Leonetta-El amor vencerá todos los obstáculos

15 września 2017

Rozdział 6

"Chcę, żebyś wiedziała, że słucham Twojego głosu
I że żyję tęskniąc za Tobą
Że nie ma dystansu między Tobą a mną 
Że przez moje życie będę dalej Cię kochać"*
Ja i Leon odrywamy się od siebie dopiero po kilku minutach. Chowam zawstydzony twarz w jego szyję.
-Zapomnijmy o tym-szepcze schodząc z jego nóg. On mnie przytula.
-Daj spokój. To tylko jeden pocałunek. Zwykły przyjacielski buziak. Nikt się o tym nie dowie-tym razem to on szepcze. Ja się delikatnie do niego uśmiecham.
-Dzieciaki chodźcie na kolację-do pokoju chłopaka wchodzi jego tata. Posyła nam szeroki uśmiech, kiedy zauważa, w jakiej pozycji jesteśmy. My z Leonem spuszczamy zawstydzeni głowę i schodzimy na dół. Siadamy przy stole i wszyscy razem zaczynamy jeść. Co chwilę czuje na sobie wzrok Leona, co mnie po prostu bawi. Zaczynam się cicho śmiać, w czym on mi wtóruje. Jego tata zrezygnowany kręci głową.
-Brak mi do was słów-mówi mężczyzna sprzątając po kolacji. My z Leonem głośniej się śmiejemy.
-Tato idę odprowadzić Viole-mówi szatyn. Wstajemy od stołu i kierujemy się do korytarza. Razem wychodzimy z jego domu.
-Twój tata ma nas chyba czasami dość-mówię ciągle się śmiejąc.
-Chyba na pewno. Ale cóż. Myślę, że po tylu latach się przyzwyczaił-odpowiada Leon kręcąc się ze mną.
-Musiał-szepcze mu do ucha i szybko przed nim uciekam. On zaczyna się śmiać i biegnie za mną. Zatrzymujemy się dopiero pod moim domem. Ze środka dobiegają mnie krzyki. Patrzę zdziwiona na Leona.
-Wejdziesz tam ze mną?-pytam zaniepokojona. On kiwa głową na tak. Razem wchodzimy w głąb mojego domu.
-Ale German, dlaczego ci tak na tym zależy?! Chcesz ją stracić?!-pyta podniesionym głosem moja mama. Patrzę na Leona, co raz bardziej zaniepokojona. On mnie obejmuje.
-Nie. Nie chce jej stracić. Kocham ją.  Ale ona za niedługi czas będzie pełnoletnia. A wtedy i tak wszystkiego się dowie!-i mimo to, że pierwsze zdania powiedział spokojnie ostatnie głośno wykrzyczał. Im dłużej słucham ich rozmowy tym, co raz mniej rozumiem.
-Violetta nie może poznać prawdy. Nie może wiedzieć, że nie jest naszą biologiczną córką-dodaje a ja na jej słowa zamieram. Razem z Leonem cicho wychodzimy z mojego domu. Kiedy jesteśmy od niego w bezpiecznej odległości stylami się w szatyna i zalewam się łzami. Jak oni mogli to przede mną zataić?

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


2 tygodnie później

Od dwóch tygodni nie rozmawiam z rodzicami. Nie wiedzą, że słyszałam ich rozmowę. Schodzę na dół ubrana w to:

Biorę do ręki jabłko. Przy wyjściu zatrzymuje mnie tata.
-Violetta, coś się stało? Martwimy się o ciebie z mamą-mówi mężczyzna. Prycham na jego słowa.
-Przecież ja nie jestem waszą córką-mówię, po czym wychodzę z domu. Przed bramą czeka już na mnie Leon. Od razu się w niego wtulam. On zaczyna gładzić mnie po włosach.
-Chodźmy stąd-szepcze. Razem ruszamy w stronę szkoły.
-Co się stało?-pyta mnie szatyn, kiedy już się oddalamy od domu. Ja wzdycham.
-Powiedziałam tacie, ze przecież nie jestem ich córką. Więc on wie o tym, że ja wszystko wiem-odpowiadam. Chłopak mocno mnie przytula.
-Arturo się o ciebie cholernie martwi. Powinnaś mu powiedzieć. W końcu to twój chłopak-mówi. Ja wzdycham. Wiem, że ma rację, ale na razie nie chce nikomu o tym mówić.
-Leon, wole żebyś na razie wiedział tylko ty, Fran i Diego. Nie chce nikomu mówić o tym, co się dzieje-tłumacze. On całuje mnie w czubek głowy. Idziemy razem do szkoły. Wchodzimy do środka. Od razu w oczy rzuca mi się moja paczka. Podchodzimy do nich. Arturo na powitanie całuje mnie delikatnie w usta, po czym mocno mnie przytula.
-Viola dobrze się czujesz?-pyta mnie Fede. Patrzę na niego i kiwam głową na tak. 
-Ona się po prostu nie wyspała. Ostatnio kiepsko sypia-wyjaśnia za mnie Leon. Jestem mu za to cholernie wdzięczna. Fran patrzy na mnie ze współczuciem.
-Viola wiesz już, kim jest ten chłopak, który cię obserwuje?-Pyta mnie blondynka. Ja kiwam głową na nie.
-Ciągle się zastanawiam, z której strony mam się zabrać za po szukanie informacji-odpowiadam. Patrzę na wejście do szkoły. Przy nim zauważam chłopaka, który od dłuższego czasu mnie obserwuje. Postanawiam do niego podejść.
-Kim pan jest i dlaczego mnie pan śledzi?-pytam prosto z mostu. Chłopak nic nie mówi tylko na mnie patrzy. Dotyka mojego policzka. Mrużę oczy a on po prostu mnie przytula. Zdziwiona stoję jak słup soli.
-Nareszcie cię znalazłem malutka-szepcze gładząc mnie po włosach. Ja czując się przy nim bezpiecznie mocno go obejmuje.
-Wyrosłaś na taką piękną dziewczynę. Aniołku tak bardzo za tobą tęskniłem-szepcze w moje włosy. Przymykam oczy na to jak mnie nazywa.
-I nie mów mi na pan. Jestem Lucas-odsuwa się ode mnie.
-Kim jesteś?-pytam ponownie. On wzdycha.
-Musisz się najpierw dowiedzieć innych rzeczy. Po południu będę czekał przed szkołą. Za biorę cię gdzieś-odpowiada i wychodzi. Ja wracam do przyjaciół.
-Kto to jest?-pyta Arturo. Wzruszam ramionami.
-Powiedział tylko, że wreszcie mnie znalazł i że tęsknił. Ale ja go nie znam-odpowiadam. Leon mnie mocno przytula.
-Po południu mam gdzieś z nim iść. Nie wiem gdzie, ale czuje, że ma to związek z sam wiesz, czym Leon-dodaje. Chłopak w ducha, po czym udajemy się do klasy.

~~~~~~~~~~~~~~||~~~~~~~~~~~~~~


Od prawie 15 minut idę z Lucasem w nieznaną mi stronę. Coraz bardziej się stresuje. Leon dla bezpieczeństwa idzie z chłopakami tuż za nami. W końcu dochodzimy pod bramę cmentarza. Patrzę przerażona na chłopaka.
-Co my tutaj robimy?-pytam. Chłopak na mnie patrzy.
-Chce ci przybliżyć rysopis pewnych ważnych osób, które mają bliski związek z tobą-odpowiada mi. Razem wchodzimy na teren cmentarza. Idziemy uliczkami aż w końcu zatrzymujemy się przy podwójnym grobie. Siadamy na ławce i się modlimy.
-Kim są ci ludzie pytam zniecierpliwiony. On odwraca głowę na grób.
-Viviana i Miguel Lopez twoi biologiczni rodzice-odpowiada. Patrzę na niego z nadzieją, że żartuje, ale nic takiego nie widzę.
-Twoja mama jednego dnia dowiedziała się, że jest z tobą w ciąży i że ma guza mózgu. Viviana to starsza siostra kobiety, która cię wychowała-dodaje. Ja nic nie mówię tylko cierpliwie czekam na kontynuację. Dostaje SMS-a, ale go na razie nie odczytuje.
-Kiedy ty się urodziłaś twoja biologiczna mama, jako rodziców podała swoją siostrę i Pana Germana. Dała ci ich nazwisko. Więc w papierach to oni są zapisani, jako twoi rodzice. Twoja mama zmarła 3 miesiące po porodzie. Nie chciała się leczyć, bo było ryzyko, że ci to zaszkodzi. Twój tata zginą tydzień później. Pijany kierowca tira przejechał na czerwonym. wjechał w niego. Zginą na miejscu. Państwo Castillo mieli ci powiedzieć całą prawdę w twoje 15 urodziny. Nie zrobili tego. Dlatego jestem tu ja. Przez najniższe kilka dni będę cię zabierał do miejsc, które wiążą się z twoimi rodzicami. Na sam koniec powiem ci, kim jestem-mówi. Moje oczy zaczynają zachodzić się łzami. Nie wiem, co mną kieruje, ale po prostu się do niego przytulam. Sama nie wiem ile tam siedzimy.

*Volverte a ver-CNCO


~~~~~

Witam was bardzo serdecznie w rozdziale 6. Odkryłam wam pierwszą tajemnice rodziny Violetty. W rozdziale 8 dowiecie się kim jest ten chłopak. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba. Buziaki Blanca