20 września 2016

Rozdział 8:Rozmowa

Jorge
Jorge co się działo dzisiaj w nocy, że do mnie dzwoniłeś?-pyta mnie Tini.
-Oh Tini. To było coś strasznego.-mówię. Jak przypominam sobie dzisiejszy sen od razu w moich oczach pojawiają się łzy.-Ten sen był taki realny.-dodaję po chwili.
-Poczekaj. O czym ty mówisz? Jaki znowu sen?-pyta zdezorientowana.
-Śniło mi się że Lodovica do Ciebie strzela a ty...umierasz. Później ja też popełniłam samobójstwo. A najgorsze jest to, że w tym śnie ty spodziewałaś się naszego dziecka.-mówię. Ten sen mnie przeraził. Bałem się o życie mojego aniołka,ale naprawdę nie rozumiem o co chodziło z tą ciążą.
-Wow. To musiało na serio być straszne. Ale nie rozumiem o co chodzi z tą ciążą.-komentuje moją mini opowieść. W jednym się zgadzamy.-No już spokojnie. Nic mi nie jest przystojniaku.-dodaje głaszcząc mnie po włosach  i całując delikatnie w policzek. Kiedy jej usta się odrywają, w miejscu gdzie spoczywały czuję przyjemne mrowienie. Spoglądam jej w oczy. Są jak morze roztopionej czekolady. Mocno mnie do siebie przytula. W tak krótkim czasie zaczęła znaczyć dla mnie tak wiele. Jest cudowną osobą. Kiedy się od siebie oddalamy nie wiele myśląc daję jej delikatnego całusa w usta. Nie żeby coś, ale nie myślałem co robię. Tini odwzajemnia mój pocałunek, przy okazji go pogłębiając. Kiedy jednak orientuję się co robimy odrywa się ode mnie i patrzy mi w oczy.
-Ja...Ja przepraszam.-mówię.-Nie wiem co we mnie wystąpiło Tini. Naprawdę Cię przepraszam.-dodaję trochę panikując. Ona mnie tylko ponownie przytula.
-Spokojnie. Nic takiego się przeciesz nie stało.-opowiada.-Mam tylko pytanie. Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie pocalowałeś?-pyta odsuwając się ode mnie.
-Nie wiem. To...to był impuls.-mówię.-Jesteś zła?-zadaje jej pytanie. Ona kiwa głową na nie. Przytula się do mnie nie wiem który już raz dzisiejszego dnia. Ja odwzajemniam jej uściski. Nagle za jej plecami widzę Lodo. Odklejam się od niej, a ona patrzy na mnie zdziwiona. Ja tylko niemo mówię imię Lodovica. Ona kiwa głową że rozumie. Przytula mnie i daje buziaka w policzek.
-Część Jorge. Zadzwoń wieczorem.-mówi i odchodzi. Ja także wstaje z ławki i zmierzam w stronę Włoszki. Kiedy czarnowłosa mnie zauważa także zaczyna iść w moim kierunku.
-Hej.-witam się z Lodo kiedy już stoję na przeciwko niej.
-Hej.-odpowiada.-Wszystko okej? Wczoraj jak rozmawiałam z Mechi to słyszałam że nie jest z tobą najlepiej.-dodaję. Ja nie wiem co powiedzieć. W końcu składam jej pewną propozycję...
-Może się przejdziemy?-pytam. Chcę zyskać na czasie bo kompletnie nie wiem jak zacząć z nią rozmawiać. Ona kiwa głową na tak więc powolnym tempem ruszamy w stronę wyjścia z parku.-Lodo posłuchaj.-w końcu zaczynam mówić.-Wiesz że Cię lubię, prawda?-pytam. Ona tylko to potwierdza skinieniem głowy.-I wiesz też, że uważam Cię za najlepszą przyjaciółkę?-ona po raz kolejny kiwa głową.- Powiedziałabyś mi gdybyś była we mnie zakochana,prawda?-pytam po raz kolejny. Ona tylko na mnie patrzy. Widzę w jej oczach strach. Jestem ciekawy czy powie prawdę.
-Tak. Oczywiste jest to żebym ci powiedziała.-odpowiada na zadane przeze mnie pytanie. Boli mnie to że kłamie.
-Dlaczego kłamiesz?-pytam. Jej wzrok zmienia się ze nerwowego na przerażony.
-Nie...nie kłamie.-mówi. Ja jej nie wierzę.
-Kłamiesz.-zwracam się do niej, stając z nią twarzą w twarz.-Już wszystko wiem Lodovica. Wiem, że jesteś we mnie zakochana. Więc przestań zaprzeczać!!-podnoszę głos. Wkurza mnie to, że ona nawet w takiej sytuacji nie potrafi być ze mną szczera.
-Skąd to wiesz?-pyta. No tak teraz tylko będzie ją obchodzić, ale ja nie powiem. Nie wsypie mojej siostry. Moje relacje z nią bardzo się zmieniły od kąd zerwałem ze Stephi. Są cieplejsze,a my dwoje jesteśmy bliżej siebie.
-Nie ważne. Ważne że wiem. Dlaczego mi nie powiedziałaś?-pytam. Mam jej to trochę za złe. -Powiedzenie czegoś takiego najlepszemu przyjacielowi nie jest łatwe.-mówi.
-Szczerość to podstawa. A ty nie byłaś ze mną szczera. To boli mnie najbardziej.-odpowiadam jej. Patrzy na mnie a w jej oczach widzę smutek.
-Jorge,kto ci to powiedział?-pyta po raz kolejny. Ja w to po prostu nie wierzę. Czy ją w tej chwili na prawdę obchodzi tylko to.
-Nie ważne kto mi powiedział powiedziała. To moja sprawa skąd to wiem. Zawiodłem się na tobie Lodo.-kończę I odchodzę. Cholernie mnie zraniła nie mówiąc mi prawdy. Nagle słyszę dźwięk, który informuje mnie, że dostałem SMS-A. Sprawdzam od kogo on jest.  Okazuje się że napisała Tini.

Od:Aniołek<3
Jak skończysz gadać z Lodo to napisz. Martwię się kochanie ❤

To słodkie. Wybieram numer mojej księżniczki. Po kilku chwilach słyszę jej głos.

-Hej misiu. Jak rozmowa?

-Źle. Ona kłamała patrząc mi prosto w oczy.
-Współczuję. I to bardzo.
-To boli. To tak cholernie boli kiedy bliska ci osoba nie jest z tobą szczera.
-Wiem kochanie. Wiem.
-Cieszę się że Cię poznałem.
-Ja też się cieszę. I to bardzo. Dobra muszę kończyć bo siostra przyjechała.
-Okej. Buziaki piękna.
-Buziaki. Pa.
-No pa.
-Jorge!!
-Tak?
-Pamiętaj że jak coś to zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze będę obok Ciebie.
-Dziękuję.
-Pa kochanie.
-Pa królewno.

Kończę rozmowę z Tini. To urocze jak bardzo się o mnie martwi.  Z myślą o niej, przychodzi myśl,o dzisiejszym pocałunku. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Podświadomie chyba pragnąłem tego, od kąd tylko ją spotkałem. Dzisiaj po prostu nie wytrzymałem. Poniosły mnie z lekka emocje. Ale nie żałuję. Było cudownie. Gdybym mógł zrobiłbym to poraz kolejny. Poza tym pod czas pocałunku poczułem takie dziwne ciepło rochodzące się po moim ciele. Jej bliskość wywołuje u mnie dość silne odczucia. I W sumie teraz nasówa mi się na myśl pytanie:Czy ja coś do niej czuję?



Tini
Po powrocie do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu. Wiele się wydarzyło. Pocałunek z Jorge,wspólne popołudnie. Świetnie się bawiłam. Współczuję mu trochę sytuacji z Lodo. Nie chciałabym się nigdy w takiej znaleźć.
-Tini mówię do Ciebie.-krzyczy moja siostra.
-Przepraszam. Zamyśliłam się.-mówię do Stephi.
-No spk. I pewnie myślałaś o Jorge. Mam rację?-pyta z uśmiechem. Na samą myśl o Jorge moje ciało zalewa fala ciepła.-Czyli mam rację.-dodaje z satysfakcją.
-Nie. Nie myślałam o nim.-mówię choć wiem że to nie prawda.
-Jasne. A ja jestem zakonnicą.-odpowiada. Obie zaczynamy się śmiać z jej słów.
-No okej. Masz mnie.-przyznaje się jej.
-Uuuuuuhuuuuuu.-piszczy moja siostra. Ona jest taka sama jak ja, czyli pozytywnie jebnięta.
-Co się dzieje!!??-do mojego pokoju wpada zdezorientowana mama. Ja zaczynam się śmiać jak szalona a Stephi razem ze mną. Moja mama patrzy na nas jak na debilki.-Steph dlaczego piszczałaś?-pyta.
-Bo...Bo...Bo Tini się zakochała w Jorge.-odpowiada blondi przez śmiech.
Zachowujemy się jak jakieś nienormalne.
-Spa...Spa...spadaj blondi-odpowiadam dusząc się ze śmiechu.
-Dziewczyny uspokujcie się. Ja was zostawiam.-mówi mama i wychodzi z pokoju. Ja i Stephi się uspokajamy.-Skąd w ogóle u Ciebie myśl że się zakochałam w Jorge?-pytam Stephi.
-To widać. -odpowiada. Posyłam jej spojrzenie mówiące: Co?-Jak o nim mówisz to świecą ci się oczy, a jak tylko o nim wspomniałam to od razu twój uśmiech stał się bardzo szeroki.-tłumaczy. Mam ochotę jej teraz powiedzieć jesteś pojebana, ale się powstrzymuje.
-Stephi mama przyjechała.-dobiega nas krzyk mojej mamy z dołu. Żegnam się z siostrą,po czym ona wychodzi. Ja zostaję sama. Patrzę na zegarek i widzę że jest już 8 wieczorem. Idę do łazienki ubieram się w swoją koszulę nocną, wykonuje wszystkie wieczorne czynności i wracam do pokoju. Kładę się na łóżku i zaczynam myśleć nad tym co powiedziała mi siostra. Dopiero teraz zaczynam rozumieć że ona może mieć rację. Ja chyba na serio zakochałam się w Jorge.


Lodo
Od kąd tylko wróciłam do domu, siedzę u siebie w pokoju. Nie chciałam żeby Jorge tak się o tym dowiedział. Nie chciałam żeby w ogóle się dowiedział. Nie powinnam go okłamywać , wiem o tym. Tylko że ja nie umiałam powiedzieć mu prawdy. Nie chciałam mu mówić, bo bałam się że go stracę. A teraz i tak go straciłam. Widziałam dzisiaj go z Tini. Całowali się. Tak bardzo chciałabym być na jej miejscu. Tak wiem. To moja przyjaciółka i powinnam się cieszyć jej szczęściem. Ale nie potrafię. Taka jest już miłość. Ja nie mam na to wpływu.

Następnego dnia


Tini
Wstałam dziś o godzinie 13. Od razu sprawdzam telefon. Widzę że mam jedną wiadomość od Lodo.

Od:Lodo
Możemy się jutro spotkać?

Wiadomość została wysłana wczoraj. Odpisuje jej.

Do:Lodo
Jasne. O 16 w naszej ulubionej kawiarni?

Dawno się z nią nie widziałam. Po chwili dostaje odpowiedź.

Od:Lodo
Ok.

Odkładam telefon. Idę do łazienki. Tam.wykonuję wszystkie poranne czynności i ubieram ten zestaw:
Wychodząc z domu słyszałam rozmowę mamy z moim starszym bratem. O umówionym czasie jestem już na miejscu. Tam.widzę już moją przyjaciółkę. Witam się z nią i siadam na przeciwko niej.
-Tini pewnie wiesz o sprawie ze mną i z Jorge.-mówi. Ja tylko kiwam głową na tak.
-Wszyscy wiedzą.-odpowiadam. Trochę jej współczuję.
-To nie tak miało być.-mówi. Po jej oczach płyną łzy.-Nie chciałam mówić mu bo bałam się że nie.będzie chciał mieć ze mną nic wspólnego. A teraz i tak mnie nie nawidzi.-dodaję cała zalana łzami. 
-Daj mu czas. Z czasem mu przejdzie.-mówię. Jorge potrzebuje czasu. A przynajmniej tak myślę. Nie chcę aby ona cierpiała.
-Skąd to wiesz?-pyta.
-Nie wiem. Tak myślę.-odpowiadam. Widzę że nad czymś się zastanawia.
-Mogę Cię o coś spytać?-na jej słowa kiwam głową na tak.-Ty i Jorge jesteście razem prawda?-zadaje mi pytanie. Ja patrzę na nią zdziwiona.
-My...


****
Witajcie kochani.
Wracam po 2 miesiącach.
Wiem długo.
Ale moja wena pojechała sobie 
na wakacje i nie dawno
wróciła.
9 powinna być szybciej.
Kocham i przepraszam Viola

15 komów(nie licząc miejsc i spamów)=KOLEJNY ROZDZIAŁ