23 stycznia 2017

Rozdział 13

2 dni później


Jorge

Razem z Tini świetnie bawiliśmy się na wyjeździe. Tak cudownie było budzić się z nią w moich ramionach. Jeść z nią śniadanie, przytulać i całować bez strachu,że może to komuś zaszkodzić. Teraz właśnie słucham kazania od siostry. Opieram głowę na ramie mojego łóżka. Przypomina mi się jedna ze wspólnych nocy z Tini. Było wtedy tak cudownie. Za każdym razem kochając się z nią, czułem się jak w niebie.
–Jorge–siostra krzyczy mi do ucha. Patrzę na nią jak na idiotkę.–Powiedz prawdę. Czy między tobą i Tini coś zaszło?–pyta po raz kolejny. Wzdycham. Nie chce mi się z nią na ten temat rozmawiać. To moja sprawa. Chyba mam prawo do krzty prywatności.
–Nie powinno cię to interesować. To moje życie i to moja sprawa co robię, z kom,gdzie i kiedy. A tobie nic do tego–odpowiadam patrząc na jej twarz. Jej oczy się szklą –Wyjdź z mojego pokoju–dodaje.
–Nie. Chce poznać prawdę-mówi twardo. Ja wzdycham zdenerwowany.
–Nie będę ci się spowiadał. Ja mam prawo do prywatności. Mam prawo być szczęśliwy. A ty przestań się tak tym interesować. Nie jestem dzieckiem-odpowiadam jej. Ona ze łzami w oczach wychodzi z mojego pokoju. Nie chciałem zranić mojej siostry ale nie dała mi wyboru. Chyba mogę żyć swoim życiem i nikomu się z tego nie spowiadać. Chce prywatności.


Mechi

Nie mogę w to uwierzyć. Mój brat tak mnie potraktował. Ja tylko chciałam wiedzieć co się między nimi wydarzyło. A on? Nawet nie jest mi łaskaw odpowiedzieć. Mam prawo wiedzieć co się dzieje w życiu moje brata. Tym bardziej, że Tini to moja przyjaciółka. Ale nie. Wielki książę Jorge mi nie powie. Siedząc u siebie w pokoju wybieram numer Tini. Po kilku sygnałach dziewczyna odbiera.


T–Halo
M–Hej Tinita
T–Hej Mechita. Co tam?
M–Słuchaj dzwonie do ciebie z pewnym pytaniem...
T–Niech zgadne. Chcesz zapytać się o to czy między mną a twoim bratem coś się wydarzyło podczas wyjazdu?
M–Tak dokładnie. Więc jak?
T–Powiem tak jak wszystkim-na te słowa robię zdziwioną minę. Jacy wszyscy?–To nie jest twoja sprawa. Ja i twój brat już wystarczająco się wycierpieliśmy przez tą sytuacje. Dość. Mamy prawo być szczęśliwi.–dodaje. Tw słowa wprawiają mnie w jeszcze większe osłupienie.–Pa Mechi.

Tini się rozłącza. Ja siadam na łóżku i chowa twarz w dłonie. Czyli się niczego nie dowiem.


Tini

Ciągle ktoś do mnie wydzwania i zadaje to samo pytanie. A ja odpowiadam za każdym razem tymi samymi słowami. Czy na prawdę aż tak trudno zrozumieć znaczenie słowa prywatność. Siedze u siebie w pokoju. Nagle słyszę jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Nie patrzę nawet w tamtą stonę. Tajemnicza osoba siada obok mnie. Obejmuje moje ciało swoimi ramionami i całuje w czoło. Do moich nozdrzy dociera zapach perfum Jorge. Odwracam głowę i widzę twarz szatyna. Wpijam się w jego usta. On oddajr mój pocałunek. Po chwili się ode mnie odrywa.
–Hej skarbie–szepcze mi do ucha. Ja się uśmiecham.
–Hej kochanie–odpowiadam. Tak bardzo chciałabym być jego dziewczyną. Ale jak widać to chyba nie możliwe.-Co ty tutaj robisz?-pytam szeptem przy jego ustach.
–Chciałem cię z tobą zobaczyć–także szepcze. Uśmiecham się.–Po za tym miałem dość siostry. Musiałem odpocząć-odpowiada. Ja spuszczam wzrok.
–Dzwoniła do mnie–mówię mu. Patrzy na mnie. –Pytała o to czy...–nie jest dane mi jednak dokończyć.
–Czy między nami coś zaszło–kończy za mnie szatyn. Ja kiwam głową na tak.
–Dokładnie–mówię. Jorge wzdycha.
–Mam jej dość. Czy ona nie może dać sobie spokoju. Chce mieć trochę prywatności–mówi zdenerwowany. Łapie go za dłoń. Całuje w usta. On oddaje pocałunek. Przejeżdżam rękmi po jego torsie i zaczynam rozpinać guziki jest go koszuli.
–Co ty robisz?–szepcze odrywając się od moich ust. Przyciągam go do siebie.
–Podejmuje próbę rozluźnienia ciebie–odpowiadam i znowu wpijam się w jego usta. On ochoczo oddaje moje pocałunki. Kładzie mnie na łóżko. Po kilu minutach jesteśmy nadzy. Możecie domyślać się co się stało.

Od pamiętnych wydarzeń mija dwa miesiące. Ja i Jorge jesteśmy bardzo blisko siebie. Przestaliśmy się kryć z tym, że ze sobą sypiamy. Mechi robiła nam nie jednokrotnie wyrzuty,ale my to olaliśmy. Liczy się dla nas tylko to,że jest nam ze sobą dobrze. Właśnie szykuje się na wyjście z nim. Zabiera mnie na randkę, ale nie wiem gdzie. Ubieram się w tą sukienkę:

do tego zakładam te buty:

i wychodzę z domu. Po 40 minutach jestem na miejscu. Widzę pięknie przystrojony stół. Dużo świateł i płatki róż do około. Czuje jak ktoś łapie mnie w tali i odwraca do siebie. Wpija się w moje usta.Oddaje jego  pocałunek. Po kilku minutach się od siebie odkrywamy.
–Witaj aniele–szepcze mi do ucha. Szeroko się uśmiecham na te słowa.
–Witaj książe–odpowiadam szeptem tak jak on. Odwracam się do niego plecami. Patrze na stół gdzie stoi nasza kolacja.
–Podoba ci się?-pyta Jorge kładąc ręce na moją talię. Kiwam głową na tak. Szatyn łapie mnie za rękę i prowadzi do stołu. Siadamy do stołu. Kiedy docierają do mnie zapachy jedzenia robi mi się nie dobrze jednak nie wymiotuje. Zaczynamy jeść. Rozmawiamy, śmiejemy się i całujemy. Cieszyny się swoją obecnością. Po kilku godzinach Jorge odprowadza mnie do domu. Żegnamy się pocałunkiem. Wchodzę do domu. Od razu idę do łazienki. Biorę prysznic, wykonuje wieczorne czynności i ubieram moją piżame. Wracam do pokoju i idę spać.

Następnego dnia rano

Od 3 godzin nie śpie. Jest mu nie dobrze i wymiotuje. Tak wygląda każdy mój poranek od trzech tygodni. Nagle słyszę jak ktoś puka do drzwi. Patrzę w tamtą stronę i widzę mamę. Wchodzi do pokoju i stawia mi herbatę na komodzie.
–Jak się czujesz?–pyta moja rodzicielka. Uśmiecham się.
–Nie najgorzej,ale chce coś sprawdzić więc pójdę do lekarza–odpowiadam mamie. Ona kiwa głową,że rozumie. Całuje mnie w czoło.
–Odpocznij–mówi i wychodzi z pokoju. Wypijam herbatę i idę do łazienki. Wykonuje poranne czynności. Ubieram się w to:

Gotowa wychodzę z domu. Idę do szpitala i rejestruje się. Idę pod dany gabinet. Czekam na moją kolej. Po godzinie wchodzę do gabinetu. Witam się z doktorką. Klasę się na leżanke, a ona mnie bada. Po kilku minutach słyszę to czego nie chciałam usłyszeć...


**** 
Hej i czołem
kluski z rosołem.
Kolejny rozdział
napisany. Alleluja.
Jak myślicie co jest
Tini? Piszczie w kocham
co sądzcie i jak podoba
wam się rozdział.
Buziaki Viola

11 stycznia 2017

Rozdział 12 +18

Rozdział zawiera sceny erotyczne. Nie odpowiadam za zrytą psychikę po przeczytaniu! Czytacie na własną odpowiedzialność!
Fragment +18 jest oznaczony kursywą

Jorge


Kiedy poczułem usta Tini na swoich świat przestał dla mnie istnieć. Zatraciłem się w pocałunku z dziewczyną i nawet nie poczułem kiedy szatynka zaczęła rozpinać moją koszulę. Przewróciłem ją tak, że leżała pode mną. Schodzę za pocałunkami na jej szyje. Ona cichutko pojękuję. Zmienia się to jednak kiedy zaczynam robić jej malinkę. Co chwile słyszę coraz to głośniejsze jęki dziewczyny. Po chwili patrze na jej twarz a dokładniej w jej oczy.
–Zróbmy to. Tu. Teraz. Pragnę cię Jorge–szepcze mi w usta. Widać,że jest na maxa podniecona. Wbijam się w jej usta. Swoje ręce wplata w moje włosy. Ciągnie lekko za końcówki przez co wydaje z siebie jęk stłumiony przez pocałunek. Tini zdejmuje ze mnie koszule. Rzuca ją gdzieś za mnie. Nie chcąc zostać jej dłużnym ściągam jej bluzę oraz koszulkę. Na widok jej dużych krągłości zaświeciły mi się oczy. Odpinam jej stanik i zrzucam go z jej ciała uwalniając jej biust. Zaczynam je całować i przygryzać jej sutki. Ona nie umie opanować swoich jęków. Stają się one coraz głośniejsze co mnie bardzo motywuje. Nagle czuje że to ja znajduje się pod szatynką. Dziewczyna całuje mnie w usta. Porusza biodrami tak,że jej krocze ociera się o moje. Z moich ust po raz kolejny wydobywa się cichy jęk. Ona wykorzystuje to że otworzyłem usta i wkłada mi do buzi swój język. Ja także dokładam swój. ,,Pożeramy" siebie nawzajem. Nagle Tini się ode mnie odrywa.
-Jorge,chodzi o to, że...to będzie mój pierwszy raz-mówi.-Ale jestem pewna,że chcę to zrobić-dodaje szybko i ponownie wbija się w moje usta na potwierdzenie swoich słów. Po chwili jednak schodzi z pocałunkami niżej. Wyznacza nimi ścieżkę od ust przez szyję,mój tors aż do spodni. Ściska przez ich materiał moje przyrodzenie i zaczyna je ściągać. Razem z nimi ściąga mi bokserki przez co uwalnia mojego stojącego już penisa. Patrzy mi w oczy i bierze go w swoją delikatną dłoń. Porusza nią w górę i w duł sprawiając mi tym niesamowitą przyjemność.
Kiedy jej się to nudzi,nadal patrząc mi w oczy,wkłada go sobie do buzi. Ja na ten gest cicho syczę. Tini zaczyna lekko poruszać głową przez co ja wydaje z siebie coraz to głośniejsze jęki. Kładę moje ręce na jej głowie aby nadać jej rytm. Czuje jak dziewczyna go ssie,liże i przygryza. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Kiedy już nie wytrzymuje spuszczam się w jej cudowne usta. Ona grzecznie wszystko połyka. Jednym ruchem sprawiam,że teraz to ona leży pode mną.

Tini


Połykając nasienie Jorge mogę poczuć jego cudowny smak. Myśli o tym zakłócają mi jego namiętne pocałunki na moim ciele. Z moich ust wydobywają się jęki rozkoszy. Blanco bawi się moimi piersiami masując przy tym moją szparkę przez materiał spodni. Ten facet doprowadza mnie do szału. Po kilku minutach ściąga mi spodnie oraz dolną część bielizny. Dotyka mojej dziurki opuszkami palców po czym wkłada w nią swoje palce. Najpierw jednego,a zaraz potem drugiego. Porusza nimi w moim wnętrzu. Po kilku chwilach je ze mnie wyjmuje. Kładzie się obok. Patrze na niego zdziwiona.
–Usiądź na moich ustach–mówi. Patrze na niego zaskoczona jego słowami.–Zaufaj mi–dodaje. Ja wykonuje jego polecenie i opuszczam się na jego usta które stykają się od razu z moją cipką–I pamiętaj: trzymaj się ramy łóżka–poucza mnie. Ja łapie się ramy tak jak powiedział. Wtedy czuje jak jego język wślizguje się do mojego wnętrza. Wydaje z siebie cichy pisk. Jorge się uśmiecha i zaczyna lizać moje wnętrze.  Wchodzi językiem coraz głębiej, a mi to sprawia coraz to większą przyjemność. Po kilku minutach czuje jak z mojej cipy wypływają soki. On wszystko dokładnie zlizuje. Moje ciało potrzebuje chwili by dojść do siebie po tej rozkoszy. Schodzę z niego i się kładę obok. On rozchyla moje nogi i siada między nimi. Pochyla się nade mną.
–Jesteś gotowa?–pyta patrząc mi prosto w oczy. Kiwam głową na tak. On zaczyna ocierać się o moje wejście. W końcu delikatnie we mnie wchodzi. Czuje przytym ból. Z moich oczu lecą łzy.–Ból zaraz minie skarbie–szepcze mi do ucha. Zaczyna się delikatnie poruszać. Z czasem ból równa się z rozkoszą. Cały czas się całujemy.
–Jorge,przyśpiesz–mówię podniecona. Chłopak przyśpiesza dając mi wiele rozkoszy. Robi to szybko i mocno wynosząc mnie  na granice rozkoszy.
–Jorge mocniej–szepcze będąc już u kresu. Chłopak wbija się w moje usta i jeszcze mocniej zaczyna we mnie wchodzić. Krzyczałabym z rozkoszy gdyby nie fakt,że mam zatkane usta. Po kilku chwilach oboje dochodzimy. To było takie cudowne. Jorge powoli ze mnie wychodzi kładąc się obok. Patrze na jego twarz. Całuje go w usta i siadam na niego okrakiem. Nabijam się na jego penisa i zaczynam poruszać swoimi biodrami. On jęczy w moje usta co oznacza,że to co robię sprawia mu ogromną przyjemność. Z sekundy na sekundy moje ruchy stają się coraz szybsze, a jego jęki coraz cięższe i głośniejsze. Jorge patrzy mi w oczy. Widzę, że jest już na końcu. Ja także. W końcu po kilku minutach oboje doznajemy spełnienia.

Koniec fragmentu +18

Leżymy z szatynem wtuleni w swoje ciała. Jesteśmy zmęczeni ale szczęśliwi. Co jakiś czas dajemy sobie całusy.
–Podobało ci się?–pyta Jorge. Patrze mu w oczy.
–Tak. Było niesamowicie. Ty byłeś niesamowity–odpowiadam. Kreślę na jego torsie wzorki.–A tobie?–tym razem to ja zadaje pytanie.
–Mi także. Czułem się jak w niebie–szepcze mi do ucha. Uśmiecham się i wtulam jego ciało. Chciałabym aby było tak już zawsze. Żebyśmy byli razem, szczęśliwi. Aby nasza miłość miała wreszcie szanse. Jorge składa pocałunek na moim czole.–Kocham cię. Bardzo,bardzo mocno–mówi patrząc mi prosto w oczy.
–Ja ciebie też kocham. Bardziej niż myślisz–odpowiadam mu. Całuje go w usta. On odwzajemnia moje pocałunki. Odnalazłam swojego księcia.

Mechi

–Na serio nikt nie wie gdzie oni są?–pytam po raz kolejny reszty. Cała nasza ekipa siedzi i zastanawia się gdzie może być mój brat i Tini. Patrzę na ich twarze i widzę, że Ruggero zaciska wargi.–Paquarelli ty co2 wierz prawda? –pytam chłopaka. On kiwa głową na tak.
–Wiem ale nie powiem. Obiecałem to Jorge–odpowiada. Patrzę na niego.
–Rugge,proszę cię. Powiedz chociaż czy są razem–tym razem głos zabiera ruda.
–Przejmujecie się tym, że nie ma Jorge i Tini,a olewacie fakt,że nie ma także Lodo–mówi wściekły brunet. Wszyscy na niego patrzą.–Tak. Jorge i Tini wyjechali razem. Oni chcą po prostu na cieszyć się swoją miłością. To chyba nie jest przestępstwo –dodaje i wychodzi z mojego domu. Siadam na kanapie i patrzę na innych. Są tak samo zszokowani zachowanie Rugga jak ja.
–Dlaczego nic nam nie powiedzieli?–pyta Alba. Kieruje na nią swój wzrok.–Przecież nikt by im nic za to nie zrobił –dodaje. Spuszczam głowę i myślę o ostatnich wydarzeniach. Czy gdybym tak na niego nie naskakiwała wiedziałbym gdzie się teraz znajduje i co robi.
–Domek nad jeziorem–szepcze. Wszyscy na mnie patrzą.–Tam pewnie są–dodaje i wstaje ale ktoś z powrotem na kanapę. Patrzę na tą osobę. Okazuje się,że był to Facu.
–Nigdzie nie idziesz. Kiedyś wrócą. A przecież mają prawo do odrobiny prywatności–mówi czarnowłosy. Patrzę na niego. Wiem,że ma rację.–Mechi wrzuć na luz. Prędzej czy później i tak będą razem–dodaje. Opieram głowę na oparciu kanapy. Czy on zawsze musi mieć rację.

Ruggero

Chodzę teraz po parku myśląc o tym co wydarzyło się w ostatnim czasie. Współczuje Jorge. I Tini także. Wiem jak bardzo boli to,że nie możesz być z ukochaną osobą. Na myśl o blondynce uśmiecham się smutno. Denerwuje mnie już. Ma pretensje do brata o to,że chce być z osobą która jest dla niego tak cholernie ważna. Nie rozumiem tego. Po mimo tego i tak za nią szaleje. Jej śliczna buzia,pełne usta,bujne blond loki i wybuchowy temperament. To wszystko sprawia,że nie umiem zapomnieć o blondynce. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk telefonu. Patrzę na ekran i widzę imię mojej przyszywanej siostry. Odbieram telefon.

R:Ciao,bella
M:Ciao,Rugge
R:Mia,stało się coś,że dzwonisz. Bo raczej bez powodu się nie odzywasz.
M:Chciałam zapytać czy przenocujesz kuzyneczkę.
R:Przyjeżdżasz do Buenos Aires?
M:Tak. Nie cieszysz się?
R:Cieszę. Bardzo. Mia,muszę kończyć. Pa

Rozłączam się nie czekając na jej odpowiedź. Nie jestem zadowolony z tego,że przyjeżdża. Jest we mnie zakochana i robi wszystko aby oddalić ode mnie każdą dziewczynę z którą mnie widzi. Boje się,że uda się jej także oddalić ode mnie Mechi. A nie chce tego. Blondynka jest dla mnie zbyt ważna.

****
Witam was w najbardziej 
zboczonym rozdziale historii. 
Mamy sexy Jortini. Kto się cieszy?
 Powiem wam,że poniosą konsekfencje
 tej miłości. Rozdział nie sprawdzany
 dlatego może zawierać 
błędy!!!! Buziaki Viola