violi. A teraz, kiedy mogę ją stracić wiem, że ją kocham jak dziewczynę a nie przyjaciółkę. Przy mnie staje Diego i Fran.
-Dlaczego dopiero teraz dociera do mnie jak bardzo ją kocham? Jak ważną osobą jest dla mnie?-pytam nie hamując łez. Diego nie wie, co ma mi odpowiedzieć a Fran po prostu mnie przytula. Wtulam się w nią.
-Leon, wszystko się ułoży. Ona będzie żyć-mówi czarnowłosa. W tej sytuacji tak trudno uwierzyć mi w jej słowa.
-Będzie dobrze Leon. Ona jest silna. Obudzi się-dodaje Diego.
-Ktoś nam wyjaśni wreszcie, o co chodzi?-pyta smętnie Fede. Cicho wzdycham.
-Violetta i ja rano dowiedzieliśmy się o tym, że Arturo i Isabell mają ze sobą romans. Chcą zniszczyć moją przyjaźń z Viola. Chcą zniszczyć ją. Ona była w strasznie słabym stanie psychicznym. Chciała się spotkać, Arturo, zerwać z nim. Kiedy szła na spotkanie została potrącona przez samochód-wyjaśniam przez łzy. Widzę zaskoczenie na twarzach wszystkich tu zebranych. Ja chował twarz w dłonie.
-Ona przez was może umrzeć!-krzycze do dwójki, przez którą dzieje się to wszystko. Do sali Violi wchodzi lekarz. Patrzę w tamtą stronę. Długo ją bada. W końcu od niej wychodzi.
-Mam dla państwa złą wiadomość-mówi lekarz. Wszyscy zamieramy.
-Violetta...

~~~~

Witam was w ten cudowny wieczór. Wracam do systemu, że rozdział będzie co piątek. Mamy lekką drame. Mam nadzieje, że wam się podoba. Do zobaczenia za tydzień. Blanca

25 października 2017

Rozdział 9


Kilka tygodni później

Budzę się pod wpływem czyich ciepłych ust na moim policzku. Otwieram oczy i przewracam sie na plecy chcąc zobaczyć, kto mnie obudził. Przed moimi oczami pojawia się nikt inny jak Leon. Śmieje się cicho i przytulam do jego torsu.
-Wszystkiego najlepszego z okazji osiemnastych urodzin-szepcze mi do ucha. Uśmiecham się jeszcze szerzej. 
-Dziękuje Leoś-odszeptuje. Chłopak całuje mnie w policzek.
-Chodź na dół. Zjemy śniadanie a potem zabieram cię na urodzinowe zakupy-podnosi mnie z łóżka. Ja się śmieje. On jest na prawdę cudowny. Mocno się w niego wtulam. W jego ramionach czuje się tak bezpiecznie i dobrze. On całuje mnie w czoło.
-Poczekaj na mnie przy stole-proszę go. Chłopak niechętnie wychodzi. Idę do łazienki. Biorę szybki prysznic, po czym wychodzę z kabiny. Robię sobie makijaż i ubieram się w ten zestaw:
Włosy prostuje, po czym schodzę na dół. Leon właśnie rozmawia z moimi rodzicami.
-Mamy 20 minut żeby zjeść śniadanie-informuje mnie szatyn. Cicho się śmieje i całuje jego policzek. Siadam obok niego i zjadamy posiłek przygotowany przez moich rodziców rozmawiając z nimi. Po 20 minutach wychodzimy na zewnątrz gdzie czekają na nas Fran i Diego. Witamy się z nimi i lecimy do galerii.
-To, co Violka. Gdzie najpierw?-pyta mnie Diego. Ja cicho wzdycham.
-Wy decydujecie. Dam wam się poprowadzić-śmieje się cicho. Leon ciągnie mnie w stronę mojego ukochanego sklepu. Pozostała dwójka idzie za nami głośno się śmiejąc. Na zakupach spędzamy kilka godzin. Potem idziemy do naszej ukochanej kawiarni.
-Wymęczyłyście nas-wzdycha Diego, na co cała nasza trójka zaczyna się śmiać.
-Diego nie przesadzaj. Zrobiłeś to, co miałeś zrobić?-pyta go Leon. Brunet patrzy na Verdasa znudzony i kiwa głową na tak. 
-Violcia skarbie potem muszę iść do domu, ale o 17 widzę was u siebie-szepcze mi do ucha szatyn. Kiwam głową na znak zgody.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Po 2 godzinach wracamy do domów. Fran idzie ze mną a Diego z Leonem. Wchodzimy do mojego mieszkania. Od razu biegniemy do mojego pokoju.
-Viola powiedz mi tylko szczerze na prawdę jedyne, co czujesz do Leona to przyjaźń?-pyta mnie czarnowłosa. Patrzę na nią zdziwiona.
-Fran, tak jestem pewna. Czemu w ogóle o to pytasz?-zadaje jej pytanie. Ona przymyka oczy.
-Razem z Diego i resztą zauważyliśmy, że ty i Leon ostatnio bardzo się do siebie zbliżyliście. Głównie przez wydarzenia z Lucasem. No i widzimy też to jak na siebie patrzycie. Wiesz Viola wy się nie przyznacie do tego przed sobą, ale my z boku widzimy, że wy się w sobie zakochaliście-wyjaśnia. Otwieram szeroko oczy.
-Fran wydaje wam się. Ja i Leon to tylko przyjaźń. Nic więcej-mówię, chociaż wcale nie jestem przekonana do tego, czy taka właśnie jest prawda.
-A ja myślę, że musiałoby się stać coś mega poważnego żebyś zrozumiała to jak bardzo jesteś w nim zakochana-stwierdza i zaczyna mnie malować. Po chwili kończy i wygląda to tak:
-A ty i Diego? Jak tam wasze relacje?-pytam, kiedy dziewczyna zaczyna robić mi paznokcie. Dziewczyna na chwile przestaje wykonywać swoją czynność.
-Wybacz, że mówię ci dopiero teraz, ale ostatnio miałaś problemy z rodzicami i tak dalej-szepcze wracając do nakładaniu lakierów na moje paznokcie. Ja patrzę na nią wyczekująco.
-Ja i Diego byliśmy na randce. Zapytał mnie o chodzenie. A ja się zgodziłam-dodaje. Ja piszczę ze szczęścia.
-Gratuluje-odpowiadam szczęśliwa. Dziewczyna się cicho śmieje. Cały czas rozmawiamy. Po godzinie Fran kończy robić mi paznokcie. Wyglądają tak:
-Teraz sukienka-mówię do siebie. Fran siada na moim łóżku. Pomaga mi wybrać sukienkę. W końcu wybieramy taką kreację:
-Leonowi szczelna opadnie jak cię zobaczy-szepcze. Ja się cicho śmieje. Biorę naszykowaną wcześniej torebkę i razem z Fran wychodzimy z mojego domu. Idziemy do niej. Ona szybko się maluje. Ubiera taką sukienkę:
Zaraz potem od razu idziemy do Leona.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

-Diego dziejszy wieczór musi być idealny. Ona kończy dzisiaj 18 lat-po raz kolejny mówię do bruneta. On się znowu śmieje.
-Co raz bardziej widzę to, że jesteś w niej zabujany-stwierdza chłopak a ja zaczynam się śmiać z jego słów.
-Jesteś pojebany Diego. Kocham tylko i wyłącznie Isabell. Viola i ja to tylko przyjaźń. Nic więcej-odpowiadam chłopakowi.
-Dlatego tak bardzo zależy ci na tym, aby Viola była szczęśliwa. Dlatego też cały swój wolny czas spędzasz z nią lub z nami. Leon ty już nie kochasz Isabell. Może kiedyś tak. Ale nie teraz. Co musi się stać żebyś wreszcie to zauważył?-pyta mnie poważnie. Przymykam oczy i zastanawiał się, co mam mu odpowiedzieć.
-Diego to nie jest takie proste. A więcej czasu spędzam z Vilu, ponieważ Isabell ciągle nie ma w domu. Mam wrażenie, że coś planuje. Tylko, że nie wyjdzie to na dobre ani mi ani jej-zwierzam się brunetowi. W tej chwili do mojego pokoju wchodzi Isabell. Patrzy na mnie i widać w jej oczach zaskoczenie tym jak wyglądam.
-Gdzieś wychodzisz?-pyta podchodząc do mnie. Ja posyłam jej uśmiech i kiwam głową na tak. Dziewczyna wzdycha.
-Gdzie i z kim wychodzisz?-pyta mnie. Patrzę na nią zmrużonymi oczami.
-Idzie ze mną, z Fran i Vilu n miasto. Violetta ma dzisiaj urodziny-mówi Diego. Ja się uśmiecham i przybijam z Diego piątkę. W tej właśnie chwili wchodzą dziewczyny. Witamy się ze sobą. Obie wyglądają pięknie. Całuje Isabell w policzek, po czym wychodzę z przyjaciółmi. Po wyjściu z mojego domu, Vilu od razu się we mnie wtula. Ja ją obejmuje. Kierujemy się do miejsca gdzie według planu reszta na nas czeka. Planowałem jej imprezę od kilku miesięcy. Dzisiejszy wieczór musi być idealny.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Impreza trwa już kilka godzin. Viola bardzo się ucieszyła widząc, co dla niej przygotowaliśmy. Tańczymy razem już kolejny kawałek. Ciągle się śmiejemy. Razem z Violą siadamy przy naszym stoliku.
-Leon, co jest ze mną nie tak?-pyta się mnie szatynka wtulając w moje ciało. Patrzę na nią zdziwiony.
-Dlaczego o to pytasz? Skąd w ogóle u ciebie takie myśli?-pytam szatynki. Ona spuszcza wzrok na swoje dłonie. Ja za nie łapię i całuje ją w czubek głowy.
-Powiedz mi co się stało kochanie-szepcze w jej włosy.
-Ostatnio Arturo się ode mnie oddalił. Zaczął mnie olewać. A wczoraj, kiedy wracałam od ciebie widziałam go z jakąś dziewczyną-wyjaśnia. Patrzę na nią zaskoczony. Ona podnosi na mnie wzrok, przez co mogę zauważyć, że ma łzy w oczach. Podchodzę i mocno ją do siebie przytulam. Mój brat serio jest niemożliwy.

~~~~

Kolejny rozdział trafia na bloga. Miał być w poniedziałek ale no cóż ostatnio poznałam pewną osobę która nieźle namieszała mi w życiu. Mam nadzieje, że nie długo uda mi się ogarnąć. Buziaki. Blanca

16 października 2017

Rozdzial 8

Razem z Lucasem wchodzę do środka. Od razu w oczy rzuca mi się to, że patrzą na mnie zdziwionym wzrokiem. Lucas mnie przytula. -Spokojnie mała-szepcze. Wchodzimy do jakiejś sali. Na ścianie wisi zdjęcie jakiejś kobiety.
-To jest twoja mama. Jest inspiracją dla tych uczniów. Wiele osiągnęła. Kiedy już nie mogła śpiewać ani tańczyć ze względu na ciążę i chorobę strasznie pomogła szkole finansowo. Była wspaniałą kobietą-dodaje. Wchodzę na niewielką scenę. Zaczynam grać na keyboardzie i śpiewać. Czuje się jakbym była w moim miejscu na ziemi. Kiedy kończę dostaje gromkie brawa od chłopaka.
-Jesteś tak samo utalentowana jak twoja mama. Patrząc na ciebie widzę ją w twoim wieku. Jesteś taka sama jak ona-mówi mocno mnie przytulając. Ja się szeroko uśmiechem.
-Twoja mama nagrała 3 płyty. Ostatnią poświęciła swoim bliskim. Mężowi i dzieciom-dodaje. Patrzę na niego zaskoczona. Czy on chce powiedzieć, że mam rodzeństwo?
-Jak to dzieciom? Czemu mówisz w liczbie mnogiej?-pytam. Modle się żeby to nie było to, co myślę. On wzdycha.
-Masz brata-szepcze. Moje oczy zachodzą się łzami. Wybiegam ze szkoły nie zważając na jego krzyki. Biegnę przed siebie. Nie wierze, że zataili przede mną coś tak ważnego. Nagle czuje, że na kogoś wpadam. Przede mną widzę Federico. Nie wiele myśląc po prostu się do niego przytulam. Chłopak mnie obejmuje i zaczyna gładzić mnie po włosach.
-Zabierz mnie do domu-szepcze nadal płacząc. Chłopak zdezorientowany odprowadza mnie do domu.
-Viola, co się stało?-pyta mnie brunet gładząc po ramieniu. Ja zaciskam oczy.
-Właśnie dowiedziałam się, że mam brata-mówię ze sztucznym uśmiechem. Chłopak patrzy na mnie nic nie rozumiejąc. Dochodzimy pod mój dom.
-Dziękuje ci za wszystko Fede-całuje policzek chłopaka i wchodzę do domu.Od razu idę do siebie. Kładę się na łóżko i ponownie tego dnia zalewam się łzami. Uspokajam się dopiero wtedy, kiedy czuje, że przytula mnie Leon. Wtulam się w niego.
-Ja mam brata-szepcze przez łzy. Chłopak mnie mocniej przytula. W końcu przestaje płakać. Leon sadza mnie przy biurku.
-Spójrz na mnie ślicznotko-prosi. Patrzę w jego oczy.
-Nie jesteś sama, jestem przy tobie i nigdzie się nie wybieram-Leon całuje mnie po głowie. Postanawiam zmienić temat.
-Leoś wiesz, że cię kocham prawda?-pytam słodkim głosem. Leon na mnie patrzy.
-Zrób mi paznokcie-proszę robiąc słodkie oczka. On wzdycha.
-Wyciągaj potrzebne rzeczy-mówi zrezygnowany. Całuje jego policzek i wyciągam wszystkie potrzebne rzeczy.
-Jaką zakładasz sukienkę?-pyta. A ja się uśmiecham.
-Zobaczysz jutro-odpowiadam i podaje mu lakiery, które wcześniej przygotowałam. Leon zaczyna robić mi paznokcie. Efekt końcowy wygląda tak:

-Jesteś najlepszy-mocno go przytulam. On się śmieje.
-Jutro. 20. Będę tutaj. Masz być uśmiechnięta-całuje mnie w czoło. Posyłam mu uśmiech. On wychodzi z mojego pokoju. Idę do łazienki. Biorę prysznic. Wychodzę i ubieram piżamę. Idę do mojego pokoju. Kładę się na łóżko i zasypiam.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Budzę się o 9 rano. Od razu wstaje. Ubieram się w to:

i idę do łazienki. Myje zęby i schodzę na dół. Przed domem czeka na mnie Lucas. Wsiadam do jego samochodu. Całuje jego policzek. Jedziemy w kolejne miejsce, które chce mi pokazać chłopak. Dojeżdżamy pod teatr. Jestem tym zdziwiona, ale wysiadam z samochodu. Idziemy do wejścia. Wchodzimy a moim oczom ukazuje się wielka scena. Uśmiecham się.
-Tutaj poznali się twoi rodzice. Na scenie. Grali główne role w przedstawieniu. To była miłość od pierwszego wejrzenia-mówi lekko mnie obejmując. Ja się uśmiecham.
-To jest ostatnie miejsce, do jakiego powinienem cię zabrać. Tak jak obiecałem powiem ci, kim jestem-dodaje. Zaciskam zniecierpliwiona dłonie. 
-Violetta jestem twoim starszym bratem-szepcze a ja zamieram. Nie wiem, co powiedzieć, nie wiem, co zrobić. Nie wiem nic.
-Lucas ja muszę wracać do domu. Wierze ci, ale ja chyba potrzebuje czasu, aby się z tym pogodzić-odpowiadam mu. On kiwa głową na znak, że rozumie. Wychodzimy z teatru i jedziemy do mojego domu. Całuje jego policzek i wchodzę do miejsca mojego zamieszkania. Jest godzina punkt 16. Postanawiam zacząć się szykować. Idę do pokoju. Biorę rzeczy wcześniej naszykowane i idę do łazienki. Biorę relaksującą kąpiel. Po jakimś czasie wychodzę z wanny. Wycieram dokładnie swoje ciało. Ubieram czystą bieliznę a następnie taki zestaw:

Idę do pokoju. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie to, że leży w nim Leon. Podchodzę do niego i obok.
-Witam cię mój drogi przyjacielu-mówię całując jego policzek. Chłopak posyła mi uśmiech. Mocno mnie do siebie przytula. Wtulam się w niego czując się przy nim po prostu bezpiecznie.
-Czego się dzisiaj dowiedziałaś?-pyta mnie szeptem. Uśmiech znika mi z twarzy.
-Ten chłopak, który mnie obserwował to mój brat-odpowiadam także szeptem. Przez dłuższy czas nikt z nas się nie odzywa.
-Viola ty żartujesz prawda?-pyta z nadzieją. Kręcę głową na nie. On mocniej mnie tylko przytula.
-Jestem przy tobie skarbie. Nie jesteś sama-zaczyna gładzić mnie po włosach. Wtulam twarz w jego szyje wdychając jego cudowne perfumy.
-Zejdźmy już na dół-proszę szatyna. Chłopak wstaje. Podaje mi rękę. Ujmuje ją i także wstaje. Razem schodzimy na dół. Resztę wieczoru spędzamy w gronie naszych rodzin i przyjaciół.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

(Fragment pisany z perspektywy Arturo)

-Hej Isa-całuje blondynkę w policzek. Postanowiłem się z nią w końcu spotkać.
-Hej kociaku-wita się, puszczając mi oczko. Śmieje się.
-Arturo do rzeczy. Musimy przyśpieszyć całą akcje. Mam dość tej całej Violettki-syczy blondynka. Patrzę na nią rozbawiony.
-Tak jak chciałaś, już niedługo przyjaźń Violi i Leonka się skończy. To tylko kwestia czasu skarbie-szepcze jej do ucha i całuje ją po szyi. Ona przygryza wargę.
-Verdas będzie wtedy tylko mój. Będę miała was obu-mówiąc to dziewczyna siada na mnie okrakiem. 
-Przypominam ci, że ja o Panią Castillo mam jeszcze zakład z chłopakami-śmieje się na samą myśl, jaka Violetta jest naiwna. Ona serio myśli, że ja ją kocham. A prawda jest taka, że od samego początku był to plan wymyślony przeze mnie i Isabell. Ja miałem oddalić Viole od Leona. Do tego dochodzi zakład, który ją załamie. Uwielbiam patrzeć jak laski przeze mnie cierpią. Violetta już niedługo będzie moją kolejną ofiarą. Nagle czuje jak Isabell zaczyna całować moją szyje, rozpinając guziki mojej koszuli. W ciągu kilku minut pozbywamy się swoich ubrań. Razem spędzamy całą noc, kochając się do białego rana.

~~~~

Witam was bardzo serdecznie po kilku tygodniach. Wstawiam rozdział chociaż nie ma nadal wymaganych 6 komentarzy. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Do zobaczenia za tydzień Blanca Castillo

22 września 2017

Rozdział 7

"Ja i ty — to tylko kilka słów
Nie miałem okazji, wiesz jak to bywa
Czasem myśleć za dużo jest błędem
I nie potrzeba mi zbyt wielu słów
W twych oczach wszystko jest proste
I wtedy kiedy ty mnie nie zauważasz
Ja patrzę jak śmiejesz się
I wtedy kiedy ty mnie nie zauważasz..."*
Po 4 godzinach postanawiamy wracać.
-Odprowadzić cię do domu?-pyta mnie chłopak, kiedy opuszczany teren cmentarza. Kiwam głową na nie. Przytulam go na pożegnanie.
-Do jutra-szepcze, po czym idę w stronę mojego domu. Biorę telefon i odczytuje SMS-a, który jest od Leona.

Od:Kotuś😻

Wróciliśmy do domów. Napisz jak będziesz w swoim. Wpadnę i powiesz mi, co się działo. Kocham cię. Twój Leoś❤

Do:Kotuś😻

Po pierwsze nie jesteś mój tylko Isabell a po drugie właśnie wchodzę do domu. Przychodź jak najszybciej. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Ja ciebie też kocham Leoś❤

Kiedy wchodzę do salonu widzę na kanapie moich rodziców. Chce ich ominąć, ale mi na to nie pozwalają. 
-Viola porozmawiajmy-prosi mnie mama. Niechętnie siadam między nimi.
-Myśleliśmy z mamą, że tak będzie lepiej. Nie chcieliśmy żebyś wracała do przeszłości, bo jest ona na prawdę trudna. Teraz wiemy, że popełniliśmy błąd. Masz prawo znać prawdę o sobie-mówi tata. Widzę w jego oczach, że żałuje. Mama podaje mi jakiś brązowy zeszyt. Patrzę na nią niezrozumiałym wzrokiem.
-To pamiętnik twojej biologicznej mamy. Myślę, że powinnaś go przeczytać. Będziesz mogła ją poznać-mówiąc to mocno mnie przytula. Ja się w nią wtulam.
-Jestem na was zła, że mi nie powiedzieliście prawdy. Tu chodzi o moje życie. Ale teraz poradzę już sobie sama. Możecie być spokojni-mówiąc to idę otworzyć drzwi. Za drewnianą konstrukcją znajdują się mój najlepszy przyjaciel. Od razu się do niego przytulam. Po chwili się od niego odrywam i wpuszczam go do środka.
-Chcesz coś pić?-pytam. On kiwa głową na nie. Wita się z moimi rodzicami, po czym idziemy do mojego pokoju. Siadamy na moim łóżku a ja od razu się w niego wtulam.
-Po, co ten gościu wziął cię na cmentarz?-pyta mnie chłopak. Ja na niego patrzę.
-Zabrał mnie na grób moich biologicznych rodziców-szepcze. Leon patrzy na mnie zaskoczony.
-Moja biologiczna matka zmarła na raka a tata zginął w wypadku. Moją biologiczną matką jest starsza siostra mojej mamy. Kobiety, która mnie wychowała i która w papierach jest zapisana, jako moja rodzicielka-dodaje. Chłopak przykłada rękę do ust zaskoczony moimi słowami.
-Moja biologiczna mama wiedziała, że umrze, dlatego w papierach, jako moich rodziców podała swoją siostrę i jej męża-kończę swoją wypowiedź. On mnie przytula mocno do swojego ciała. Zaczynam płakać w jego koszule. W końcu zmęczona płaczem zasypiam w jego ramionach.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy budzę się pod wieczór Leon nadal mocno obejmował mnie swoimi ramionami.
-Leon-szepcze cicho. Chłopak na mnie patrzy i całuje mnie w czubek głowy.
-Wyspałaś się?-pyta mnie chłopak. Kiwam głową na tak. Chłopak się do mnie uśmiecha.
-Długo spałam?-pytam. Szatyn się śmieje.
-3 godzinki-szepcze mi do ucha. Uśmiecham się delikatnie.
-Dzieciaki zjecie z nami kolacje?-pyta moja mama, która pojawia się w moim pokoju. Ja ochoczo kiwam głową na tak i ciągnę za sobą śmiejącego się Leona. Siadamy przy stole. Szanowny Pan Leon Verdas ciągle się śmieje pod nosem.
-Tak bardzo cię śmieszy to, że jestem głodna?-pytam się go. On nie odpowiada. Moja mama podaje do stołu. Wszyscy razem zaczynamy jeść.
-Ciociu tata się pyta, kiedy wy go w końcu odwiedzicie-mówi Leon przerywając ciszę między nami. Moja mama chwile się zastanawia.
-Jak ma czas to w sobotę zapraszamy was do nas. Zrobimy grilla, posiedzimy sobie. Takie pożegnanie lata-odpowiada moja mama. Ja się szeroko uśmiecham.
-Co ty z Isabell zrobisz?-pytam chłopaka. On się śmieje.
-Isabell wyjechała z mamą. Nie ma jej już dwa tygodnie. I nie będzie kolejne dwa-odpowiada z uśmiechem na ustach. Ja się zaczynam z niego śmiać.
-Wróciliście do siebie?-pyta mój tata. Leon kiwa głową na tak.
-Oboje jesteście w związkach. I boje się, że oboje się na tym porządnie zawiedziecie-dodaje moja mama. Ja cicho wzdycham.
-Spokojnie. Jak coś mamy swoje wsparcie-mówiąc to Leon mocno mnie obejmuje. Rodzice się na ten widok.
-A jutro piątek. Weekendu początek-śpiewam z uśmiechem na ustach. Pomimo tego, czego się dowiedziałam ludzie, którzy mnie wychowali zawsze będą dla mnie rodzicami. Są mi bardzo bliscy.
-Viola a może jutro byśmy się wybrały na shopping-proponuje mama. Ja zagryzam wargę. 
-Tylko, że ja nie wiem, o której wrócę. Jestem umówiona z pewną osobą na mieście. Ale może w sobotę rano?-tym razem ja wysuwam propozycję. Ona kiwa głową na znak zgody.
-Dobra księżniczko wracam do domu. Widzimy się jutro-Leon całuje mnie w policzek. Żegna się z moimi rodzicami i wychodzi. Ja ich przytulam.
-Kocham was. I to się nie zmieni. Jestem wam wdzięczna za to, co zrobiliście dla mnie, ale też zła, że to przede mną zatailiście-mówię rodzicom. Oni patrzą na mnie.
-Na prawdę cię przepraszamy. Źle zrobiliśmy. Wiemy to. Myśleliśmy, że tak będzie lepiej dla ciebie. Pomyliliśmy się. Ale teraz znasz prawdę-odpowiada mi mama. Ja się uśmiecham. Całuje ich policzki i idę do siebie. Zabieram piżamę i biegnę do łazienki. Biorę prysznic, po czym wracam do pokoju. Podłączam telefon i kładę się do łóżka. oo kilku minutach zasypiam.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Budzę się z samego rana. Przy mnie siedzi moja mama. Patrzę na nią zaskoczona.
-Jako, że jutro rano wypadło mi spotkanie w firmie dzisiaj nie idziesz do szkoły tylko ze mną na zakupy. Będziesz miała dłuższy weekend-wyjaśnia a ja na jej słowa się uśmiecham. Całuje jej policzek i od razu wstaje. Idę do łazienki i biorę szybki poranny prysznic. Myje zęby i wychodzę z pomieszczenia.  Podchodzę do szafy i wybieram na dziś ten zestaw:

Schodzę na dół i siadam z mamą przy stole i zaczynamy jeść.
-Tata w pracy?-pytam mamy. Ona kiwa głową na tak. 
-Wczoraj rozmawiał z tatą Leona oraz rodzicami Fran i Diega. Jutro wszyscy spotykamy się u nas. A Isabell wróciła wcześniej, więc biedny Leon musi dzisiaj zostać w domu-mówi się śmiejąc.
Nigdy nie lubiła Isabell. To ona stwierdziła, że ona go pewnie zdradzi i miała rację 
-Mamo, czemu nie lubisz Isabell?-pytam. Kobieta zdziwiona moim pytaniem cicho wzdycha.
-Bo widzę, że jest taka jak jej matka. Jej mama chodziła ze mną do liceum. Zaliczył ją każdy chłopak a nawet nauczyciel. Tata Isabell był stażystą w naszej szkole kilka lat wcześniej. Jej mama była po prostu puszczalska. I ona też taka jest. A Leon to fauny chłopak. Nie zasługuje na to-wyjaśnia. Tu się zgodzę. Leon na to nie zasługuje.
-Idziemy?-pyta mama. Kiwam głową na tak. Biegnę po torebkę. Wkładam do niej telefon i słuchawki, po czym schodzę do mamy. Wychodzimy z domu i jedziemy do galerii.

Do:Kotuś😻

Hej miś🐻. Jak tam u ciebie. Słyszałam, że blondi wróciła wcześniej

Od:Kotuś😻

Hej aniołku👼. Źle. Tak wróciła wcześniej i dzisiaj zabiera mnie do galerii na zakupy. Ratuj mnie.

Do:Kotuś😻

Ja też jadę na zakupy. Tylko z mamą. Więc jak wolisz.

Od:Kotuś😻

Ehhh. Jak się czujesz?

Do:Kotuś😻

Dobrze. Odezwę się potem, bo jestem na miejscu. Kocham cię misiu❤🐻

Kiedy mu odpisuje razem z mamą do galerii. Ruszamy w szał zakupowy. Po 3 godzinach zostaje nam tylko jeden sklep-Victoria Secret. Razem z mamą wchodzimy do sklepu. Spędzamy w nim kilka minut. Potem wychodzimy z galerii.
-Dobra mamuś ja lecę na spotkanie. To ważne-chowam wszystkie moje torby do samochodu i biegnę w umówione miejsce. Lucas już na mnie czeka.
-Hej-witam się z nim buziakiem w policzek. On się uśmiecha.
-Hej mała-odpowiada. Ruszamy w nieznane mi jeszcze miejsce. Podziwiam okolicę. Po 20 minutach docieramy pod prestiżową szkołę muzyczną.
-To szkoła, w której uczyła się twoja biologiczna mama-wyjaśnia mi szatyn. No to będzie ciekawie.

*Tutto per una ragione-Benji&Fede


~~~~

Witam was kochani. Kolejny rozdział przed wami. Kolejna tajemnica. W następnym rozdziale baaardzo dużo się wydarzy. Już nie mogę się doczekać. Buziaki Blanca.

6 komentarzy-Rozdział 8

15 września 2017

Rozdział 6

"Chcę, żebyś wiedziała, że słucham Twojego głosu
I że żyję tęskniąc za Tobą
Że nie ma dystansu między Tobą a mną 
Że przez moje życie będę dalej Cię kochać"*
Ja i Leon odrywamy się od siebie dopiero po kilku minutach. Chowam zawstydzony twarz w jego szyję.
-Zapomnijmy o tym-szepcze schodząc z jego nóg. On mnie przytula.
-Daj spokój. To tylko jeden pocałunek. Zwykły przyjacielski buziak. Nikt się o tym nie dowie-tym razem to on szepcze. Ja się delikatnie do niego uśmiecham.
-Dzieciaki chodźcie na kolację-do pokoju chłopaka wchodzi jego tata. Posyła nam szeroki uśmiech, kiedy zauważa, w jakiej pozycji jesteśmy. My z Leonem spuszczamy zawstydzeni głowę i schodzimy na dół. Siadamy przy stole i wszyscy razem zaczynamy jeść. Co chwilę czuje na sobie wzrok Leona, co mnie po prostu bawi. Zaczynam się cicho śmiać, w czym on mi wtóruje. Jego tata zrezygnowany kręci głową.
-Brak mi do was słów-mówi mężczyzna sprzątając po kolacji. My z Leonem głośniej się śmiejemy.
-Tato idę odprowadzić Viole-mówi szatyn. Wstajemy od stołu i kierujemy się do korytarza. Razem wychodzimy z jego domu.
-Twój tata ma nas chyba czasami dość-mówię ciągle się śmiejąc.
-Chyba na pewno. Ale cóż. Myślę, że po tylu latach się przyzwyczaił-odpowiada Leon kręcąc się ze mną.
-Musiał-szepcze mu do ucha i szybko przed nim uciekam. On zaczyna się śmiać i biegnie za mną. Zatrzymujemy się dopiero pod moim domem. Ze środka dobiegają mnie krzyki. Patrzę zdziwiona na Leona.
-Wejdziesz tam ze mną?-pytam zaniepokojona. On kiwa głową na tak. Razem wchodzimy w głąb mojego domu.
-Ale German, dlaczego ci tak na tym zależy?! Chcesz ją stracić?!-pyta podniesionym głosem moja mama. Patrzę na Leona, co raz bardziej zaniepokojona. On mnie obejmuje.
-Nie. Nie chce jej stracić. Kocham ją.  Ale ona za niedługi czas będzie pełnoletnia. A wtedy i tak wszystkiego się dowie!-i mimo to, że pierwsze zdania powiedział spokojnie ostatnie głośno wykrzyczał. Im dłużej słucham ich rozmowy tym, co raz mniej rozumiem.
-Violetta nie może poznać prawdy. Nie może wiedzieć, że nie jest naszą biologiczną córką-dodaje a ja na jej słowa zamieram. Razem z Leonem cicho wychodzimy z mojego domu. Kiedy jesteśmy od niego w bezpiecznej odległości stylami się w szatyna i zalewam się łzami. Jak oni mogli to przede mną zataić?

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


2 tygodnie później

Od dwóch tygodni nie rozmawiam z rodzicami. Nie wiedzą, że słyszałam ich rozmowę. Schodzę na dół ubrana w to:

Biorę do ręki jabłko. Przy wyjściu zatrzymuje mnie tata.
-Violetta, coś się stało? Martwimy się o ciebie z mamą-mówi mężczyzna. Prycham na jego słowa.
-Przecież ja nie jestem waszą córką-mówię, po czym wychodzę z domu. Przed bramą czeka już na mnie Leon. Od razu się w niego wtulam. On zaczyna gładzić mnie po włosach.
-Chodźmy stąd-szepcze. Razem ruszamy w stronę szkoły.
-Co się stało?-pyta mnie szatyn, kiedy już się oddalamy od domu. Ja wzdycham.
-Powiedziałam tacie, ze przecież nie jestem ich córką. Więc on wie o tym, że ja wszystko wiem-odpowiadam. Chłopak mocno mnie przytula.
-Arturo się o ciebie cholernie martwi. Powinnaś mu powiedzieć. W końcu to twój chłopak-mówi. Ja wzdycham. Wiem, że ma rację, ale na razie nie chce nikomu o tym mówić.
-Leon, wole żebyś na razie wiedział tylko ty, Fran i Diego. Nie chce nikomu mówić o tym, co się dzieje-tłumacze. On całuje mnie w czubek głowy. Idziemy razem do szkoły. Wchodzimy do środka. Od razu w oczy rzuca mi się moja paczka. Podchodzimy do nich. Arturo na powitanie całuje mnie delikatnie w usta, po czym mocno mnie przytula.
-Viola dobrze się czujesz?-pyta mnie Fede. Patrzę na niego i kiwam głową na tak. 
-Ona się po prostu nie wyspała. Ostatnio kiepsko sypia-wyjaśnia za mnie Leon. Jestem mu za to cholernie wdzięczna. Fran patrzy na mnie ze współczuciem.
-Viola wiesz już, kim jest ten chłopak, który cię obserwuje?-Pyta mnie blondynka. Ja kiwam głową na nie.
-Ciągle się zastanawiam, z której strony mam się zabrać za po szukanie informacji-odpowiadam. Patrzę na wejście do szkoły. Przy nim zauważam chłopaka, który od dłuższego czasu mnie obserwuje. Postanawiam do niego podejść.
-Kim pan jest i dlaczego mnie pan śledzi?-pytam prosto z mostu. Chłopak nic nie mówi tylko na mnie patrzy. Dotyka mojego policzka. Mrużę oczy a on po prostu mnie przytula. Zdziwiona stoję jak słup soli.
-Nareszcie cię znalazłem malutka-szepcze gładząc mnie po włosach. Ja czując się przy nim bezpiecznie mocno go obejmuje.
-Wyrosłaś na taką piękną dziewczynę. Aniołku tak bardzo za tobą tęskniłem-szepcze w moje włosy. Przymykam oczy na to jak mnie nazywa.
-I nie mów mi na pan. Jestem Lucas-odsuwa się ode mnie.
-Kim jesteś?-pytam ponownie. On wzdycha.
-Musisz się najpierw dowiedzieć innych rzeczy. Po południu będę czekał przed szkołą. Za biorę cię gdzieś-odpowiada i wychodzi. Ja wracam do przyjaciół.
-Kto to jest?-pyta Arturo. Wzruszam ramionami.
-Powiedział tylko, że wreszcie mnie znalazł i że tęsknił. Ale ja go nie znam-odpowiadam. Leon mnie mocno przytula.
-Po południu mam gdzieś z nim iść. Nie wiem gdzie, ale czuje, że ma to związek z sam wiesz, czym Leon-dodaje. Chłopak w ducha, po czym udajemy się do klasy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


Od prawie 15 minut idę z Lucasem w nieznaną mi stronę. Coraz bardziej się stresuje. Leon dla bezpieczeństwa idzie z chłopakami tuż za nami. W końcu dochodzimy pod bramę cmentarza. Patrzę przerażona na chłopaka.
-Co my tutaj robimy?-pytam. Chłopak na mnie patrzy.
-Chce ci przybliżyć rysopis pewnych ważnych osób, które mają bliski związek z tobą-odpowiada mi. Razem wchodzimy na teren cmentarza. Idziemy uliczkami aż w końcu zatrzymujemy się przy podwójnym grobie. Siadamy na ławce i się modlimy.
-Kim są ci ludzie pytam zniecierpliwiony. On odwraca głowę na grób.
-Viviana i Miguel Lopez twoi biologiczni rodzice-odpowiada. Patrzę na niego z nadzieją, że żartuje, ale nic takiego nie widzę.
-Twoja mama jednego dnia dowiedziała się, że jest z tobą w ciąży i że ma guza mózgu. Viviana to starsza siostra kobiety, która cię wychowała-dodaje. Ja nic nie mówię tylko cierpliwie czekam na kontynuację. Dostaje SMS-a, ale go na razie nie odczytuje.
-Kiedy ty się urodziłaś twoja biologiczna mama, jako rodziców podała swoją siostrę i Pana Germana. Dała ci ich nazwisko. Więc w papierach to oni są zapisani, jako twoi rodzice. Twoja mama zmarła 3 miesiące po porodzie. Nie chciała się leczyć, bo było ryzyko, że ci to zaszkodzi. Twój tata zginą tydzień później. Pijany kierowca tira przejechał na czerwonym. wjechał w niego. Zginą na miejscu. Państwo Castillo mieli ci powiedzieć całą prawdę w twoje 15 urodziny. Nie zrobili tego. Dlatego jestem tu ja. Przez najniższe kilka dni będę cię zabierał do miejsc, które wiążą się z twoimi rodzicami. Na sam koniec powiem ci, kim jestem-mówi. Moje oczy zaczynają zachodzić się łzami. Nie wiem, co mną kieruje, ale po prostu się do niego przytulam. Sama nie wiem ile tam siedzimy.

*Volverte a ver-CNCO


~~~~~

Witam was bardzo serdecznie w rozdziale 6. Odkryłam wam pierwszą tajemnice rodziny Violetty. W rozdziale 8 dowiecie się kim jest ten chłopak. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba. Buziaki Blanca

8 września 2017

Rozdział 5

"Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie."*

Po skończonych lekcjach wszyscy razem wychodzimy ze szkoły. Jakże duże jest moje zdziwienie, kiedy przed wejściem widzę moją dziewczynę. Z uśmiechem podchodzę do Isabell. Dziewczyna całuje moje usta z wielką czułością, co oczywiście oddaje. Po chwili się od niej odrywam. Zanim zdążę coś powiedzieć podbiega do nas Violetta.
-Idziesz z nami na miasto?-pyta przytulając się do mojego boku. Patrzę na Isabell, bo nadal nie wiem, co ona tutaj robi. Po jej minie widzę, że powstrzymuje wybuch.
-Spokojnie. Przyszłam tylko dać ci klucze. Twojego taty nie ma a ja z mamą jedziemy na tydzień do Hiszpanii-mówi a w jej głosie słychać zdenerwowanie. Podaje mi klucze. Biorę od niej pęk.
-Zaraz do was przyjdę tylko chwile z porozmawiam z moją dziewczyną-odpowiadam. Ona kiwa głową i odchodzi do reszty. Widzę, że mój brat od nich odchodzi. Patrzę na blondynkę.
-Dlaczego jesteś zazdrosna o Violettę?-pytam. Ona cicho pycha na moje słowa.
-Bo ona ma na ciebie ochotę. Leon ona jest w tobie zakochana-stwierdza Isabell a ja na jej słowa zaczynam się śmiać. Patrzy na mnie zabójczym wzrokiem.
-Po pierwsze gdyby była we mnie zakochana powiedziałaby mi to. Po drugie, kiedy zostawałaś moją dziewczyną po raz pierwszy powiedziałem chyba jasno, że Violetta jest najważniejszą kobietą w moim życiu i to się nigdy nie zmieni. I że dla mnie zawsze będzie na pierwszym miejscu. Tak ci powiedziałem?-pytam. Ona kiwa głową na tak.
-I wiesz od tamtej pory nic się nie zmieniło. Tak było, tak jest i tak będzie. Więc jeśli mnie na prawdę kochasz to to zaakceptuj-dodaje i bez pożegnania z nią odchodzę do mojej paczki.
-Gdzie idziemy?-pytam od razu przytulając Viole. Ona na mnie patrzy tymi swoimi dużymi brązowymi oczkami. Całuje ją w czoło, na co ona się rumieni. 
-Idziemy na pizzę gołąbeczki-mówi Diego. My z V posyłamy mu mordercze spojrzenie. Całą ekipą ruszamy w stronę pobliskiej pizzerii.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Siedząc w pizzerii z przyjaciółmi mogę spokojnie stwierdzić, że decyzja o przyjechaniu tutaj z tatą była najlepsza, jaką mogłem podjąć. W sumie kierowałem się głównie Violą, Diegiem i Fran, ale i tak nie żałuje. Poznałem na prawdę fajne osoby, z którymi złapałem dobry kontakt.
-A wy jesteście z V pewni, że wy bliźniakami nie jesteście?-pyta mnie Federico, na co po raz kolejny wszyscy wybuchamy śmiechem. Jedynie Viola jest jakby w swoim świecie. Nie reaguje na nic. Pstrykam jej palcami przed oczami, przez co na mnie patrzy.
-Co się stało kwiatuszku?-pytam obejmując szatynkę. Ona aa mój gest szeroko się uśmiecha. 
-Nie daje mi spokoju to, co powiedzieli moi rodzice-mówi a ja patrzę na nią wzrokiem proszącym o wyjaśnienie.
-Moi rodzice wrócili wcześniej z wyjazdu, bo się pokłócili-wyjaśnia. Diego krztusi się napojem w swojej buzi.
-Przecież twoi rodzice nigdy się nie kłócą-mówi Fran.
-No właśnie. Dlatego nie daje mi to spokoju-odpowiada. Ja ją mocno do siebie przytulam. 
-Mnie zastanawia, dlaczego chłopak dwa stoliki dalej nas ciągle obserwuje. A głównie, Violettę-szepcze Ludmiła. Patrzymy w tamto miejsce i faktycznie jakiś chłopak nas obserwuje.
-Ja go gdzieś już widziałam-stwierdza Viola. Patrzę na nią.
-Tylko nie pamiętam gdzie-dodaje. Odwraca się twarzą do stolika.
-Może to z nim jest związana kłótnia twoich rodziców-wysuwam wnioski.
-Nie wiem. Możliwe-mówiąc to opiera głowę na moim ramieniu.
-Załóżmy, że jest powodem ich kłótni. Ale w takim razie, kim on jest?-pyta raper. Viola patrzy się przed siebie.
-Tego muszę się dowiedzieć-szepcze. Wstajemy z krzeseł i płacąc rachunek wychodzimy z pizzerii. Rozchodzimy się w swoje strony. Ja i Viola idziemy na mały spacer po mieście. Ciągle się śmiejemy i robimy sobie dużo zdjęć. Razem spędzamy całe po południe ciągle się śmiejąca i sobie żartując.


~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

-Jak myślisz, kim może być ten chłopak?-pyta mnie Viola, kiedy razem przyrządzamy kolację.
-Nie wiem malutka. Ale to dziwne. Obserwował nas w pizzerii a potem nas śledził. Myślę, że to na prawdę ma związek z twoimi rodzicami-odpowiadam, na co dziewczyna wzdycha.
-Leon boję się-mówiąc wtulając się w mój tors.
-Ale, czego?-pytam zdziwiony.
-Tego, że oni się wpakowali w jakieś kłopoty-szepcze nadal się we mnie wtulając. Ja zaczynam gładzić ją po włosach.
-Violuś kochanie ty moje twoi rodzice są rozsądni-staram się uspokoić dziewczynę, co mi się chyba udaje.
-Może on jest jakoś powiązany z moją ciocią-wysuwa hipotezę wracając do krojenia warzyw.
-Z Angeles?-pytam. Ona kiwa głową na nie.
-Oprócz Angie moja mama miała jeszcze jedną siostrę. Z tego, co mówiła mi babcia była najstarsza z nich wszystkich. Tylko nie rozumiem, dlaczego mówiła o niej w czasie przeszłym-odpowiada.
-A mnie zastanawia, dlaczego twoja mama ci wcześniej o tym nie powiedziała. Za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. A twoi rodzice nie chcą byś ją poznała-odpowiadam jej. Ona cicho wzdycha.
-Boli mnie to, że coś przede mną ukrywają. Tym bardziej, że chodzi tutaj o mnie-stwierdza.
-Zmieńmy temat. Co to za piosenka, którą wczoraj śpiewałaś?-pytam ciekawy. Ona się uśmiecha.
-Tak jakoś na nią wpadłam. Podoba ci się?-pyta posyłając mi uśmiech. Ja kiwam głową na tak. Ona całuje mój policzek
-Zaśpiewasz mi ją potem?-pytam a ona ze śmiechem kiwa głową na tak. Do kuchni wbiega moja mała siostrzyczka rzucając się na Viole. Szatynka mocno ją przytula. Uśmiecham się na ten widok.
-Klarita, bo udusisz Viole-mówi mój tata śmiejąca się. Violcia wywraca oczami.
-Zmykajcie na górę a ja i Klara dokończymy kolacje-dodaje po czym bierze małą na ręce. Razem z Violcią udajemy się na górę.
-Będziesz kiedyś wspaniałą matką-mówię do szatynki kładąc się na łóżku. Ona siada na moich udach.
-Czemu tak twierdzisz?-pyta przytulając się do mojego torsu.
-Widzę, jaka jesteś w stosunku do mojej młodszej siostry-odpowiadam jej. Ona się cicho śmieje.
-Jest urocza i słodka. Po za tym na prawdę ją lubię-szepcze. Patrzę z uśmiechem w jej oczka. Ona chucha mi w prosto w twarz. Ja za to przewracam ją na plecy i zaczynam łaskotać. Ona za to zwija się ze śmiechu. Zawsze tak jest. Viola uderza mnie poduszką. Ja głośno zaczynam się śmiać, w czym wtóruje mi Viola.
-Wygrałam-mówi Viola ponownie na mnie siadając. Pochyla się ku mnie i delikatnie całuje mnie w policzek. Patrzę jej w oczy, przez co ona delikatnie się do mnie zbliża. Ja już całkowicie zmniejszam odległość miedzy nami i delikatnie całuje jej usta. Będziemy tego żałować.

*Nuestro camino-Violetta 2
~~~~

Witam was bardzo serdecznie w rozdziale 5. Mamy beso Leonetty. Kto się cieszy? No muszę wam powiedzieć, ze ich relacja będzie skomplikowana. Mam nadzieje, że rozdział się wam spodobał. Buziaki Blanca.

1 września 2017

Rozdzial 4

"Chcę tylko
Trzymać cię za rękę
Być przy tobie
Oh, oh oh
Dać ci całusa
Być twoim Romeo
Przełammy lody
Chcę tylko
Żebyś była
Moją księżniczką"*

Jesteśmy już w kinie od 10 minut a na ekranie nadal widnieją reklamy. Zaczyna mnie to powoli nudzić. Opieram niepewnie głowę na ramieniu mojego towarzysza. On w odpowiedzi na mój gest obejmuje mnie i zaczyna gładzić po ramieniu. Uśmiecham się na ten gest i patrzę na ekran gdyż właśnie zaczyna się film. Z zaciekawieniem oglądam każdą scenę. Po 2 godzinach wychodzimy zadowoleni z sali. Jestem zadowolona, bo film był na prawdę bardzo ładny.

–Podobał ci się film?–pyta mnie mój dzisiejszy towarzysz. Ja na niego lekko spoglądam.
–Nawet nie wiesz jak bardzo –odpowiadam i szerzej się uśmiecham. On także posyła mi uśmiech.
–Mi też. Był całkiem ciekawy, mimo, że był to romans–śmieje się. Ja wywracam oczami.
–Chodź. Odprowadzę cię do domu–mówi i łapie mnie za rękę. Kierujemy się w stronę mojego domu cały czas rozmawiając. Dowiaduje się o nim wielu ciekawych rzeczy.
–Więc jesteśmy na miejscu. Dziękuje ci za ten wspaniały wieczór. Świetnie się bawiłam–mówię patrząc mu w oczy. On poszerza swój uśmiech. Pochyla się i składa na moich ustach czuły pocałunek. Lekko zaskoczona nie wiem, co mam robić. Dopiero po chwili oddaje pocałunek. Oboje się uśmiechamy zatracając się w pocałunku. Po kilku minutach się od siebie odrywamy. 
–Do jutra mała–szepcze mi do ucha, po czym odchodzi w stronę swojego domu. Ja sama także idę do środka. Jakże ogromnym zaskoczeniem dla mnie jest, kiedy widzę na kanapie moich rodziców. Co oni tutaj robią skoro mieli wrócić dopiero za prawie 2 tygodnie?
-Co wy tutaj robicie?-pytam zaskoczona siadając obok nich na kanapie. Oni na mnie patrzą.
-Trochę się posprzeczaliśmy i postanowiliśmy wrócić wcześniej-wyjaśnia mi mój tata. Patrzę na nich jeszcze bardziej zdziwiona. Przecież oni nigdy się nie kłócili.
-Jakbyś myślał logicznie to by kłótni nie było-syczy w jego stronę moja matka. On wzdycha i idzie do gabinetu. Patrzę na mamę zaniepokojona. Ona nic nie mówi tylko idzie do kuchni. Ja natomiast kieruję się do mojego pokoju. Biorę do ręki mój pamiętnik i zaczynam w nim pisać.


Drogi pamiętniku!

Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Randka z Arturo była świetna. A pocałunek jeszcze lepszy. Nadal mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam namawiając Leona do tego by wrócił do Isabell, ale kiedy widzę, jaki jest szczęśliwy wiem, że takiego chce go widzieć już zawsze. Dodatkowo nie daje mi spokoju sprawa z rodzicami. Dlaczego się pokłócili skoro każdy problem zawsze rozwiązywali rozmową? Nie wiem, co mam o tym myśleć.

Kończę wpis i odkładam pamiętnik na szafkę nocną. Schodzę na dół i siadam przy pianinie. Zaczynam grać melodię, która ostatnio wpadła mi do głowy. Zaczynam śpiewać pierwsze słowa piosenki. 


Odkryłam, że w moim lustrze
Jest coś więcej niż
Moje odbicie
Nie ma sposobu, by to ukryć
Nie ma rozumu, który pokona serce
Odkryłam, że istnieje strach
I zauważyłam, że nie daje mi marzyć

I może dziś jest ten 
Właściwy moment
Żeby skoczyć trzymając
się za rękę

I ani chwili dłużej
Wiem, że mogę marzyć
Chcę śpiewać
Uczynić marzenia prawdziwymi
Wiem, że możemy wierzyć
I nic nas nie zatrzyma

Dzisiaj chcę śpiewać
A strach nie wróci
Bo mój anioł stróż
Wie, którą drogą mnie poprowadzić**

Kiedy kończę słyszę za sobą oklaski. Odwracam się a moim oczom ukazuje się Leon. Uśmiecham się do niego. Chłopak siada obok mnie.
-Jak tam było na randce?-pyta mnie od razu w tym czasie spoglądając na nuty oraz tekst piosenki. Uśmiecham się.
-Było fajnie. A na koniec mnie pocałował-mówię rozmarzona opierając głowę na jego ramieniu. W tym samym czasie z kuchni wychodzi moja mama.
-Dobry wieczór-mówi Leon do mojej mamy. Ona podchodzi i mocno go przytula.
-Hej Leon-mówi i całuje go w czubek głowy. Leon się śmieje.
-Jak ja cię dawno nie widziałam-dodaje niszcząc mu włosy. Mina Leona bezcenna. Nie wytrzymuje i zaczynam się śmiać. Moja mama podnosi ręce w geście poddania i idzie z uśmiechem na górę.
-Czy twoja mama zawsze musi niszczyć mi fryzurę?-jęczy jak mały chłopiec, który po raz kolejny nie dostał od mamy cukierka.
-Ona to po prostu lubi Leoś-mówię wtulając się w jego ciało. On mnie obejmuje i sadza na swoich kolanach.
-Cieszę się, że jesteś szczęśliwa aniołku-mówi cicho chowając twarz w moją szyję. Ja zaczynam się bawić jego włosami. 
-Viola, myślisz, że uda mi się zbudować z Isabell szczęśliwy i trwały związek?-pyta szepcząc te słowa w moją szyje. Ja cicho wdycham.
-Mam nadzieje, że tak, ponieważ chce cię widzieć takie szczęśliwego już zawsze-odpowiadam, po czym całuje go w głowę. On się szeroko uśmiecha i całuje mnie w szyje. Po moim ciele przechodzi przyjemny dreszcz.
-Zostaniesz ze mną na noc?-pytam. On kiwa głową na tak. Ciągnę do swojego pokoju. Daje Leonowi jego rzeczy. On idzie jak mniemam do łazienki. Ja kieruje się do drugiej. Biorę szybki prysznic. Po 20 minutach wychodzę. Suszę włosy i ubieram piżamę. Wracam do pokoju gdzie znajduje się Leon.
-To, co? Lecimy spać księżniczko–mówi i ciągnie mnie na łóżko. Śmieje się głośno wtulając w jego ciało. On mnie przytula i nas nakrywa. Tak zasypiamy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy rano się budzę nie dostrzegam obok mnie Leona. Od razu smutnieje. Miałam nadzieję, że rano się w niego wtulę. Cicho wzdycham i biorę do ręki telefon. Widzę godzinę 6:30 rano. Do mojego pokoju wchodzi szatyn z taca pełną jedzenia.
-Dzień dobry Panienko Castillo-mówi i stawia tacę na moich nogach. Całuje mój policzek. Szerzej się uśmiecham.
-Witaj Leonie-odpowiadam i wtulam się w jego tors. Chłopak składa na mojej głowie czuły pocałunek.
-Zajadamy?-pyta mnie Leoś. Kiwam głową na tak. Razem z Leosiem zaczynamy jeść śniadanie.
-Mogę ci wybrać zestaw do szkoły?-płyta szatyn, kiedy kończymy jeść. Ja kiwam głową na tak i idę ogarnąć swoją fryzurę. Postanawiam po prostu je wyprostować. Wychodzę z łazienki a Leon podaje mi ten zestaw:

Ja szybko się przy nim przebieram. Wiem, że nie muszę się go wstydzić. Razem wychodzimy z mojego pokoju.
-Skąd ty masz w ogóle rzeczy i książki?-zadaje mu pytanie. On się cicho śmieje.
-Tata mi przywiózł wczoraj wieczorem. Poprosiłem go o to-odpowiada mi. Ja uderzam go w ramię. Ciągle się śmiejąc udajemy się do szkoły.
-Wiesz cio?-pytam go słodziutkim głosem. Patrzy na mnie wzrokiem, przekazując mm i abym mówiła dalej.
–Czasami mam wrażenie, że znasz mnie lepiej niż moi własni rodzice-szepcze bawiąc się jego włosami. On się szeroko uśmiecha.
-A może to nie wrażenie? Tylko szczera prawda. A ja czytam w twoich brudnych myślach-mówi zaczynając mnie łaskotać. Ja zaczynam się głośno śmiać. On dumny z siebie bierze mnie na ręce i wnosi do szkoły. Wszyscy patrzą na nas jak na debili a Fran i Diego śmieją się jak tylko nas widzą.
-Patrz Diego, jaka szczęśliwa-mówi Fran przez śmiech. Kiedy do nich podchodzimy, Leon odstawia mnie na ziemię. W podzięce całuje jego policzek. Nagle czuje jak od tyłu ktoś mnie obejmuje. Składa pocałunek na moim policzku.
-Hej piękna-szepcze mi do ucha Arturo. Uśmiecham się i odwracam w jego stronę.
-Hej Arturo-mówię posyłając mu szeroki uśmiech. Brunet wita się z resztą. Tak zaczyna się jakże nudny dzień w szkole.

*Mi princesa-Violetta 3
**Descubri-Violetta 3

~~~~

Witam was bardzo serdecznie pierwszego wsześnia. Czy tylko dla mnie ten dzień nie jest początkiem nowego roku szkolnego? Napiszcie w komach kiedy wy wracacie do szkoły. Mamy randkę Arturo i Violi. Później nocowanko leonetty. Następny rozdział już za tydzień. Do zobaczenia Blanca.