23 grudnia 2016

Święta,święta,święta!

Witajcie kochani. Jak każdy z was wie zbliżają się święta. A co za tym idzie-przerwa świąteczna w szkołach. I takim oto sposobem ogłaszam że do 2 stycznia mam wolne od szkoły. A jeszcze lepsze jest to, że n=2 tygodnie później zaczynam ferie.Więc w tym czasie całkowicie się poświęcę blogowi i książkom na Wattpadzie. A korzystając z okazji,że mam taki luźny post chciałabym wam złożyć życzenia.

Życzę wam zdrowia,szczęścia,pomyślności,dużo radości,cudownych prezentów,spełnienia marzeń,pogodnych świąt,pijanego sylwestra i szczęśliwego nowego roku. Żebyście zawsze w siebie wierzyli. Każdy z nas jest wyjątkowy i nie pozwólcie sobie wmówić,że jest inaczej.
Buziaczki Viola.




9 grudnia 2016

Rozdział 11

Jorge
Kiedy usta moje i Tini spotkały się w pocałunku, świat tak jakby się zatrzymał. Nie liczyło się nic, oprócz nas. Jej słodkie usta tak cudownie pieściły moje. Po kilku minutach się od siebie odrywamy.
–Jak możesz, Jorge!!!–krzyczy Mechi. Patrze na nią zrezygnowany.
–Mercedes, uspokój się–mówi Ruggero,który nie wiem skąd się tutaj wziął. Mercedes na niego patrzy.
–Ruggero,on zranił Lodovice. Popierasz to?!–pyta podniesionym głosem. Słysze jak Tini wzdycha.Patrze na nią.
–On tylko pocałował dziewczynę, którą kocha–tym razem głos zabiera jubilatka. Tini podnosi głowę.
–Jakiś czas temu Lodovica sama stwierdziła, że nie będzie jej przeszkadzał mój związek z Jorge. Stwierdziła,że ja i Jorge powinniśmy być razem. A teraz się wścieka. Najpierw mówi jedno, a potem robi coś zupełnie innego–mówi Tini. Wszyscy patrzą na nią zaskoczeni. Nigdy nie mówiła o tym, że rozmawiała z Lodovicą na taki temat.
–Lodovica tak powiedziała?–pyta moja siostra z zaskoczeniem w glosie. Szatynka kiwa głową na tak.
–Posłuchaj mnie Mechi–ja bardzo lubię Lodovice. Jest moją przyjaciółką, ale nie może się tak zachowywać. To rani nie tylko mnie, ale też Jorge–odpowiada jej Tini. Zabiera swoje rzeczy i wychodzi. Ja idę za nią. Doganiam ją i obejmuje. Ona na mnie patrzy.

Tini

Wtulam się w ciało Jorge. Jestem przy nim taka szczęśliwa. Szkoda tylko, że przez moją najlepszą przyjaciółkę to szczęście nie może trwać dłużej.
-Tini, odprowadzić Cię do domu? Jutro wyjeżdżamy bardzo rano-mówi mi na ucho chłopak. Patrze na niego i słabo się uśmiecham. Kiwam głową na tak. Chłopak odprowadza mnie pod same drzwi domu. Na naszych twarzach widnieją uśmiechy. Jorge się pochyla w moją stronę i składa na moich ustach pocałunek. Tak bardzo pragnę,by był blisko mnie. Chciałbym aby był kimś więcej niż moim przyjacielem,ale wiem, że nie mogę skrzywdzić mojej przyjaciółki. Chociaż ona krzywdzi mnie. Odrywamy się od siebie, po czym wchodzę do domu. Kurtkę i buty ściągam w korytarzu. Kieruję się do mojego pokoju. Pakuje walizkę na wyjazd. Kiedy kończę kieruję się do łazienki,gdzie wykonuje wieczorne czynności. Wychodzę z pomieszczenia i kładę się do łóżka. Próbuję zasnąć ale w mojej głowie pojawiają się wspomnienia chwil,spędzonych z Blanco. Po moich policzkach płyną łzy. Dlaczego ja i Jorge nie możemy po prostu być razem. Cieszyć się naszą miłością i bliskością która się między nami zrodziła. Moje rozmyślenia, w pewnej chwili przerywa dzwoniący telefon. Odbieram nie patrząc kto dzwoni.

–Halo?
–Hej Tini
–Hej. Coś się stało,że dzwonisz Jorge?
–Nie. Po prostu chciałem usłyszeć twój głos.
–To miłe. Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane?
–Mówisz o nas?
–Tak, Jorge. Zachowanie Lodo tak bardzo mnie rani, a ja nadal nie chce ranić jej.
–Tini,maleństwo nie płacz.
–Nie potrafię. Kocham Cię, Jorge.
–Ja ciebie też. Dlatego ten weekend spędzimy razem. Nic innego nie będzie się liczyło. Tylko my,nasza miłość i ta bliskość której pragniemy oboje. Nigdy nie zapomnisz tego weekendu. Obiecuje.
–Widzimy się jutro?
–Tak. Śpij dobrze.
–Ty też.
–Pa.
–Pa.

Rozłączam się. Po tej rozmowie oczy same mi się zamykają. To niesamowite jak Jorge na mnie działa.



–Aaaa. Jorge,tak. Mocniej skarbie–jęcze chłopakowi do ucha. Szatyna mocno mnie całuje i zaczyna mocniej ruszać biodrami. Uwielbiam się z nim kochać.
–Maleńka zaraz dojdę–szatyn sapie mi prosto w usta szybko się we mnie poruszając. Ja sama czuje, że jestem już u kresu. Po kilku pchnięciach oboje dochodzimy w tym samym czasie. On jest taki niesamowity.


Budzę się cała zalana potem. Skąd u mnie takie sny? Patrze na zegarek. Jest godzina 5:30. Na 6 jestem umówiona z Jorge. Wstaje i udaje się do łazienki. Wykonuje poranne czynności. Ubieram ten zestaw:

Robię sobie makijaż,czeszę włosy i związuje je w kucyka. Kiedy kończę wkładam rzeczy do kosmetyczki,która ląduje w torbie. Wychodzę z domu i idę w miejsce gdzie umówiłam się z Jorge. Szatyn już na mnie czeka. Wkładam walizkę do bagażnika i siadam obok niego w samochodzie. Daje mu buziaka w policzek na powitanie, Szaty się cicho śmieje i rusza. Po 3 godzinach dojeżdżamy na miejsce. Kiedy wysiadam zauważam piękną wille:


Patrze na dom. Jest piękny i duży. Czuje jak chłopak mnie obejmuje.
-Chodź skarbie. Idziemy do środka-mówi. Łapie mnie za rękę i prowadzi do wnętrza domu. Pierwsze co rzuca się w oczy po wejściu do środka to przestronny,beżowy salon. Obok jest kuchnia.
-Jak pójdziesz tym korytarzem w lewo-pokazuje mi szatyn-będziesz miała bibliotekę,gabinet i łazienkę-dodaje. Ja tylko kiwam głową,dając mu znak,że rozumiem. Kieruje się na górę,a Jorge idzie nam zaparzyć herbatę. Pierwsze pomieszczenie do jakiego trafiam to sypialnia. Pomieszczenie jest urządzone w kolorze brązowym z czarnymi detalami. Całość daje wspaniały efekt. Kolejne pomieszczenie to łazienka. Urządzona w kolorach zieleni daje fajny wiosenny nastrój. Na górze są jeszcze 3 pokoje i chroniony basen. Wracam do sypialni. Na łóżku już siedzi Jorge. Postanawiam zrobić coś szalonego. Podchodzę cicho do łóżka i siadam na nim okrakiem. Przez to,że mnie nie widział i nie słyszał trochę się przestraszył.
–Podoba się dom?–pyta obejmując mnie w tali. Ja wtulam twarz w jego szyje. Ma zajebiste perfumy.
–Tak. Jest piękny–odpowiadam. Odsówam się na taką odległość,aby móc spojrzeć mu w oczy.–Ale ty jeteś ładniejszy–dodaje i wbijam się w jego usta. Na początku jest zaskoczony,ale po chwili oddaje mój pocałunek i go pogłębia. Kiedy otwieram usta aby zaczerpnąć powietrza,on to wykorzystuje i wkłada mi do buzi swój język. Ja także dokładam swój. Co my robimy?

****


Hejka wam wszystkim. Jest i kolejny rozdział. A w nim dużo się dzieje. Mamy wyjazd Jortini. Jednak zdaje sobie sprawe, że zjebałam końcówke. W ogóle ten rozdział miał wyglądać inaczej, ale postanowiłam, że jeszcze sobie poczekacie. Możecie być jednak pewni, że podczas tego wyjazdu coś się wydaży. Propo zajmowania miejsc-jeśli chcecie napiszcie pod najnowszym postem na blogu. Buziaki Viola

Ps: Zapraszam was na moje 2 konto na google +  Leyla Love .

7 grudnia 2016

Rok bloga

Witajcie moi kochani czytelnicy. Dzisiaj mamy dzień 7 grudnia czyli, że dokładnie rok temu został założony ten blog. Jestem bardzo szczęśliwa i wszystkim wam podziękować. Cieszę się,że jesteści ze mną i, że mnie wspieracie. Więc może przede do statystyk. No to tak:
—2 historie w tym jedna trwa.
—12 697 wyświetleń
—193 komentarze

Czy jakieś szczegulne podziękowania? Na pewno dla mojej bff,bo to ona dała mi pomysł na bloga. Wszystkim czytelnikom którzy są ze mną cały czas. Bardzo was kocham. Niedługo pojawi się rozdział. Planuje także rozdział z okazji tego, że mija już rok. No i co? Do zobaczenia w kolejnym poście. Buziaki Viola

1 grudnia 2016

Q&A, konkurs na OS i zajmowanie miejsc

Witajcie kochani. Z okazji tego, że 7 grudnia minie rok od założenia bloga, wpadłam na pomysł, żeby zorganizować Q&A oraz konkurs na One Shota. Pytania możecie mi zadawać do 6 grudnia. Odpowiem wam na nie wszystkie. Pytania zadajecie pod tym postem. I tylko tutaj. Jeżeli chodzi o konkurs to prace możecie wysyłać mi od dnia dzisiejszego do 15 grudnia na e-maila: vilsforever@gmail.com . Wymagania:
*One shot musi być związany z serialem Violetta lub Soy Luna. Możecie też pomieszać bohaterów obu seriali. Niech poniesie was wyobraźnia.
*Praca musi być wasza
*Minimum 800 słów
*Wasze inicjały lub podpis
*Nie musicie mieć bloga by wziąć udział w konkursie
*Czas macie do 15 grudnia
*Jeżeli bierzecie udział w komach napiszcie B.U

Nagrody za konkurs pojawią się w zakładce utworzonej dzisiaj wieczorem. Ostatnia sprawa to zajmowanie miejsc. Jeżeli chcecie abym zajmowała wam miejsca po rozdziałami napiszcie w komentarzach pod postem. 3 RAZY NIE WRÓCENIE DO MIEJSACA=KONIEC ZAJMOWANIA.To na tyle. Rozdział pojawi się nie długo. Buziaki Viola

21 listopada 2016

Rozdział 10

2 miesiące później
Tini
Siedzę właśnie u siebie w pokoju. Od 2 miesięcy moje relacje z Jorge nie są dobre. Sytuacja z Lodo wszystko zmieniła. Unikam go, ponieważ nie chcę stracić przyjaciółki. Szkoda tylko, że trzymanie się od niego z daleka jest coraz trudniejsze. Każdego dnia tęsknota za nim daje o sobie coraz bardziej znać. Zakochuje się w nim coraz bardziej. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk, informując mnie o tym, że ktoś przysłał mi SMS-a. Biore telefon i sprawdzam od kogo dostałam wiadomość. Okazuje się, że jest ona od Cande. Czytam ją.

Od:Cande:)

Hej Tinita. Jutro organizuje impreze urodzinową? Będziesz?

Do:Cande:)
Jasne. Na którą mam być?

Od:Cadne:)
14. Pasuje ci?

Do:Cande:)
Tak jasne. Widzimy się jutro.

Odpisuje przyjaciółce. Nie dostaje odpowiedzi. Podchodzę do szafy i wybieram rzeczy na jutro. Potem zabieram telefon i torebke, po czym wychodze z domu. Idę do parku, a do kładnie w miejsce gdzie poznałam Jorge. Siadam na ławce i zamykam moje oczy. Przypomina mi się ten moment. Po moich policzkach zaczynają płynąć łzy. Dlaczego to wszystko musi być tak skomplikowane. Nagle czuje jak ktoś siada obok i mnie przytula. Wtulam się w Jorge. Skąd wiem, że to on? Po zapachu perfum. Tylko jego tak cudownie pachną.
–Co się stało aniołku?–zadaje mi pytanie. Ja zaczynam płakać jeszcze bardziej. Ta odległość tak cholernie boli.–Skarbie już. Nie płaczemy–dodaje. Ja się od niego odsówam. On głośno wzdycha.
–Co ty tutaj robisz?–pytam go. Jego obecność mi nie pomaga. Wręcz przeciwnie potęguje mój smutek.
–Chciałem powspomiać. Tęsknie za tobą. Nie odzywasz się do mnie. Całkowicie się ode mnie odsunęłaś–mówi. Ja na niego patrze. On swój wzrok ma skupiony na jakimś punkcie przed sobą.–Ta odległość między nami tak cholernie boli Tini. Dlaczego nie pozwalasz mi być blisko?–pyta. Ja już całkowicie się rozklejam.
–Nie chce ranić Lodovici. Zrozum to–odpowiadam mu.
–Czyli to przeznią. To wszystko wina Lodo. Jak zawsze niszczy wszystko na czym mi zależy–mówi. Patrze na niego zdziwona tym co usłyszałam. Jak zawsze? O czym on mówi.–Tini, Cande jutro organizuje impreze. Pójdźmy tam razem. A w piątek wyjedźmy razem na weekend. Spędzimy razem czas i wszystko sobie wyjaśmy–proponuje. Jestem lekko zdezorientowana jego prośbą. Nie wiem co mu odpowiedzieć. W końcu po minutach się odzywam.
–Zgadzam się–mówię.–Ale obiecaj, że nikt się nie dowie–dodaje. On tylko kiwa głową na tak. Przytula mnie do siebie.
–Kocham Cię–szepcze mi do ucha. Uśmiecham się na te słowa 
–Ja ciebie też–odpowiadam mu. Odsówamy się od siebie. Jorge delikatnie się do mnie zbliża. Wiem, że chce mnie pocałować. Ja sięod niego oddalam. Patrzy na mnie zdziwiony. Ja odwracam od niego wzrok.
–Nie, Jorge–mówię i idę do domu. To się nie uda. Nie ma mowy.


Jorge

Po odejściu Tini, ja także kieruje się w stronę domu. Tak bardzo się cieszę, że zgodziła się ze mną wyjechać. Zależy mi na niej, jak cholera. Wchodzę do domu i idę do swojego pokoju, ignorując Mechi i Lodo siedzące w salonie. W pomieszczeniu siadam na łóżko i już mam odpalić fejsa kiedy ktoą bez pukania wchodzi do mojego pokoju.
–Jeszcze Ci nie mineło?!–pyta krzykiem moja siostra.
–Nikt Cię nie nauczył pukać?–tym razem pytam ja. Przynajmniej spokojny jestem. Jeszcze.
–A weź się wal–odpowiada.– Ranisz ją Jorge–dodaje. Już mam coś powiedzieć, ale siostra mi to nie umożliwia.–Ja wiem, że czujesz się oszukany, ale to nie może tal dłużej być. Jesteście przyjaciółmi, Jorge–kończy swoją wypowiedź. Ja kręcę głową nie dowierzając w to.
–Ona już nie jest moją przyjaciółką, Mechi. Przez nią osoba, którą tak bardzo kocham, nie chce ze mną być–odpowiadam mojej siostrze. Ona patrzy na mnie zaskoczona.–Wyjdź z mojego pokoju i zamknij drzwi–dodaje. Mercedes wykonuje moje polecenie. Kiedy zostaje sam, loguje się na Facebook'a. Pisze chwile ze znajomi, a potem się wylogowuje. Do samego wieczora siedze w pokoju. Idę do łazienki, wykonuje wszystkie wieczorne czynności. Kiedy kończe wracam do pokoju i idę spać.

Następnego dnia

Tini


Wychodzę właśnie z domu. Idę do Cande, tak jak się z nią umówiłam. Jestem ubrana w tą sukienke:

i do tego te buty:

Dochodzę do jej domu i pukam do drzwi. Otwiera mi moja przyjaciółka. Witamy się przytulając. Ruda wpuszcza mnie do środka. Zaczynamy szykować impreze. Po 3 godzinach zaczynają się schodzić goście. Kiedy wszyscy już są impreza się zaczyna. Siedze z dziewczynami przy stole i rozmawiamy. Nagle Mechi patrzy ze złością w oczach na kogoś za maną. Odwracam się i widze Jorge.
–Zatańczysz?–puta wyciągając rękę w moją stronę. Ja ją po chwili chwytam. Idziemy na parkiet. Wtedy właśnie DJ-którym jest Facu-włącza wolną puosenkę. Blanco mnie do siebie przyciąga. Przytuleni do siebie zaczynamy poruszać się w rytm muzyki. Rozmawiamy i śmiejemy się. Zapominam, że patrzą na nas innych. Pod koniec piosenki Jorge patrzy mi w oczy. Olewa to, że jest tutaj Lodo i całuje mnie w usta. Nie jestem w stanie się już dłużej opierać i odwzajemniam pocałunek. Coś mi się wydaje, że będę tego żałować.


****
Nie podoba mi się ten rozdział.
Jest beznadziejny.
Nie wiem kiedy pojawi się następny. Teraz mam egzaminy
w szkole i sprawdziany.
Szkoła dała mi o sobie znać.
Komentujcie i oceniajcie.
Buziaki Viola

17 października 2016

Rozdział 9

Tini
-Ty i Jorge jesteście razem prawda?-zadaje mi pytanie. Ja patrzę na nią zdziwiona.
-My...Jezu nie. Lodo nie. Ja i Jorge jesteśmy tylko przyjaciółmi.-mówię i zaczynam się śmiać.
-Nie kłam. Widziałam was wczoraj. Całowaliście się.-mówi. Ja patrzę na nią jeszcze bardziej zdziwiona.
-Lodo, poniosły nas emocje. Jak będziemy razem to dowiesz się pierwsza. Ale wątpię żeby w ogóle między nami coś było.-odpowiadam.
-Okej. Wierzę Ci. Ale ty i Jorge morzecie być razem. Mi to nie przeszkadza.-mówi.
-Nie, Lodo. Jesteś moją przyjaciółką i nie chcę żebyś cierpiała.-mówię. To prawda. Jest moją przyjaciółką. Nie chcę zadawać jej bólu.
-A ja chcę żebyś była szczęśliwa z chłopakiem którego kochasz.-mówi. Serio? Kolejna.
-Co wy wszyscy macie z tym zakochaniem. Najpierw Stephi twierdzi, że ja się w nim zakochałam. Teraz ty. Powiem to ostatni raz:NIE JESTEM ZAKOCHANA W JORGE.-odpowiadam jej.
-Nie sądzisz, że skoro mówi ci to już druga osoba, to coś w tym jest?-pyta. Kurczę. Ona ma rację. Ale przecież to nie możliwe. Chociaż z drugiej strony. Ciepło w sercu kiedy mówi do mnie słodkie słówka, mrowienie kiedy mnie dotyka i ciągłe myśli o nim. 
-Okej. Nie jest mi obojetny. Ale to nie znaczy, że się w nim zakochałam.-mówię do Lodovici.
-Okej. Zobaczymy za jakiś czas.-odpowiada mi przyjaciółka. Rozmawiamy jeszcze ze dwie godzinki, a później się rochodzimy. Kiedy wracam do domu od progu słyszę krzyki.
-Nie chcę z tobą rozmawiać!!!!-ktoś mówi. Po głosie rozpoznaje że to Francisko.
-Pozwól mi to wytłumaczyć!!!!-tym razem głos zabiera...tata??!!
-Co ty tu robisz?-pytam wchodząc w głąb domu. 
-Chcę z wami porozmawiać.-mówi.
-Nie mamy o czym.-dodaje mój brat.
-Wynoś się stąd.-mówię. On wychodzi z domu. W tej samej chwili dostaje SMS-a.

Od:Jorge 
Wpadniesz wieczorkiem?

Do:Jorge
Jasne. Na którą mam być?

Od:Jorge 

19. Wyrobisz się?

Do:Jorge

Tak. Do zobaczenia.

Od:Jorge 

Do zobaczenia.❤

Szybko idę do swojego pokoju. Ubieram ten zestaw:
i robię sobie lekki makijaż Wychodzę z domu o 18:45. Po 15 minutach jestem pod domem Blanco. Dzwonię dzwonkiem do drzwi. Otwiera mi Mechi.
-Hej-witam się z nią.
-Hej. Wejdź.-mówi i wpuszcza mnie do środka. Daje jej buziaka w policzek.-Właśnie razem z Lodo miałyśmy po Ciebie dzwonić. Skąd wiedziałaś gdzie mieszkamy?-dodaje pytając. Wchodząc do salonu widzę włoszkę siedzącą na kanapie. Z góry słyszę trzask drzwi, a już po chwili słychać jak ktoś zbiega po schodach. Patrząc w tamtą stronę widzę Jorge. Na jego widok zamieram. Wygląda zajebiście.
-Jorge mi podał adres-mówię patrząc się na szatyna.
-Hej Tini. Fajnie że już jesteś.-mówi. Witamy się buziakiem w policzek po czym mnie przytula.
-Przyszłam tak szybko jak mogłam.-odpowiadam jak się od siebie odsówamy. Ten się uśmiecha.-Stało się coś że chciałeś się spotkać dzisiaj?-pytam. Dziwi mnie to że pomimo tak później pory on zaproponował abym do niego przyszła.
-Czekaj Tini. Mój brat Cię zaprosił?-pyta mega zdziwiona Mechi przypominając nam że ona tutaj jest. 
-Nie. Nic się nie stało. Po prostu chciałem się z tobą zobaczyć i pogadać.-odpowiada Jorge na moje pytanie olewając swoją siostrę. Ja się do niego uśmiecham.-A tak poza tym pięknie wyglądasz.-dodaje.
-Dziękuję.-mówię. On jest mega uroczy.-I tak Mechi. Twój brat mnie poprosił o spotkanie.-odpowiadam blondynce. Ona tylko kiwa głową że rozumie.
-Chodź na górę.-mówi.-A czekaj gdzie moje maniery. Chcesz coś do picia?-pyta, a ja się zaczynam śmiać. Kiwam głową na nie i zaczynamy kierować się do góry.



Jorge
Dzisiejszy wieczór miałem spędzić z siostrą i jej przyjaciółką. Ale jak się dowiedziałem że ta przyjaciółka to Lodo od razu poszedłem do siebie. Postanowiłem że napiszę do Tini. Poprosiłem ją o spotkanie. Od razu się zgodziła. Była u mnie już po 45 minutach. Tak liczyłem czas.Trochę pogadaliśmy na dole, a później skierowaliśmy się do mnie do pokoju. Po co moja sis się wtrąca. Siadamy na łóżku na przeciwko siebie.
-Wszystko ok Jorge?-pyta po chwili przyglądania mi się. Dziwi mnie jej pytanie.
-Tak. Czemu miało by być inaczej?-tym razem to ja zadaje pytanie.
-Nie wyglądasz najlepiej. Martwię się.-odpowiada mi. Szeroko się do niej uśmiecham i mocno przytulam.
-Kiedy jesteś obok wszystko jest w jak najlepszym porządku.-szepcze jej do ucha. Ona tylko mocniej mnie obejmuje.
-Jorge?-mówi. Ja się od niej odrywam.-Wiesz że Lodovica nas wczoraj widziała.-dodaję. Patrzę na nią nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.-Widziała nasz pocałunek.-wyjaśnia widząc mój wzrok.
-Co?-pytam zaskoczony. Tak jestem na nią zły ale nie chcę jej ranić. -Ja nie mogę. Kórwa jestem na nią wściekły ale nie chcę żeby cierpiała.-dodaje. Po mimo tego że jestem na nią mega zły, to nie chcę zadawać jej cierpienia.
-Spokojnie kotek.-mówi Tini. Patrzę na nią. Ona swój wzrok także kieruje na mnie. Ja delikatnie się do niej zbliżam. Najlepsze jest to że ona się ode mnie nie odsówa. Mało tego sama się do mnie zbliża. Patrzę jej w oczy. Ona całuje mnie w usta. Na początku jestem zdziwiony ale kiedy odzyskuje świadomość oddaje jej pocałunek. Całujemy się coraz bardziej namiętnie. Po woli zaczynam schodzić z pocałunkami na jej szyję. Ona zaczyna głęboko oddychać.
-Joorgge.-mówi. Ja zaczynam robić jej malinkę.-Przestań. My nie powinniśmy.-dodaję. Odrywam się od niej i dmucham na swoje dzieło.
-Czemu tak mówisz?-pytam. Dziwi mnie to.-Tini.-mówię-Przecież to co robimy to nie jest nic złego aniołku.-dodaję. Widzę w jej oczach zmieszanie.
-Będzie lepiej jak już pójdę do domu.-szepcze. Nie. Nie mogę na to pozwolić.
-Zostań.-proszę ją. Nie chcę by wychodziła.
-To nie jest dobry pomysł bym została.-ona dalej się upiera. Zaczynam mieć poczucie winy.
-To przez ten pocałunek? Jeśli tak to Cię za niego przepraszam. Proszę zostań ze mną.-kończę mówić. Ona się do mnie przytula. Teraz dociera do mnie to że ją kocham. I to jak cholera. Zakochałem się w niej.
-Przepraszam Cię za ten pocałunek.-mówi. Widzę że jest jej przykro.
-Nic się nie stało.-zapewniam ją.-Zostaniesz?-pytam. Ona kiwa głową na tak. Siadamy z powrotem na moim łóżku. Zaczynamy rozmawiać. Nim się obejrzałem była 23.
-Jorge ja już naprawdę muszę iść.-mówi śmiejąc się kiedy ja ją łaskoczę.
-Nie. Zostajesz na noc.-odpowiadam. Wstaję z łóżka i idę po swoją koszulę. Rzucam nią w Tini. 
-Zwariowałeś??-pyta. Ja kiwam głową na nie.-Jorge idę do domu.-mówi. Zabiera torebkę.
-Nie. Zostań. Nic się przecież nie stanie.-mówię odwracając ją w moją stronę. Robię minę szczeniaczka. Ona tylko wzdycha. 
-Okej. Niech ci będzie.-zgadza się. Idzie do łazienki i bierze prysznic. Po 15 minutach wychodzi ubrana w moją koszulę. Patrzę na nią i nie mogę oderwać od niej wzroku. Wygląda wspaniale.
-Czy ty musisz tak na mnie patrzeć?-mówi rumieniąc się. Ten widok jest po prostu cudowny.
-Mam na co.-mówię. Na moje słowa rumieni się jeszcze bardziej.-Wyglądasz wspaniale. Pasuje ci moja koszula.-dodaję. Ona się uśmiecha.
-Idź teraz ty. I szybko wracaj.-mówi. Ja się uśmiecham. Daję jej buziaka w policzek, po czym udaję się do łazienki. Tam biorę prysznic oraz wykonuje wszystkie wieczorne czynności. Zajmuje mi to piętnaście minut. Wracam do pokoju. Tam zostaje Tini która trzyma w dłoni jakieś kartki.
-Co robisz piękna?-pytam siadając obok niej. Dostrzegam że przegląda jakieś zapiski.
-To twoje teksty?-pyta pokazując mi kartki, na których są teksty piosenek które napisałem faktycznie ja.
-Tak.-odpowiadam.-A co podobają Ci się?-pytam. Ona kiwa głową na tak.-Idziemy spać?-ponownie zadaję pytanie. Ona ponownie kiwa głową na tak.
-A gdzie mam spać?-pyta. Patrzę na nią.
-Ze mną. Tutaj.-odpowiadam. Patrzy na mnie jak na debila.-No co?-pytam.
-Zwariowałeś już całkowicie.-zaczyna się śmiać. Ten dźwięk to dla mnie miód.
-Nie prawda.-odpowiadam.-Zgódź się.-proszę.
-Okej. Ale chodźmy już spać.-mówi ziewając. Zgadzam się. Kładziemy się razem do łóżka. Ona się do mnie przytula i zasypia. Ja odpływam chwilę po niej.

Tini

Schodzi z pocałunkami na moją szyję. Tak bardzo go pragnę w sobie poczuć. Zaczynam rozpinać mu koszulę. On schodzi z pocałunkami na moje nagie piersi. Wyznacza nimi mokrą linię aż do mojej przyjaciółki. Zaczyna ją całować. Czuję jak jego język zwinnie zabawia moją koleżankę. Nagle przestaje mnie lizać i zaczyna wkładać we mnie paluszki. Wydaję z siebie ciche jęki. Kiedy już ma we mnie wejść słyszę...

Budzę się cała zalana potem. Orientuje się że nie jestem u siebie.

-Tini co się dzieje?-pyta zaspany Jorge. Przypominam sobie wieczór.
-Nic. To tylko sen. Chodźmy spać.-odpowiadam. On mocno mnie przytula i zasypia. Ja nie mogę. Ten sen...On był taki realny. Patrzę na mojego księcia. Kiedy śpi wygląda tak mega uroczo. Nie wytrzymuje i składam na jego ustach delikatny pocałunek. Kiedy się od niego odsówam zamykam oczy i kładę się spać.

Lodo

Budzę się rano. Zostałam u Mechi na noc. Właśnie schodzę na dół. Z kuchni dobiegają mnie jakieś głosy. Podchodzę do drzwi. Widzę tam Jorge robiącego kawę oraz śniadanie i Tini w jego koszuli. Czuję ukłucie zazdrości.
-No to śniadanie dla pięknej Panienki Stoessel gotowe.-mówi Jorges podając Tini śniadanie. Tak bardzo  chciałabym być nią. Jestem tak cholernie o nią zazdrosna.
-Mmm. Pyszne. Jesteś świetnym kucharzem.-mówi. On do niej podchodzi i składa na jej ustach pocałunek. Ona go oddaję. Wchodzę do kuchni. Oni się od siebie odrywają i patrzą na mnie.
-Jak długo jesteście razem?-pytam. Ona patrzy na mnie z łzami w oczach.
-Lodo my nie jesteśmy razem. My tylko się tak zachowujemy.-mówi Jorge.-Zresztą zabije siostrę za to, że mi nie powiedziała, że zostaniesz u nas na noc.-dodaję. Patrzę na niego.
-Jorge ja pójdę na górę. A wy porozmawiajcie.-mówi Tini. Całuje go w usta i wychodzi.
-Lodo...to nie tak jak myślisz.–mówi wreszcie Jorge
-A jak?-pytam.Cholernie mnie boli jego zachowanie.-Jorge odpowiedz!!-krzyczę.
-Co się tutaj dzieje i dlaczego Tini płaczę?-pyta Mechi wchodząc do kuchni. My na nią patrzymy.
-...


****
Hej kochani.
To znowu ja.
Mamy rozdział 9.
Niedługo w rozdziale
wydarzy się coś specjalnego.
Do zobaczenia niedługo.
Viola Blanco

15 października 2016

10 000 wyświetleń!!!

Witajcie kochani. Jestem mega szczęśliwa, ponieważ właśnie wyskoczyło 10 000 wyświetleń na tym blogu. Bardzo wam dziękuje. To dla mnie bardzo ważne. Ciesze się, że byliście i jesteście tu ze mną. Niedługo rozdział 9 a tam coś specjalnego dla was. Buziaczki. Pa. Jeszcze raz wielki dzięki.

20 września 2016

Rozdział 8:Rozmowa

Jorge
Jorge co się działo dzisiaj w nocy, że do mnie dzwoniłeś?-pyta mnie Tini.
-Oh Tini. To było coś strasznego.-mówię. Jak przypominam sobie dzisiejszy sen od razu w moich oczach pojawiają się łzy.-Ten sen był taki realny.-dodaję po chwili.
-Poczekaj. O czym ty mówisz? Jaki znowu sen?-pyta zdezorientowana.
-Śniło mi się że Lodovica do Ciebie strzela a ty...umierasz. Później ja też popełniłam samobójstwo. A najgorsze jest to, że w tym śnie ty spodziewałaś się naszego dziecka.-mówię. Ten sen mnie przeraził. Bałem się o życie mojego aniołka,ale naprawdę nie rozumiem o co chodziło z tą ciążą.
-Wow. To musiało na serio być straszne. Ale nie rozumiem o co chodzi z tą ciążą.-komentuje moją mini opowieść. W jednym się zgadzamy.-No już spokojnie. Nic mi nie jest przystojniaku.-dodaje głaszcząc mnie po włosach  i całując delikatnie w policzek. Kiedy jej usta się odrywają, w miejscu gdzie spoczywały czuję przyjemne mrowienie. Spoglądam jej w oczy. Są jak morze roztopionej czekolady. Mocno mnie do siebie przytula. W tak krótkim czasie zaczęła znaczyć dla mnie tak wiele. Jest cudowną osobą. Kiedy się od siebie oddalamy nie wiele myśląc daję jej delikatnego całusa w usta. Nie żeby coś, ale nie myślałem co robię. Tini odwzajemnia mój pocałunek, przy okazji go pogłębiając. Kiedy jednak orientuję się co robimy odrywa się ode mnie i patrzy mi w oczy.
-Ja...Ja przepraszam.-mówię.-Nie wiem co we mnie wystąpiło Tini. Naprawdę Cię przepraszam.-dodaję trochę panikując. Ona mnie tylko ponownie przytula.
-Spokojnie. Nic takiego się przeciesz nie stało.-opowiada.-Mam tylko pytanie. Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie pocalowałeś?-pyta odsuwając się ode mnie.
-Nie wiem. To...to był impuls.-mówię.-Jesteś zła?-zadaje jej pytanie. Ona kiwa głową na nie. Przytula się do mnie nie wiem który już raz dzisiejszego dnia. Ja odwzajemniam jej uściski. Nagle za jej plecami widzę Lodo. Odklejam się od niej, a ona patrzy na mnie zdziwiona. Ja tylko niemo mówię imię Lodovica. Ona kiwa głową że rozumie. Przytula mnie i daje buziaka w policzek.
-Część Jorge. Zadzwoń wieczorem.-mówi i odchodzi. Ja także wstaje z ławki i zmierzam w stronę Włoszki. Kiedy czarnowłosa mnie zauważa także zaczyna iść w moim kierunku.
-Hej.-witam się z Lodo kiedy już stoję na przeciwko niej.
-Hej.-odpowiada.-Wszystko okej? Wczoraj jak rozmawiałam z Mechi to słyszałam że nie jest z tobą najlepiej.-dodaję. Ja nie wiem co powiedzieć. W końcu składam jej pewną propozycję...
-Może się przejdziemy?-pytam. Chcę zyskać na czasie bo kompletnie nie wiem jak zacząć z nią rozmawiać. Ona kiwa głową na tak więc powolnym tempem ruszamy w stronę wyjścia z parku.-Lodo posłuchaj.-w końcu zaczynam mówić.-Wiesz że Cię lubię, prawda?-pytam. Ona tylko to potwierdza skinieniem głowy.-I wiesz też, że uważam Cię za najlepszą przyjaciółkę?-ona po raz kolejny kiwa głową.- Powiedziałabyś mi gdybyś była we mnie zakochana,prawda?-pytam po raz kolejny. Ona tylko na mnie patrzy. Widzę w jej oczach strach. Jestem ciekawy czy powie prawdę.
-Tak. Oczywiste jest to żebym ci powiedziała.-odpowiada na zadane przeze mnie pytanie. Boli mnie to że kłamie.
-Dlaczego kłamiesz?-pytam. Jej wzrok zmienia się ze nerwowego na przerażony.
-Nie...nie kłamie.-mówi. Ja jej nie wierzę.
-Kłamiesz.-zwracam się do niej, stając z nią twarzą w twarz.-Już wszystko wiem Lodovica. Wiem, że jesteś we mnie zakochana. Więc przestań zaprzeczać!!-podnoszę głos. Wkurza mnie to, że ona nawet w takiej sytuacji nie potrafi być ze mną szczera.
-Skąd to wiesz?-pyta. No tak teraz tylko będzie ją obchodzić, ale ja nie powiem. Nie wsypie mojej siostry. Moje relacje z nią bardzo się zmieniły od kąd zerwałem ze Stephi. Są cieplejsze,a my dwoje jesteśmy bliżej siebie.
-Nie ważne. Ważne że wiem. Dlaczego mi nie powiedziałaś?-pytam. Mam jej to trochę za złe. -Powiedzenie czegoś takiego najlepszemu przyjacielowi nie jest łatwe.-mówi.
-Szczerość to podstawa. A ty nie byłaś ze mną szczera. To boli mnie najbardziej.-odpowiadam jej. Patrzy na mnie a w jej oczach widzę smutek.
-Jorge,kto ci to powiedział?-pyta po raz kolejny. Ja w to po prostu nie wierzę. Czy ją w tej chwili na prawdę obchodzi tylko to.
-Nie ważne kto mi powiedział powiedziała. To moja sprawa skąd to wiem. Zawiodłem się na tobie Lodo.-kończę I odchodzę. Cholernie mnie zraniła nie mówiąc mi prawdy. Nagle słyszę dźwięk, który informuje mnie, że dostałem SMS-A. Sprawdzam od kogo on jest.  Okazuje się że napisała Tini.

Od:Aniołek<3
Jak skończysz gadać z Lodo to napisz. Martwię się kochanie ❤

To słodkie. Wybieram numer mojej księżniczki. Po kilku chwilach słyszę jej głos.

-Hej misiu. Jak rozmowa?

-Źle. Ona kłamała patrząc mi prosto w oczy.
-Współczuję. I to bardzo.
-To boli. To tak cholernie boli kiedy bliska ci osoba nie jest z tobą szczera.
-Wiem kochanie. Wiem.
-Cieszę się że Cię poznałem.
-Ja też się cieszę. I to bardzo. Dobra muszę kończyć bo siostra przyjechała.
-Okej. Buziaki piękna.
-Buziaki. Pa.
-No pa.
-Jorge!!
-Tak?
-Pamiętaj że jak coś to zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze będę obok Ciebie.
-Dziękuję.
-Pa kochanie.
-Pa królewno.

Kończę rozmowę z Tini. To urocze jak bardzo się o mnie martwi.  Z myślą o niej, przychodzi myśl,o dzisiejszym pocałunku. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Podświadomie chyba pragnąłem tego, od kąd tylko ją spotkałem. Dzisiaj po prostu nie wytrzymałem. Poniosły mnie z lekka emocje. Ale nie żałuję. Było cudownie. Gdybym mógł zrobiłbym to poraz kolejny. Poza tym pod czas pocałunku poczułem takie dziwne ciepło rochodzące się po moim ciele. Jej bliskość wywołuje u mnie dość silne odczucia. I W sumie teraz nasówa mi się na myśl pytanie:Czy ja coś do niej czuję?



Tini
Po powrocie do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu. Wiele się wydarzyło. Pocałunek z Jorge,wspólne popołudnie. Świetnie się bawiłam. Współczuję mu trochę sytuacji z Lodo. Nie chciałabym się nigdy w takiej znaleźć.
-Tini mówię do Ciebie.-krzyczy moja siostra.
-Przepraszam. Zamyśliłam się.-mówię do Stephi.
-No spk. I pewnie myślałaś o Jorge. Mam rację?-pyta z uśmiechem. Na samą myśl o Jorge moje ciało zalewa fala ciepła.-Czyli mam rację.-dodaje z satysfakcją.
-Nie. Nie myślałam o nim.-mówię choć wiem że to nie prawda.
-Jasne. A ja jestem zakonnicą.-odpowiada. Obie zaczynamy się śmiać z jej słów.
-No okej. Masz mnie.-przyznaje się jej.
-Uuuuuuhuuuuuu.-piszczy moja siostra. Ona jest taka sama jak ja, czyli pozytywnie jebnięta.
-Co się dzieje!!??-do mojego pokoju wpada zdezorientowana mama. Ja zaczynam się śmiać jak szalona a Stephi razem ze mną. Moja mama patrzy na nas jak na debilki.-Steph dlaczego piszczałaś?-pyta.
-Bo...Bo...Bo Tini się zakochała w Jorge.-odpowiada blondi przez śmiech.
Zachowujemy się jak jakieś nienormalne.
-Spa...Spa...spadaj blondi-odpowiadam dusząc się ze śmiechu.
-Dziewczyny uspokujcie się. Ja was zostawiam.-mówi mama i wychodzi z pokoju. Ja i Stephi się uspokajamy.-Skąd w ogóle u Ciebie myśl że się zakochałam w Jorge?-pytam Stephi.
-To widać. -odpowiada. Posyłam jej spojrzenie mówiące: Co?-Jak o nim mówisz to świecą ci się oczy, a jak tylko o nim wspomniałam to od razu twój uśmiech stał się bardzo szeroki.-tłumaczy. Mam ochotę jej teraz powiedzieć jesteś pojebana, ale się powstrzymuje.
-Stephi mama przyjechała.-dobiega nas krzyk mojej mamy z dołu. Żegnam się z siostrą,po czym ona wychodzi. Ja zostaję sama. Patrzę na zegarek i widzę że jest już 8 wieczorem. Idę do łazienki ubieram się w swoją koszulę nocną, wykonuje wszystkie wieczorne czynności i wracam do pokoju. Kładę się na łóżku i zaczynam myśleć nad tym co powiedziała mi siostra. Dopiero teraz zaczynam rozumieć że ona może mieć rację. Ja chyba na serio zakochałam się w Jorge.


Lodo
Od kąd tylko wróciłam do domu, siedzę u siebie w pokoju. Nie chciałam żeby Jorge tak się o tym dowiedział. Nie chciałam żeby w ogóle się dowiedział. Nie powinnam go okłamywać , wiem o tym. Tylko że ja nie umiałam powiedzieć mu prawdy. Nie chciałam mu mówić, bo bałam się że go stracę. A teraz i tak go straciłam. Widziałam dzisiaj go z Tini. Całowali się. Tak bardzo chciałabym być na jej miejscu. Tak wiem. To moja przyjaciółka i powinnam się cieszyć jej szczęściem. Ale nie potrafię. Taka jest już miłość. Ja nie mam na to wpływu.

Następnego dnia


Tini
Wstałam dziś o godzinie 13. Od razu sprawdzam telefon. Widzę że mam jedną wiadomość od Lodo.

Od:Lodo
Możemy się jutro spotkać?

Wiadomość została wysłana wczoraj. Odpisuje jej.

Do:Lodo
Jasne. O 16 w naszej ulubionej kawiarni?

Dawno się z nią nie widziałam. Po chwili dostaje odpowiedź.

Od:Lodo
Ok.

Odkładam telefon. Idę do łazienki. Tam.wykonuję wszystkie poranne czynności i ubieram ten zestaw:
Wychodząc z domu słyszałam rozmowę mamy z moim starszym bratem. O umówionym czasie jestem już na miejscu. Tam.widzę już moją przyjaciółkę. Witam się z nią i siadam na przeciwko niej.
-Tini pewnie wiesz o sprawie ze mną i z Jorge.-mówi. Ja tylko kiwam głową na tak.
-Wszyscy wiedzą.-odpowiadam. Trochę jej współczuję.
-To nie tak miało być.-mówi. Po jej oczach płyną łzy.-Nie chciałam mówić mu bo bałam się że nie.będzie chciał mieć ze mną nic wspólnego. A teraz i tak mnie nie nawidzi.-dodaję cała zalana łzami. 
-Daj mu czas. Z czasem mu przejdzie.-mówię. Jorge potrzebuje czasu. A przynajmniej tak myślę. Nie chcę aby ona cierpiała.
-Skąd to wiesz?-pyta.
-Nie wiem. Tak myślę.-odpowiadam. Widzę że nad czymś się zastanawia.
-Mogę Cię o coś spytać?-na jej słowa kiwam głową na tak.-Ty i Jorge jesteście razem prawda?-zadaje mi pytanie. Ja patrzę na nią zdziwiona.
-My...


****
Witajcie kochani.
Wracam po 2 miesiącach.
Wiem długo.
Ale moja wena pojechała sobie 
na wakacje i nie dawno
wróciła.
9 powinna być szybciej.
Kocham i przepraszam Viola

15 komów(nie licząc miejsc i spamów)=KOLEJNY ROZDZIAŁ 

27 lipca 2016

Rozdział 7: Wszystko wraca.

Mechi
 
-Jorge...Ty...-zaczęłam mówić, ale nie wiedziałam czy kończyć. W końcu jednak postawiłam wszystko na jedną kartę.-Tak. Podobasz się Lodovice. Ona od dawna jest w tobie zakochana.-kończę swoją wypowiedz. Wiem że Lodo może mieć mi to za złe, ale już nie potrafię dłużej okłamywać brata. Przyjaźń z nią jest dla mnie bardzo ważna. Nie powiem  że nie. Jednak relację z bratem zawsze będę stawiać na pierwszym miejscu. Jorge wstaję z łóżka i podchodzi do okna.
-Nie wierzę. Ja w to po prostu nie wierzę. To nie może być prawda.-Widać że nie za bardzo go to cieszy. To dla niego totalny szok.-Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?-pyta odwracając się w moją stronę.
-Zrozum Jorge. Lodo jest moją przyjaciółką. Poprosiła abym nikomu nie mówiła, a zwłaszcza tobie. Nie chciała stracić w tobie przyjaciela.-odpowiadam mu.
-Dlatego pozwoliłaś mi ją ranić?-pyta się mnie.-Mechi czy ty wiesz jak ja się teraz czuję? Jak ogromne mam wyrzuty sumienia?-zadaje mi kolejne pytania.-Co ja mam teraz zrobić?-pyta siadając obok mnie na łóżku. Jest wyraźnie załamany. To w jakim jest teraz stanie, wzbudza we mnie poczucie winy.
-Nie mógłbyś spróbować z nią być?-tym razem to ja zadaje pytanie.-To by było całkiem sensowne rozwiązanie.-dodaję.
-Nie Mechi. Nie mógłbym. Nie kocham jej. I muszę jej to powiedzieć. No bo jakim był bym człowiekiem jak bym okłamał ją w tej sytuacji. Nie chcę jej dawać nadzieji na to, że między nami może do czegoś dojść, ponieważ wiem że to nie prawda.-tłumaczy mi. A ja wiem że ma rację. Przytulam go i po chwili słyszę jak szpcze mi do ucha.-Zostaw mnie samego.-Wykonuje jego prośbę i dopiero kiedy jestem w swoim pokoju dociera do mnie co zrobiłam. Ciekawe co zrobi teraz Jorge?

Jorge 
Siedzę na swoim łóżku załamany. To wszystko to jakiś sen. Przeraża mnie myśl,że moja przyjaciółka jest we mnie zakochana, a ja nie jestem w stanie odwzajemnić jej uczuć, przez co będę musiał zadać jej ból. A ja nie chcę aby ktokolwiek cierpiał przeze mnie. Z zamyślenia wyrywa mnie dzwonek mojej komórki. Sięgam po nią i odbieram nie patrząc nawet kto dzwoni.

J-Tak słucham.
T-Hejka Yoyi.*
J-Tinita. Jak miło że dzwonisz. Co u cb?
T-Dobrze. Właśnie Stephi ode mnie wyszła, więc ja, jako twój aniołek postanowiłam, że odezwę się do mojego kochanego przyjaciela.-mówi. Na mojej twarzy automatycznie pojawia się szeroki uśmiech, ale po chwili dociera do mnie co powiedział.
J-Jak to Stephi od Ciebie wyszła? Co ona u Ciebie robiła?
T-No bo dzisiaj się okazało że ja i Stephi jesteśmy siostrami. Więc przyszła pogadałyśmy i umówiliśmy się na nocowanko.
J-Stój. Bo nie nadążam. Stephi to twoja siostra? A powiesz mi jakim cudem?
T-W skrócie. Mój tata był z moją mamą. Późnej zdradził ją z mamą Stephi. I tak jakoś wyszło że obie zaszły w ciążę w odstępie kiku miesięcy. A jeszcze w dodatku mój kochany tatuś-czujesz ten sarkazm-upozorował własną śmierć. Przecież moja rodzina myślała że on nie żyje. Rozumiesz?
J-Tak mniej więcej. Jak się czujesz po poznaniu prawdy?
T-Dziwnie. Mega dziwnie. Ale jestem też wściekła na ojca, za to co zrobił.
J-Nie dziwię ci się.
T-Jorges czy mi się wydaje czy ty jesteś smutny?
J-Nie. Nie wydaje ci się. Jest źle. Bardzo źle.
T-Jorgito zaczynam się martwić. Co się dzieje skarbeńku?
J-Lodovica jest we mnie zakochana. Siostra mi powiedziała.
T-Co??!! Nie wierzę. A jak?
J-Nie wiem jak, ale wiem że wcale mnie to nie cieszy.
T-Ty nic do niej nie czujesz prawda?
J-Tak. Prawda. Nie wiem już co mam robić.
T-Ale ja wiem. Nie wiem czy to zadziała, ale mam nadzieję że tak.
J-Co ty masz na myśli? Co ty kombinujesz aniołku?
T-Zobaczysz jutro. Buziaki Yoyi.
J-Buziaki piękna. Pa
T-Pa

Kończę rozmowę z Tini i odkładam telefon na szafkę nocną. Idę do łazienki wykonuję wszystkie wieczorne czynności. Kiedy wychodzę już z łazienki zauważam że mam wiadomość od Tini.

Od:Tini<3
Bądź gotowy jutro na 14. Przyjdę po Ciebie. Kcpp**. Tini.

Czy chcesz zmienić nazwę na Aniołek<3?

Tak 

Do:Aniołek<3
Dobrze. Będę gotowy. Ja Ciebie też Kcpp.Yoyi😀.

Kiedy już jej odpisuje, kładę się do łóżka. Biore swojego laptopa i przeglądam internet. Wchodzę jeszcze na fb. Mam tam kilka powiadomień, zaproszeń. Najbardziej interesuje mnie zaproszenie od Tini, które przyjmuje od razu. Kiedy już kończę go przeglądać odkładam laptopa na szafkę,telefon podłączam pod ładowarkę i kładę tam gdzie mojego lapka. Zamykam oczy, ale nie mogę zasnąć. W głowie ciągle mam myśl, że zranię moją przyjaciółkę. Ta świadomość mnie przeraża. W końcu żeby odgonić od siebie tę myśl, zaczynam myśleć o moim aniołku. Jestem ciekawy czy miałbym u niej szansę. Z tą myślą o dziwo zasypiam. 

Gdzieś o 1 nad ranem.

Budzę się cały zalany potem. Ten sen był taki realny. Muszę zadzwonić do Tini. Chcę być pewny że nic jej nie jest.  Biorę telefon do ręki i bez zastanowienia wybieram jej numer. Po 3 sygnałach słyszę jej głos.

T-Słucham?
J-Aniołku. Nic Ci nie jest?
T-Nie misiu. Wszystko w porządku. Ale dlaczego dzwonisz?
J-Jutro Ci wyjaśnię. Najważniejsze że nic ci nie jest. Śpij księżniczko.
T-Dobranoc.
J-Dobranoc.

Kończę połączenie i spokojniejszy już kładę się spać. 

Przed południem 

Wstaję o godzinie 11. Jakoś nie bardzo chcę mi się wstawać, ale wtedy przypominam sobie że na 14 jestem umówiony z Tini. Wstaję i idę do łazienki. Wykonuję wszystkie poranne czynności i biorę prysznic. Później układam włosy. Ubieram się w rurki (męskie) koloru ciemno-zielonego. Do tego koszula w biało-zieloną kratkę i conversy w kolorze czarnym. Kiedy wychodzę z łazienki na moim telefonie widnieje godzina 13:30, czyli niedługo powinna być Tini. Ogarniam trochę w pokoju i słyszę dzwonek do drzwi. Schodzę i je otwieram za nimi widzę mojego aniołka.

Tini 


Jestem już pod drzwiami Jorge. Na spotkanie z nim ubrałam się tak:
Dzwonie dzwonkiem a już po chwili w drzwiach widzę Jorgesa. Witamy się buziakiem w policzek.
-No to co misiu. Idziemy?-pytam.
-A gdzie idziemy?-tym razem to on pyta.
-Niespodzianka.-mówię. Łapie go za rękę i prowadzę do naszego celu. A tym celem jest wesołe miasteczko. Całą drogę śmialiśmy się i śpiewaliśmy. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci. Kiedy jesteśmy blisko zawiązałam mu oczy. 
-Tini. Powiesz gdzie idziemy?-pyta wyraźnie zniecierpliwiony.
-Zaraz będziemy na miejscu.-mówię. Widzę nasz cel i się uśmiecham. Jesteśmy przed wejściem, więc go zatrzymuje.
-Dotarliśmy?-pyta. Ja odwiązuję mu oczy. On patrzy na mnie zdziwiony. Z każdą chwilą jego uśmiech się powiększa. Po chwili mocno się do mnie przytula.
-Skąd wiedziałaś, że uwielbiam chodzić do wesołego miasteczka i że to zawsze poprawia mi humor?-pyta odsówając się ode mnie. Szczerze powiem wam, że nie wiedziałam. Ale ja też tak mam.
-Nie wiedziałam, ale ja mam tak samo. To fajnie że coś nas łączy.-mówię. I zdaję sobie sprawę jak to zabrzmiało.
-W sensie... No...Chodziło mi...-zaczynam, ale on mi przerywa.
-Spokojnie. Wiem o co ci chodziło.-odpowiada i jeszcze raz się do mnie przytula.

Kilka godzin później 

Właśnie wychodzimy z wesołego miasteczka. Świetnie się bawiliśmy. Postanawiamy pójść jeszcze do parku na lody. Po dotarciu na miejsce zamawiamy po jednej porcji i siadamy na najbliższej ławce. Nagle coś mi się przypomina.
-Jorge co się działo dzisiaj w nocy, że do mnie dzwoniłeś?-pytam.
-...

*-gdzieś w Internecie znalazłam taki zwrot...więc no.
**Kcpp-kocham Cię po przyjacielsku.

****
Hej kochani.
Oto rozdział 7.
Podoba wam się.
Akcja się rozwija.
Co was pewnie cieszy.
Prawie wszystkie
obstawiałyście że 
ona mu nie powie.
A tu proszę.
Postaram się szybciej 
dodać 8. Buziaki Viola.

23 lipca 2016

One Shot JorTini Cz.2

W poprzedniej części:

-Jest najlepsza. I dzisiejszej nocy tylko twoja.-mówi kiedy tylko mnie dostrzega. Ja się uśmiecham. No to się zabawimy~myślę.
-Chodź ze mną piękna-mówię. A że nie znam tego klubu zbyt dobrze,ładnie ją proszę o to,żeby zaprowadziła mnie do najlepszego pokoju w tym miejscu. Posłusznie wykonuję to o co proszę. Jest naprawdę cholernie seksowną i pociągającą kobietą. Docieramy do miejsca,gdzie spędzimy kilka najbliższych chwil. Wchodzimy do środka. Wnętrze pomieszczenia jest bardzo ładne. Pokój jest w odcieniu czerwieni. Ten kolor dodaje tylko klimatu. Znajduję się tu łóżko z baldachimem i szawka nocna. Po chwili czuję jak moja towarzyszka całuje mnie w usta. Porusza swoimi wargami zmysłowo, a równocześnie zachęca mnie do dołączenia do jej zabawy.  Ja z wielką chęcią oddaje jej pocałunek. Zaczyna się ocierać o mojego przyjaciela. Jej zachowanie było mega podniecające. Nagle poczułem jak pcha mnie w jakąś stronę. Jak się po chwili okazuje w stronę łóżka,na którym mnie kładzie. Sama siedzi na mnie i nadal pięści moje wargi. W końcu przejeżdżam swoim językiem po jej ustach,prosząc o dostęp. Ona rozchyla je natychmiastowo i już po chwili nasze języki walczą o dominację. Właściciel tego miejsca miał rację, mówiąc że jest najlepsza. Z moich zamyśleń wyrywa mnie jej głos.
-To co? Odpuszczamy sobie grę wstępną?-pyta. Ja tylko kiwam głową na tak. Przewracam ją tak,że teraz to ja leżę na niej. A dalej już chyba wiecie co.się stało.

Tini 

Po skończonym stosunku szanowny Pan Blanco daję mi odpowiednią sumę pieniędzy i wychodzi. Ja tym czasem kieruję się do garderoby. Kiedy wchodzę do pomieszczenia,widzę że jak na razie jestem sama. Może to i lepiej. Muszę przemyśleć to co dzisiaj się działo. Za każdym razem kiedy miałam klienta robiłam to wszystko z ogromnym obrzydzeniem. Natomiast z Jorge było mi wspaniale. Nie czułam obrzydzenia tylko rozkosz. Widać że on wie jak zadowolić kobietę.
-Tini!!Opowiadaj!!Jaki Blanco jest w łóżku??!!-krzyczy mi do ucha Mechi,wygrywając mnie tym samym z zamyśleń. Nawet nie słyszałam kiedy ona i reszta weszły do środka. Kiedy chcę już coś powiedzieć,drzwi ponownie się otwierają,a w nich staję Blanco z naszym Alfonsem.
-Tini. Idź do pokoju i zabierz swoje rzeczy. Od dzisiaj będziesz mieszkać z Jorge. Jesteś jego własnością.-kończy mówić,a ja zamieram.