Leonetta-El amor vencerá todos los obstáculos

17 listopada 2017

Rozdział 12

Budzę się wtulony w czyjeś ciało.  Patrzę w górę i widzę Viole. Ona nadal leży nie przytomna. Czyli to wszystko to był sen. Chowam twarz w dłonid. Tak bardzo chcę aby się obudziła. Żeby wszystko zadziało się tak jak w jej śnie. Żebym znalazł w sobie odwagę i powiedział jej co do niej czuje. Całuje ją w czoło i wychodzę na chwile do barku aby zjeść obiad. Zamawiam sobie jakieś jedzenia i siadam na krzesełku. Tak bardzo tęsknie za uśmiechem Vilu. Za jej głosem,dotykiem. Po prostu za nią. Po kilku chwilach kończe jedzenie. Wracam pod salę w której leży mój aniołek. Pod nią widzę już rodziców dziewczyny. Witam się z nimi i przez szybę patrzę na mojego aniołka.
-Ona niedługo się obudzi. Zobaczysz-mówi mama dziewczyny. Patrzę na nią z lekkim uśmiechem.
-Na pewno się obudzi. Ma dla kogo-opowiadam. Do sali Violi wchodzi lekarz. Patrzę na każdy jego ruch. Na jego twarzy pojawia się uśmiech. Wychodzi z sali.
-Mam dla państwa dobrą wiadomość. Violetta się obudziła-powiadamia nas. Z radości mocno przytylam mamę szatynki. Po moich policzkach spływają łzy szczęścia.
-Zaraz przyjdę i sprawdzę co z Panią Castillo. Proszę na razie nie wchodzić do sali-dodaje i odchodzi.  Ja ignoruje jego zakaz i wchodzę do pomieszczenia gdzie leży dziewczyna. Ona patrzy w moją stronę. Kiedy tylko mnie widzi na jej ustach pojawia się uśmiech.
-Leon-szepcze szczęśliwa. Wyciąga w moją stronę swoją dłoń. Od razu ją łapie. Siadam przy niej na łóżku a Viola od razu się wtula.
-Tęskniłem kochanie-szepcze we włosy mojej ukochanej szatynki z uśmiechem. Gładzę ją po ramieniu.
-Panie Verdas dlaczego Pan mnie nie słucha hmmm?-przy jej łóżku pojawia się lekarz.
-Dzień dobry Pani Castillo-wita się z Violą. Ona mu odpowiada.
-Pamięta Pani wszystko?-zadaje jej kolejne pytanie. Ona kiwa głową na nie. Moje oczy się rozszerzają.
-Pamiętam swoje dane osobowe i wszystko co jest związane z Leonem. Nic więcej-odpowiada. Ja ją mocniej obejmuje.
-Dobrze. Zabierzemy panią na badania i być może niedługo wypuszcze panią do domu-stwierdza i wychodzi. Zostaje z Vilu sam. Ona patrzy na mnie swoimi pięknymi oczkami szeroko się uśmiechając.
-Teraz wszystko będzie dobrze-szepcze przytulając się do mnie. Ja szczęśliwy ją obejmuje. Tak spędzamy resztę dnia.
~~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~~
Po 3 dniach wreszcie mogę wyjść ze szpitala. Wrócę do domu i do rodziny. Nie odzyskałam jeszcze pamięci całkowicie ale pamiętam już nie które rzeczy oraz osoby. Dopakowuje ostatnie rzeczy. Ubrana w czarne rurki oraz żółty croop-top z napisem "Soy" wychodzę przed szpital. Tam czeka na mnie Leon oraz jego tata. Przytulam się do przyjaciela i wsoadam do samochodu.
-Twoja mama czeka na nas z obiadem. Bardzo się cieszy, że wracasz wreszcie do domu-mówi ewidentnie rozbawiony szatyn. Cicho się śmieje. Moja mama od zawsze tak miała. Ja sama także cieszę się na powrót do domu. Wreszcie zasne w swoim łóżku. Przez te 3 dni mogłam się dowiedzieć, że szpitalne łóżka są mega nie wygodne. Już po chwili znajdujemy się pod moim domem. Trzymając Leona mocno za rękę wchodzę do środka. Od razu na szyje rzuca mi się mama. Obejmuje ją cichutko się śmiejąc.
-Tak się cieszę, że już jesteś-mówi kobieta. Szeroko się uśmiecham i razem z naszymi gośćmi do środka.
-Pójdę się przebrać-informuje wszystkich i biegnę na górę. Podchodzę do mojej szafy. Wybierał sobie białą spódniczkę. Do tego zakładam czarny top z napisem "Yo Soy Perfecta" a do tego balerinki. W tym stroju zbiegam na dół. Od razu przytulam się do Leona. Chłopak z uśmiechem mnie obejmuje.
-Jak się czujesz?-pyta mnie tata patrząc na mnie i na szatyna z uśmiechem.
-Dobrze. Mam do was pytanie-szepcze nie pewnie.
-Słuchamy cię-informuje mama stawiając obiad na stole.
-Czy Leon mógłby zostać u nas na kilka dni?-pyta. Mama się uśmiecha.
-Chiciałabym spędzić z nim trochę czasu-dodaje. Mama i tata zgodnie kiwają głowami. Patrzę na Leona który cały czas się uśmiecha. To będzie cudowne kilka dni.
~~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~~
Kiedy nastaje wieczór razem Leonem szykujemy się do spania. Ubrana w piżamę wychodzę z łazienki. Od razu kieruje się do swojego pokoju. Kiedy tylko wchodzę do pomieszczenia widzę mojego przyjaciela, który szuka czegoś w moim laptopie. Uśmiecham się kiedy widzę, że jest bez koszulki. Kłade się obok i wtulam w jego tors. On od razu obejmuje mnie swoim ramieniem.
-Co byś chciała obejrzeć?-pyta szeptem szatyn. Ja się uśmiechem.
-Włącz "Zmierzch"-odszeptuje. Nakrywam nas kołdrą i bardziej się w niego wtulam. Leon włącza wymieniony przeze mnie film. Z uśmiechem patrzę w ekran. Ten film jest piękny. Opowiada cudowną historię o miłości. Chciałabym kiedyś taką przeżyć. Po prawie 2 godzinach film się kończy. Leon odkłada mojego laptopa.
-Idziemy spać?-pyta chłopak obejmując mnie w talii. Zaczyna szmyrać mnie tam kciukiem. Cicho się śmieje wywołując tym samym zadowolony wyraz jego twarzy. Kłade rękę na jego policzku. On patrzy prosto w moje oczy.
-Dziękuje-szepcze i delikatnie całuje jego usta. Kiedy czuje jak oddaje mój pocałunek ośmielona tym pogłębiam go. Czuje się jak w niebie. Po chwili się od siebie odrywamy.  Leon przymyka oczy i próbuje uspokoić oddech.
-Przepraszam. Nie powinnam była tego robić-szepcze. Leon mnie przytula i zaczyna gładzić po włosach.
-Nie przepraszaj. Nie masz za co-on także szepcze. Przymykam oczy czując jak składa na mojej głowie czuły pocałunek.
-Chodźmy już spać-dodaje szatyn. Wtulam się bardziej w Leona i zasypiam słuchając bicia jego serca.
Następny dzień
Budzę się z uśmiechem na twarzy. Obracam się na drugi bok z nadzieją, że będę mogła wtulić się w Leona ale ku mojemu zaskoczeniu jego przy mnie nie ma. Wzdycham głośno. Boje się, że tym pocałunkiem wszystko zniszczyłam. Wstaje z łóżka i podchodzę do szafy. Ubieram czarny top cały w cekinach. Do tego krótkie spodenki z wysokim stanem tego samego koloru. Na stopy wkładam szare conversy. Tak ubrana idę do łazienki. Robię sobie delikatny makijaż i prostuje włosy. Gotowa schodzę na dół. Z kuchni słyszę męskie głosy. Już mam wchodzić do pomieszczenia kiedy słyszę coś zaskakującego.
-Lucas nie mogę powiedzieć twojej siostrze prawdy. To zniszczy moją przyjaźń z nią-wyjaśnia Leon. Marszcze brwi zdziwiona.
-Wolisz cierpieć? A jak ona kogoś pozna?-zadaje mu pytania. Słowa mojego brata wywołują u mnie jeszcze większe zdziwienie.
-Violetta nie może wiedzieć o tym, że jestem w niej zakochany i koniec kropka-mówi twardo Leon. Kiedy to słyszę telefon wypada mi z rąk zdradzając moją obecność. Chłopcy jak oparzeni wychodzą z kuchni. Chyba muszę porozmawiać z Leonem. I to na poważnie.
~~~~

No to się zadziało. Viola usłyszała za dużo. To dobrze czy źle? Już nie długo wydarzy się pewna rzecz która nie źle napiesza. Do zobaczenia za tydzień. Blanca